czwartek, 23 lutego 2017

Już mnie nie oszukasz - Harlan Coben

BĘDZIESZ MUSIAŁ SIĘ ZASTANOWIĆ NAD TYM, W CO MOŻESZ WIERZYĆ I KOMU POWINIENEŚ UFAĆ…
Maya Stern, była oficer sił specjalnych, niedawno powróciła do domu z misji w Iraku. Pewnego dnia zamontowana w jej domu ukryta kamera, mająca śledzić zachowanie opiekunki dwuletniej Lily, ukochanej córeczki Mai, nagrywa filmik z udziałem bawiącej się dziewczynki i jej ojca. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że Joe został brutalnie zamordowany dwa tygodnie wcześniej. Wytrącona z równowagi kobieta zastanawia się nad tym, co przed chwilą zobaczyła. Czy może uwierzyć w to, co widziała? Ale to przecież by oznaczało, że Joe żyje. Czy to w ogóle możliwe? Była przecież naocznym świadkiem jego zabójstwa, a po wszystkim zorganizowała mu pogrzeb. Aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, Maya musi uporać się z mrocznymi tajemnicami własnej przeszłości. Gdy tego dokona, będzie zmuszona stawić czoła nieprawdopodobnej i niekoniecznie przyjemnej prawdzie o swoim mężu… i o sobie.

Okładka: miękka
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Albatros

Harlan Coben to pisarz, po którego książki chętnie sięgam, choć ostatnio miał kilka słabszych tytułów. Mam jednak do niego sentyment i jak tylko pojawia się nowość – czytam. Tym razem poczułam się mile zaskoczona, bo w powieści „Już mnie nie oszukasz” znajdujemy Cobena w jego szczytowej formie. Książka jest świetnie skonstruowana, zaskakująca i znakomicie napisana. Takiego Cobena lubię :)

Mayę Stern życie nie oszczędzało, a śmierć wydaje się kroczyć jej śladem. Kobieta jest byłym żołnierzem służącym na misjach, była pilotem samolotów bojowych i odeszła ze służby po akcji z ostrzelaniem cywilów. Aktualnie uczy kobiety pilotażu, jest świetnym strzelcem oraz mamą Lily i żoną Joego, pochodzącego z bogatej i wpływowej rodziny. Jej mąż został zamordowany w parku, a Maya była tego świadkiem.

Trwa dochodzenie związane z śmiercią Joego, a Maya znajduje się w kręgu podejrzanych. Jest to dla niej trudna sytuacja, tym bardziej, że jakiś czas temu została zamordowana jej siostra. Szwagier Eddie, sam wychowuje dwójkę dzieci i zmaga się z problemem alkoholowym. Nie zawsze zgadzają się ze sobą, ale dzieci są najważniejsze zarówno dla Eddiego, jak i dla Mayi. Maya zmaga się z śmiercią najbliższych i ze stresem związanym z wydarzeniami z misji. Jej psychika jest zaburzona.

W obecnej sytuacji Maya staje się samotną matką, a Eileen, jej przyjaciółka, wręcza jej specyficzny prezent, elektroniczną ramkę na zdjęcia z funkcją kamery. Ramka zostaje umieszczona w salonie, gdzie pod nieobecność Mayi przebywa Lily ze swoją opiekunką, Isabellą. Pewnego dnia na nagraniu pojawia się jej zmarły mąż, kobieta jest w szoku – nie wie, czy jest oszukiwana, czy jej psychika płata figle. Oskarża Isabellę, która traktuje ją gazem pieprzowym i ucieka. Niania jest blisko związana z rodziną jej męża i to niepokoi Mayę. Policja bada sprawę zabójstwa Joego, a Maya zaczyna swoje prywatne śledztwo, które prowadzi ją w przeszłość i jest związane ze śmiercią brata Joego. Wyniki jej działań są zaskakujące, a finał szokuje czytelnika, jest zupełnie nieprzewidywalny.

Harlan Coben znajduje się w szczytowej formy i jego najnowsza powieść jest jedną z najlepszych. „Już mnie nie oszukasz” to genialnie skonstruowana i nieprzewidywalna intryga, która zaskakuje czytelnika. Autor bardzo skutecznie lawiruje pomiędzy wątkami i coraz bardziej nas oddala od rozwiązania sprawy zamiast przybliżać. Finałowi daleko od happy endu, jest bardzo prawdziwy i naprawdę zaskakuje. Zaserwowana przez autora historia jest oryginalna, a sylwetki bohaterów mocno nakreślone i świetnie skomponowane. Ich głębia psychologiczna dodatkowo ubarwia powieść i nadaje jej klimatu. Nic tutaj nie jest oczywiste i trudno określić, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Ta granica jest bardzo cienka i wyraźnie ulega zmianom. Maya może liczyć tylko na siebie….

Jeśli lubicie dobrze napisane thrillery, to koniecznie musicie sięgnąć po „Już mnie nie oszukasz”! 
Jest naprawdę świetna!



wtorek, 21 lutego 2017

Diabolika - S.J. Kincaid

Diaboliki nie znają litości. Diaboliki są silne. Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane. Nic więcej się nie liczy. Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin. Służę córce senatora, Sidonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo. Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?

Okładka: miękka
Ilość stron: 412
Wydawnictwo: Otwarte Moondrive

Diaboliki to specyficzne stworzenia i choć wyglądają jak ludzie, są silne i bezlitosne. Zakodowano w nich mordercze skłonności, mają zabijać i chronić człowieka, z którym zostają połączone. Człowiek staje się dla nich najważniejszy, nic więcej się nie liczy…. Są absolutnie oddane i lojalne, stają się strażnikiem swoich panów, bez względu na wszystko.

Nemezis jest diaboliką, która została wybrana i przystosowana do służby Sidonii, córce gubernatora Impirian. Diabolika uwielbia swoją panią, która jest jej przyjaciółką, a Donia kocha swą dibolikę jak siostrę. Są nierozłączne, łączy je specyficzna więź. Sidonia nie wyobraża sobie życia bez Nemezis, a dla Nemezis córka gubernatora jest centrum wszechświata i nie ma nic ważniejszego. Można rzec sielanka… Niestety, ojciec Sidonii nie przyporządkowuje się rozkazom cesarza, ma swoje zdanie i punkt widzenia, co jest źle postrzegane przez władcę. Kiedy przychodzi rozkaz pozbycia się diabolikę, nie podporządkowuje się i musi fortelem dowieść, że pozbył się jej. Po kolejnej niesubordynacji gubernatora, cesarz postanawia ukarać go dotkliwiej – rozkazuje przysłać do stolicy Sidonię, co może oznaczać jej śmierć. Rodzina wymyśla wyjście z sytuacji, niebezpieczne, ale jedyne. Przygotowują diablikę, aby zastąpiła swoja panią na dworze – ma udawać Sidonię u cesarza. Nie jest to proste, ale może się udać. Wyjazd do cesarza to egzamin dla nich obu. Czy Nemezis uda się udawać Donie? Czy przeżyje wyprawę? Przeczytajcie!

„Diabolika” to niezwykła, bardzo oryginalna i wciągająca powieść. Pochłonęłam ją błyskawicznie i miałam nie lada przyjemność. Stanowiła miłe oderwanie od ciągu słodko-gorzkich opowieści o życiu, które ostatnio czytałam. „Diabolika” jest bardzo specyficzna, bo trudno ją jednoznacznie określić, wymyka się szablonom, jest nietypowa i to jej wielki plus. Czytałam ją z wypiekami na twarzy i trudno mi było ją odłożyć. Pochłonęła mnie bez reszty opowieść o Sidonii i jej diabolice oraz wyzwaniu, któremu musiały sprostać. Powieść ma swój specyficzny klimat, a akcja mknie jak porywisty wicher i porywa czytelnika w sieć wydarzeń. Finał zaskakuje i sprawia, że pozostaje niedosyt – chciałoby się jeszcze….

Jeśli lubicie niestandardowe i oryginalne powieści, to Diabolika jest lekturą obowiązkową – polecam!



niedziela, 19 lutego 2017

Ostatnia wizyta - Jacek Ostrowski

5 czerwca 1970 roku na trwałe zapisał się w historii polskiej kryminalistyki. Tego dnia doszło do tajemniczego porwania.Sprawa już od początku budziła duże kontrowersje, a wiele pytań do dziś pozostaje bez odpowiedzi. Autor znał ofiarę osobiście, co było głównym bodźcem, żeby zająć się tą sprawą. Poszedł tropem zbrodni, zapoznał się wnikliwie z materiałami ze śledztwa, aktami sądowymi, spotkał się z prokuratorem prowadzącym dochodzenie. Autor niczym archeolog z pozornie oderwanych od siebie zdarzeń spróbował odtworzyć przebieg wydarzeń.

Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron:  300
Wydawnictwo:  Od deski do deski
Seria: Na F/Aktach

Ostatnio spotkała mnie przesympatyczna niespodzianka i dostałam niezwykłą Walentynkę od Wydawnictwa Od deski do deski i Poczty książkowej. Cudnie zapakowana najnowsza powieść wydana przez Wydawnictwo Tomasza Sekielskiego - "Ostatnia wizyta".


Seria Na F/Aktach należy do moich ulubionych. W jej skład wchodzą powieści, których fabuła oparta jest na głośnych sprawach kryminalnych z czasów PRL. To książki, obok których nie można przejść obojętnie - wstrząsają i przerażają. A taka była naprawdę ówczesna rzeczywistość - układy i układziki, wszechobecna władza Rosjan i sprawy, które zostały zamiecione pod dywan i teraz ponownie wychodzą na światło dzienne.

Jacek Ostrowski przenosi nas do roku 1970 roku i odsłania kulisy bardzo głośnej sprawy porwania lekarki Stanisławy Krzemińskiej. Przyznam, że przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, bo nic o niej wcześniej nie słyszałam - urodziłam się kilka lat później. Jak zaczęłam czytać po południu , tak skończyłam późnym wieczorem - nie mogłam się oderwać.

Głównym bohaterem powieści jest Zbigniew Pielach, zaangażowany ORMO-wiec, współpracujący z KGB. Mężczyzna jest potworem, dosłownie zabija bez skrupułów, zastrasza, a przy tym sam tonie w długach i wyżywa się na żonie. Hanka nie wytrzymuje presji psychicznej i próbuje popełnić samobójstwo, niestety nieudane, czym strasznie wkurza męża. Wraca do domu i znowu musi z nim żyć oraz utrzymywać rodzinę, bo na męża nie może liczyć. Pielach hoduje króliki, które miały mu przynieść bogactwo, póki co niespełnione.
Pewnego dnia na zlecenie Rosjan, mężczyzna porywa dawną znajomą związaną z kręgami AK, znaną lekarkę Stanisławę Krzemińską. Przywozi ją do swego domu, gdzie poddawana jest przesłuchaniom. Zwyrodnialec wtłacza w nią psychotropy, po których kobieta zachowuje się jak warzywo. Rosjanie załatwiają swoje interesy, a Pielach musi dokończyć sprawę.....

"Ostatnia wizyta" to wstrząsająca powieść ukazująca nam realia życia w PRL-u.  Ostrowski w bardzo malowniczy i realny sposób pokazał nam kulisy współpracy z Rosjanami, ich w ładzę i sposoby wpływania na ludzkie losy. W tamtych czasach niczego nie można było być pewnym - ani rodziny, ani sąsiadów ani przyjaciół. KGB na wszystkich miała haki i teczki i wykorzystywała to bez skrupułów... Krzemińska zaginęła bez wieści i nigdy się nie odnalazła, pomimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej. I nie była jedyną osobą tak prześladowaną, było ich bardzo wiele, tylko o nich nie wiemy. To były trudne czasy i oby nigdy nie wróciły!
Serdecznie polecam serię Na F/Aktach, która odsłania nam naszą historię, którą trzeba poznać, aby móc uniknąć jej powrotu....




piątek, 17 lutego 2017

Dwoje do pary - Andy Jones

Jeśli pokochaliście „Jeden dzień“ i „Projekt Rosie“, w „Dwoje do pary“ zakochacie się bez pamięci! Przewrotnie romantyczna powieść. Fisher i Ivy są parą od dziewiętnastu (!) dni czują, że są dla siebie stworzeni. Poza tym wiedzą o sobie niewiele, ale któż by się przejmował błahostkami? Szczególnie że za kilka miesięcy ich życie ma się diametralnie zmienić… Przez ten czas Fisher i Ivy odkrywają, że zakochanie się to jedno, a wytrwanie w uczuciu to zupełnie coś innego. „Dwoje do pary“ to istny rollercoaster emocji – pełna brytyjskiego humoru, ale i wzruszeń, książka do śmiechu i do płaczu. Recenzenci są mile zaskoczeni, że na kanwie pozornie zwyczajnej historii można było stworzyć tak chwytającą za serce powieść. 

Okładka: miękka
Ilość stron: 326
Wydawnictwo: Świat Książki


„Dwoje do pary” to chwytająca za serce opowieść o przyjaźni, miłości, związkach, radościach i trudach bycia we dwoje. To powieść pełna emocji, gdzie radość miesza się ze smutkiem, a euforia z tragedią. Tutaj nic nie jest lekkie, proste i zakończone happy endem – to opowieść jak z życia wzięta, bardzo prawdziwa, poruszająca i zabierająca kawałek serca.

Andy’ego Jonesa pokochałam po przeczytaniu Pierwszego dnia i Dwoje do pary ponownie mnie zwojowało. Uwielbiam jego styl pisania, gdzie w prostych słowach ujętych jest tyle ważnych kwestii….

Pewnego dnia spotkało się dwoje ludzi Fisher i Ivy, których przyciągnęła do siebie magnetyczna wręcz siła. Wizyta u jego rodziny nieco ochłodziła atmosferę związku i na chwilę oddalili się od siebie, by ponownie spotkać się i połączyć w parę, dzięki nowemu życiu, jakie stworzyli. Zaczęli być razem, ale tak nie do końca, jakby zachowując możliwość wycofania się. Każde miało swoje mieszkanie, pracę, przyjaciół. Fisher wprowadził się do Ivy, ale nie czuł się tam swobodnie, tym bardziej, że zaczął z nimi pomieszkiwać jej brat. Ciąża miał również wpływ na ich życie seksualne, a właściwie jego brak….

Kiedy okazało się, że Ivy oczekuje bliźniaków – w pierwszej chwili byli przerażeni, ale później zmieniło się to w wielkie szczęście, które ich zbliżyło. I było naprawdę pięknie aż do chwili, kiedy spotkała ich wielka tragedia…. Czy dramatyczne przejścia scalą ich związek, czy przyczynią się do jego rozpadu? Przeczytajcie – czeka was wiele emocji i przeżyć!

„Dwoje do pary” to pięknie napisana i zupełnie nieoczywista powieść. Autor zaskakuje nas i porusza nasze serca. Nie poszedł standardowym szablonem – i żyli długo i szczęśliwie, tylko zaserwował nam karuzelę emocjonalną, gdzie radość i smutek idą w parze, a tragiczne wydarzenia stanowią egzamin dla związku młodych ludzi. Powieść zaczyna się standardowo, ale jej finał nie jest taki, jest zaskakujący. Tę książkę powinien przeczytać każdy młody człowiek, który pragnie spędzić życie z drugą osobą. Bo takie wspólne życie nie zawsze usłane jest różami….

„Dwoje do pary” to naprawdę świetna książka, którą polecam całym sercem!




czwartek, 16 lutego 2017

Życie motyli - Katarzyna Ryrych

Powiadają, że życie pisze najlepsze historie. Tylko dlaczego niektóre są pasjonujące, a inne… po prostu nudne? Zupełnie jakbym czytała nieciekawą książkę, myśli o swoim życiu Izydora. Syn, któremu poświęciła młodość, wydoroślał, wyjechał i automatycznie wykasował ją z pamięci. Izydora ma pięćdziesiątkę na karku i sporą nadwagę. Wspomnieniem po dorosłym już Jerzyku są jedynie kartki na święta i życzenia na Dzień Matki. Były mąż, artysta – nigdy nie mieli sobie zbyt wiele do powiedzenia – układa sobie życie z nową partnerką w luksusowym apartamencie. A ona, niedoszła tancerka (Izydora od Isadory Duncan), która zawiodła ambicje swojej matki i nadzieje, jakie w niej rodzicielka pokładała, przyjmując posadę księgowej, kończy z debetem na karcie, mieszkając kątem u ciotki na prowincji. Urocze sielskie małe miasteczko? Bynajmniej! Małe miasteczka też bywają nieciekawe i niechętne nowo przybyłym. Dobre miejsce i czas na zmianę? Najlepsze. Nie znajdziecie tu fajerwerków miłości i hollywoodzkiego happy endu. Ale jeśli szukacie oczyszczającej, pięknej opowieści o rozwoju i zmianie, dobrze trafiliście. Życie motyli to książka mądra, dowcipna, nie sielankowa co prawda, ale zdecydowanie optymistyczna.

Okładka: miękka
Premiera: 15 luty 2017

Katarzyna Ryrych jest pisarką, tłumaczką i malarką. I ta malowniczość jest bardzo widoczna w jej najnowszej powieści – park pełen złotych liści – aż czuje się ich szelest i zapach…

„Życie motyli” to słodko-gorzka opowieść o życiu, o momencie, kiedy coś się kończy, aby coś innego mogło się zacząć. Izydora Zielińska jest na takim życiowym zakręcie, skończyła pięćdziesiąt lat czyli półmetek ma już za sobą, a wszystko co dotychczas miała jakby rozsypało się jak zamek z piasku. Małżeństwo się rozpadło, syn pracuje za granicą i rzadko się kontaktuje, jest zmuszona sprzedać mieszkanie i przeprowadzić się do ciotki, którą mało zna. Zofia jest siostrą jej ojca, która zapewniła jej kąt w swoim starym, drewnianym domu w maleńkiej miejscowości, z której młodzi uciekają, a starzy umierają jesienią. Losy całej rodziny Izydory były poplątane i nie bardzo szczęśliwe. Izydora miała mieć na imię Isadora, jak Isadora Duncun, ale urzędnik się pomylił. Miała być wiotka i szczupła, a jest dość solidnej postury i generalnie nie lubi siebie. Ojciec równolegle miał druga rodzinę, o czym dowiedziała się niedawno, prowadził podwójne życie, bo nie chciał zostawić swej córki z matką. Wiele rzeczy o swej rodzinie Iza dowiaduje się od ciotki, która też jest specyficzną osobą - przez lata mieszkała ze swoją partnerką, Jesienną Zofią, co w małym miasteczku było nie lada sensacją. Izydora niespecjalnie dobrze czuje się w domu ciotki, ale zaczyna "brać się za siebie" i postanawia schudnąć. Kobietom w tym domu dzielnie pomaga Józef.
Życie Izydory ulega diametralnej zmianie i powoli zaczyna wracać na właściwe tory.
Jeśli chcecie poznać finał tej historii - przeczytajcie powieść Katarzyny Ryrych - polecam serdecznie!

"Życie motyli" to powieść specyficzna, pełna życiowej prawdy, ukazująca meandry ludzkich losów. Na uwagę zasługuje barwna plejada postaci, które występują w tej powieści i ubarwiają ją swymi osobowościami. Każda sylwetka jest tutaj bardzo oryginalna i mocno nakreślona. Poznajemy mieszkańców miasteczka, ich historie i rodzinne tajemnice. Książka nie tylko wzrusza, ale również porusza czytelników. To słodko-gorzka opowieść o życiu, które nie zawsze kończy się happy endem....





wtorek, 14 lutego 2017

Cytrynowy sad - Luanne Rice

Ciepła opowieść o sile współczucia osadzona w zjawiskowej scenerii urokliwych Gór Santa Monica Minęło już pięć lat, od śmierci córki i męża Julii, którzy zginęli w tragicznym wypadku samochodowym. Mimo upływu czasu kobieta nadal nie może się pogodzić z utratą najbliższych. Kiedy przyjeżdża w odwiedziny do swego wuja w Malibu, jedyne czego pragnie, to zaznać świętego spokoju i zapomnieć o dręczącym ją żalu i smutku.Pewnego dnia poznaje przystojnego Roberto – imigranta meksykańskiego pochodzenia pracującego w cytrynowym sadzie wujka Julii. Kobieta dostrzega w mężczyźnie bratnią duszę, która również cierpi po stracie ukochanej osoby. Dziwnym trafem okazuje się, że córeczka Roberto zaginęła dokładnie pięć lat temu i od tamtej pory ślad po niej zaginął.

Okładka: miękka
Wydawnictwo: Kobiece 

Luanne Rice to autorka, którą bardzo cenię. Pisze piękne powieści obyczajowe, jednak nie boi się poruszać trudnych i czasem smutnych tematów. Jej powieści wzruszają, ale dają do myślenia.

W „Cytrynowym sadzie” oprócz opowieści o rodzinie, stracie i powracaniu do życia, mamy poruszony problem nielegalnych emigrantów i zagrożeń związanych z ich podróżami. Niby zupełnie różne tematy, a w powieści tworzą niezwykłą całość, która przemawia do serc i umysłów czytelników.

Julia straciła córkę i męża w wypadku ,który zdarzył się przed samym domem. To zdarzenie było tym bardziej tragiczne, że wyglądało na zamierzony zabieg…. Od wypadku minęło kilka lat, a kobieta nadal nie może się pozbierać i pogodzić ze stratą. Żyje sama ze starą suczką, która jest jej przyjaciółką i powierniczką. Przeprowadza się do domu swojej rodziny, otoczonego cytrynowym sadem, aby zająć się nim pod ich nieobecność. To miejsce niesie ze sobą tylko te dobre wspomnienia, otula Julię i uspokaja.

Pewnego dnia poznaje Roberto, zarządcę , meksykańskiego imigranta, w którego oczach również dostrzega smutek. Coś ich do siebie zbliża… Okazuje się, że on również stracił córkę, która zaginęła bez śladu podczas nielegalnego przekraczania granicy przez grupę emigrantów, do których i oni należeli. Oboje zmagają się z bólem i stratą, jednak jest cień nadziei , że Rosa żyje i tej iskierki chwyta się Julia i postanawia ją odnaleźć.

Luanne Rice napisała bardzo wzruszającą, głęboką i mądrą powieść, która porusza czytelnika i skłania do refleksji. Z pozoru patrząc na okładkę widzimy lekką i przyjemną opowieść, a wewnątrz znajdujemy niesamowitą głębię otuloną zapachem cytryn. Powieść jest jak magnes, nie sposób jej odłożyć przed finałem, ale to charakterystyczna cecha powieści pani Rice. To nie jest przesłodzona i tkliwa opowieść, to historia bardzo realna i świetnie napisana. Polecam serdecznie!




poniedziałek, 13 lutego 2017

Ryżowy podarunek - Francisco Azevedo

Urzekająca lekkością i optymizmem saga zaczyna się, kiedy Jose Custodio wraz ze świeżo poślubioną małżonką opuszczają rodzinny kraj w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Nowożeńcy emigrują do Brazylii, a w trakcie całej podróży towarzyszy im ciocia Palma oraz wyjątkowy podarek, który przekazała im w dniu ślubu. Tym szczególnym przedmiotem jest worek ryżu, którym zostali obsypani, wychodząc z kościoła. Rodzina wierzy, że ów worek ma moc magicznego talizmanu, który zapewni im szczęście i powodzenie, będąc świadkiem najważniejszych chwil w ich życiu. Ta liryczna opowieść obnaża kruchość, a zarazem siłę ludzkiego charakteru i zachwyca swym pięknym i delikatnym stylem, porównywanym do dzieł Isabel Allende czy Laury Esquivel. 

Okładka: miękka
Ilość stron:   368
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

„Ryżowy podarunek” to książka, która była dla mnie dużym zaskoczeniem. Patrząc po okładce spodziewałam się lekkiej i niewymagającej myślenia, odprężającej lektury – a znalazłam mądrą, głęboką i pobudzającą do refleksji opowieść o rodzinie, która zrobiła na mnie duże wrażenie.

Prezenty bywają różne – trafione i nietrafione, lepsze i gorsze, te wymuszone i te dane z serca. Wszystko zależy od darującego i obdarowanego. Czasem te symboliczne wręcz prezenty, najdłużej zostają w pamięci. Ważne jest jedno, by były dawane od serca, wtedy są najcenniejsze.

Taki bardzo specyficzny prezent otrzymali na swoim ślubie Jose i Maria Romana Custodio od Palmy, siostry pana młodego. Palma pozbierała cały ryż, którym po ślubie została obsypana para młoda – wyszedł z tego prawie 30 kilogramowy worek, worek pełen miłości i oddania. Jednak stał się on ziarnem niezgody pomiędzy Jose i Palmą, który potraktował ten prezent jak drwinę. Na szczęście jego żona otoczyła worek miłością i przez lata towarzyszył ich rodzinie, przekazywany z rąk do rąk.

Ryż towarzyszył rodzinie Custodio, kiedy opuszczali swój kraj i udawali się w długą podróż przez Atlantyk do Brazylii, gdzie osiedli, gdzie urodziły się ich dzieci i wnuki. To dzięki ryżowi i fortelowi Palmy przyszły na świat dzieci Jose i Marii Romany. Worek podarowanego ryżu towarzyszył ich rodzinie przez prawie sto lat, nigdy się nie zepsuł i zawsze przynosił im szczęście. Dar z serca jest zawsze najcenniejszy.

…”pewnego razu był sobie ryż. Ryż, który wyrósł z ziemi, spadł z nieba i został zebrany z kamieni. Ryż, który się nie psuje, ryż, który przybył z daleka, z samej Portugalii, z drugiej strony Atlantyku…..” (str.305)

Opowieść o rodzinie Custidio poznajemy dzięki Antoniowi, który jest głównym narratorem powieść, bo główny bohaterem i niemym świadkiem wszystkich wydarzeń jest ryż. Antonia poznajemy, kiedy ma już przeszło 88 lat i dzieli się z nami swoimi wspomnieniami i opowieściami ciotki Palmy, którą bardzo kochał i ceni.

„Ryżowy podarunek” to powieść, którą czytelnik się delektuje. Nie da się jej pochłonąć w chwilę i odłożyć. Trzeba poświecić jej czas i przemyśleć własne podejście do życia. To niezwykle głęboka i mądra książka, napisana bogatym językiem. Uboga w dialogi, ale bogata w treść. Jest pełna spokoju, refleksji, otula czytelnika swoim ciepłem jak kokon, a magia ryżu udziela się i epatuje z jej kart. Pokazuje jak wielką wartość w życiu człowieka stanowi rodzina, co często nam umyka w zabieganym życiu. Trzeba ją cenić i celebrować, bo ma się ją tylko jedną….

Jeśli szukacie mądrej, oryginalne powieści, w której można się rozsmakować to koniecznie musicie przeczytać „Ryżowy podarunek”.


znajdziecie  księgarni Tania Książka


piątek, 10 lutego 2017

Najpierw mnie pocałuj - Lottie Moggach

Bohaterka powieści, Leila, jest młoda i inteligentna, ale wyobcowana towarzysko – po śmierci matki traci jedyną bliską osobę i jej związki z rzeczywistością zawężają się dramatycznie, bo przestaje opuszczać swoje mieszkanie i wycofuje się do świata Internetu. I takim sposobem znajduje Czerwoną Pigułkę, portal filozoficzny, gdzie najważniejsze jest logiczne myślenie i gdzie nareszcie czuje się akceptowana i szanowana. Swoimi wypowiedziami na forum robi wrażenie na Adrianie, charyzmatycznym założycielu portalu, który zaprasza ją na spotkanie w realu i prosi o pomoc w osobliwym projekcie – Leila miałaby udawać w sieci Tess, kobietę, która zdecydowała się popełnić samobójstwo, ale nie chce tym wyrządzić krzywdy rodzinie i przyjaciołom, dlatego potrzebuje kogoś, kto wcielałby się w nią w mailach i na Facebooku, przekonując ich, że ona wciąż żyje. Zadanie nie jest łatwe: piękna, seksowna i nieszczęśliwa Tess, w odróżnieniu od Leili, miała dziesiątki przyjaciół i była pod każdym względem inna niż Leila… Znakomita, wielopłaszczyznowa, podszyta ogromnymi emocjami książka - rasowy thriller psychologiczny i jednocześnie rzecz o tym, jak okłamujemy samych siebie i innych, z niskich i wysokich pobudek.

Okładka: miękka
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: REBIS 
Premiera:  28 luty 2017

„Najpierw mnie pocałuj” to bardzo specyficzna książka, którą trudno zakwalifikować do konkretnego gatunku. Ma trochę z thrillera, trochę z dramatu, trochę z powieści psychologicznej, czy nawet obyczajowej. Taki mix, który skłania do myślenia, bo nie jest to leciutka powieść, ma swoją głębię.

Książka jest wielopłaszyznowa, porusza bardzo ważne i aktualne kwestie, jak np. powszechny dostęp do internetu i zagrożenia z tym związane. Korzystamy z internetu każdego dnia, odwiedzamy różne fora i często dajemy się zmanipulować i wciągnąć w dyskusje, nawet nie mając tego pełnej świadomości. Podobnie było z Leilą, główną bohaterką powieści Lottie Moggach.

Leila to młoda, inteligentna kobieta, która po śmierci matki żyje we własnym, wyizolowanym świecie. Pracuje w domu, zdalnie, swój czas wolny poświęca na granie w gry komputerowe i serfowanie po necie, ma bardzo małą styczność ze zwykłymi ludźmi. Bardzo mocno udziela się na forum Czerwona Pigułka, gdzie jej postawa zostaje zauważona przez jego założyciela Adriana, który proponuje dziewczynie przejście na wyższy poziom, dla wybranych, oczywiście płatny. Leila korzysta z tego, czuje się doceniona. Jest bardzo zaskoczona, kiedy Adrian proponuje spotkanie w realu. Spotykają się, poznają, dyskutują na tematy moralne i filozoficzne, aż wreszcie mężczyzna proponuje Leili udział w bardzo specyficznym projekcie. Dziewcyna ma udawać w sieci Tess, kobietę, która postanowiła popełnić samobójstwo i nie chce, aby ktokolwiek jej w tym przeszkodził i je udaremnił. Oczywiście Adrian robi wokół tego właściwą otoczkę i Leila przyjmuje wyzwanie. Kontaktuje się z Tess, poznaje ją i w końcu zastępuje ją w sieci, kiedy kobieta znika. Leila bardzo mocno angażuje się w swoje zadanie, tak mocno, że wręcz zanika granica między Leilą i Tess. Kim stała się Leila? Czy uda się jej przywrócić własną równowagę psychiczną? Gdzie podziała się Tess i co się z nią stało? A wreszcie, jaki udział ma w tym wszystkim Adrian? Na te pytania i wiele innych, które nasuną się Wam podczas lektury – znajdziecie odpowiedź w książce „Najpierw mnie pocałuj”.

Powieść Lottie Moggach to swoista podróż po ludzkich emocjach i postawach, poplątana i nieoczywista. To opowieść o zagubieniu, o poszukiwaniu siebie pod inną postacią, wreszcie o dylematach moralnych życie-śmierć. Przy pomocy forum, Adrian wybierał sobie obiekty swoich działań, poznawał ich postawy i podejście do życia, po czym wykorzystywał do własnych celów. Czerwona Pigułka była polem do zebrania opinii, obnażała nieświadomych tego uczestników i pokazywała ich „ja”. To często się zdarza w internecie, pokazujemy więcej niż powinniśmy lub niż jesteśmy tego świadomi i w każdej chwili może być to wykorzystane przeciwko nam…. Zastanówcie się, czy warto.

Mnie lektura powieści dała dużo do myślenia i ważniejszy dla mnie okazał się w niej wątek psychologiczno-społeczny niż thrillerowy, jakim było zniknięcie Tess. Myślę, że ta powieść jest na tyle głęboka i wielowarstwowa, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Polecam!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...