Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo mg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo mg. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2016

Rzeka ludzi osobnych - Katarzyna Enerlich

W 1830 roku na Mazury, do Puszczy Piskiej przybywają pierwsi staroobrzędowcy. Karczują puszczę, budują domy, uprawiają ziemię. Powstają wyznaniowe wsie, między innymi Wojnowo (Eckertsdorf), ukryte w lasach, wzdłuż rzeki Krutyni. Jednym z osadników jest Fiodor Malewan. Jego wyzwolona jak na tamte czasy córka Anna daje początek rodowi silnych, niezależnych kobiet, ściśle związanych z ziemią sadami i... klasztorem nad Jeziorem Duś, gdzie mieszkają mniszki, wiodące życie proste i ubogie, a jednak pełne ufności w przeznaczenie. Ta przejmująca powieść jest wędrówką po historii wsi, nierozłącznie związanej z staroobrzędowcami, ich wiarą i zwyczajami. Pojawiają się tu postaci prawdziwe i fikcyjne, a ich dramatyczne losy rozgrywają się na tle historii Prus Wschodnich. A wszystko zaczyna się pewnego listopadowego dnia. We wsi pojawia się obca kobieta. Zamieszkuje w domu Sidora Kurta - najstarszym we wsi. Z niepokojem przygląda się jej sąsiadka, osiemdziesięcioletnia Augusta, potomkini Fiodora Malewana. Co wyniknie z tej niespodziewanej wizyty? Jakie tajemnice, skrywane przez lata, ujrzą światło dzienne? Co kryje się pod wielkim kamieniem na Głazowisku, niedaleko klasztoru? Czy staroobrzędowcy rzeczywiście znikną z wyznaniowej mapy Mazur? 

Okładka: miękka
Ilość stron:  340

Kasia Enerlich to niesamowita osoba - miałam przyjemność ją poznać, uściskać na Targach Książki i bardzo się z tego cieszę. Jej Prowincja zabrała mi kawałek duszy, a Rzeka ludzi osobnych powaliła na kolana. Dla mnie to powieść egzotyczna, tak jak egzotyczna i nieznana była dla mnie wiara starowierców i ich sposób życia. Właśnie to przybliża nam w swojej najnowszej powieści Katarzyna Enerlich - znowu dzieli się z nami tajemnicami swoich ukochanych Mazur i przybliża je nam.
Widać jej miłość do miejsca, w którym żyje - pokazuje to na każdym kroku. Żyje tak jak sama chce, w zgodzie z sobą i z naturą. Jest zawsze uśmiechnięta i tryskająca optymizmem - a ja uwielbiam jej książki.

Rzeka ludzi osobnych to fascynująca opowieść, której akcja toczy się w okolicach Krutyni i Wojnowa. Dwa wątki, współczesny i XIX-wieczny, łączą się w intrygującą całość. Poznajemy historię tych okolic oraz ojców tych terenów, jakimi byli starowiercy. To oni założyli tutaj swoje osady i tchnęli życie w to dzikie miejsce. To specyficzni ludzie, którzy żyją w swoim wyizolowanym społeczeństwie i kierują się swoimi zasadami. Rzadko kiedy dopuszczają do siebie ludzi z zewnątrz.
Żyją tak z pokolenia na pokolenie, przekazując sobie swoje wartości i jakby nie czując upływu czasu i zmian zachodzących na świecie.

W takie niezwykłe miejsce trafia Katarzyna, aktorka, która na odludziu leczy rany swej duszy. Wynajęła stary dom, aby pogodzić się z własną samotnością i porzuceniem.  Obok niej jest tylko jeden dom, w którym mieszka rdzenna mieszkanka tych terenów, Augusta, nieufna w stosunku do obcych i zamknięta w sobie. Czas zbliży do siebie obie kobiety i pokaże, jak są do siebie podobne.
Czy Katarzyna będzie w stanie opuścić to niezwykłe miejsce, które odmieniło jej życie?

"Rzeka ludzi osobnych" zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W lekki i przyjemny sposób niesie ogromne pokładywiedzy na temat staroobrzędowców i ich historii. Pewnie każdą inną książkę na ten temat bym odłożyła i świadomie bym po nią nie sięgnęła. Jakoś ta tematyka nie przyciągała mnie, jednak Kasi Enerlich udało się mnie skutecznie zaintrygować - na tyle, że po zakończeniu lektury dalej szukałam informacji w necie na ten temat i zgłębiałam go.

Kasiu - bardzo Ci dziękuję za kolejną chwytającą za serce opowieść, która odsłania zupełnie nieznaną mi stronę Mazur. Muszę sama wybrać się w te malownicze i tajemnicze strony, aby poznać naocznie ich piękno.

A Wam serdecznie polecam książkę, zupełnie inną od tych zapełniających księgarskie półki, inną bo prawdziwą, inną bo taką naszą, inną bo pokazuje nam tajemnice naszego pięknego kraju!

"Rzeka ludzi osobnych" to książka obok której nie można przejść obojętnie!





czwartek, 14 maja 2015

Najnowsza książka Katarzyny Enerlich - zapowiedź

Uwielbiam książki Katarzyny Enerlich i samą Autorkę, niezwykłą osobę. Z niecierpliwością wyczekuję na jej najnowszą książkę, bardzo osobistą i bardzo ciekawą.



Najnowsza książka Katarzyny Enerlich Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia. Potrawy z ziemi i pór roku ukaże się na rynku 01 lipca 2015 roku nakładem Wydawnictwa MG.

Tym razem nie jest to kolejny tom sagi, lecz książka bardzo osobista. Już pisząc powieści Autorka często przekraczała granicę między tym co fikcyjne, a rzeczywistymi zdarzeniami ze swego życia. Bardzo ciekawie opowiada o tym podczas swych licznych spotkań autorskich.

Katarzyna Enerlich prowadzi nas w swój świat prowincji. W opowieści znajdzie się miejsce i na podróże, i na poruszające legendy, a także na proste lecz sprawdzone receptury domowych kosmetyków oraz smacznych, nieskomplikowanych potraw.

Takie właśnie historie przekazywali sobie ludzie, spędzając wspólnie wieczory. Opowieści tworzyły więzy, uczyły zrozumienia przemian i zjawisk zachodzących wokół nich. Utrwalały tożsamość.
Pod słońcem Prowincji, czyli zapiski z prostego życia podzielone są na cztery części - pory roku; wszak życie z ziemi i pór roku jest najprostsze, ale i najpiękniejsze. Każdy może takiego życia spróbować, niekoniecznie trzeba mieszkać na wsi. Autorka pisze, patrząc na swój świat: Wystarczy odsłonić firankę. Świat het, daleko. Jakby nie miał początku ani końca. 
Gdy pojawia się w twoim życiu jakiś cień, zrób tak, jak podczas jazdy autem podczas mgły. Zwolnij i włącz krótkie światła. Bezpieczniej dojedziesz do celu, bo lepiej zobaczysz drogę. 
Spróbuj zwolnić w swoim życiu, by dalej dojechać. Spróbuj włączyć krótkie światła.

Polecam serdecznie!


Wydawnictwo MG


środa, 26 lutego 2014

Wichrowe wzgórza - Emily Jane Brontë

Niezwykła historia miłości Heathcliffa i Katarzyny. Rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku w Wichrowych Wzgórzach – posiadłości Earnshawów i w Drozdowym Gnieździe – należącym do rodziny Lintonów. Stary Earnshaw, będąc w Liverpoolu, znajduje i przygarnia małego cygańskiego przybłędę – Heathcliffa. Katarzyna, córka Earnshawa, z czasem przywiązuje się bardzo do przygarniętego chłopca. Jednak jej brat, Hindley szczerze go nienawidzi. Kiedy Kataryna poznaje młodego Lintona jest pod jego dużym wrażeniem, godzi się też zostać jego żoną, choć jej serce należy już wtedy do Heathcliffa…

Okładka: miękka
Ilość stron:  300
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG

Są takie książki, do których wracam. Podczytuję kawałkami lub czytam w całości. Jedną z nich od lat są „Wichrowe wzgórza”. Mój stary egzemplarz już się dosłownie rozpadł na części, dlatego zaopatrzyłam się w nowy, wydany ostatnio przez Wydawnictwo MG.

„Wichrowe wzgórza” urzekły mnie swoim klimatem, mrocznym i tajemniczym, cudownymi opisami i magią, jaka emanuje z tej powieści. To niezwykła historia miłości, przepełniona smutkiem i grozą. Poznajemy ją z opowieści Lockwooda i Ellen Dean. Ten pierwszy jest dzierżawcą Drozdowego Gniazda, a Ellen jest gospodynią.

Rzecz dzieje się na przełomie XVIII i XIX wieku w rodowej posiadłości Earnshawów, Wichrowych Wzgórzach, oraz w posiadłości Lintonów, Drozdowym Gnieździe. Pan Earnshaw przygarnia i przywozi do swego domu małego, cygańskiego przybłędę, Heathcliffa. Przywiązuje się do niego i traktuje jak syna, pomimo niechęci własnego syna, Hindleya, i sympatii ze strony córki. Catherine przywiązuje się do chłopca, a z czasem łączące ich uczucie zmienia się, stają się sobie bardzo bliscy. Złe czasy nastają dla Heathcliffa, kiedy umiera stary Earnshaw, wówczas jego syn odkrywa swą prawdziwą twarz, nienawiść aż w nim kipi. Dodatkowo decyzja Catherine o poślubieniu młodego Lintona, powodowana chwilowym zauroczeniem, bo jej serce należy do Heathcliffa, zmienia życie wielu osób…..  Heathcliff opuszcza Wichrowe Wzgórza i wraca dopiero po latach. Zastaje je w zupełnie innym stanie, a Catherine znowu okazuje mu swe względy. A Heathcliff? W nim buzuje rządza zemsty. Jak skończy się ta opowieść? Na pewno nie będzie to happy end….

„Wichrowe wzgórza” ukazują poplątane ludzkie losy, gdzie miłość i nienawiść tworzą jedność. A niezwykły klimat mokrych i ponurych wzgórz dopełnia całości, przenikając czytelnika atmosferą grozy do szpiku kości. Uczucie jest niesamowite i niezmienne, pomimo częstego zaglądania do powieści. Dla mnie „Wichrowe wzgórza” i „Dziwne losy Jane Eyre” są lekiem na wszelkie zło, sięgam po nie, kiedy jest mi źle i smutno, ale również kiedy przepełnia mnie radość. Lubię je czytać zimą, w świąteczne wieczory, emanują niezwykłym klimatem i mają to nieuchwytne „coś”. 



Książkę "Wichrowe wzgórza" możecie nabyć w promocyjnej cenie na stronie księgarni Fabryka

sobota, 10 sierpnia 2013

Wyspa z mgły i kamienia - Magdalena Kawka

Dlaczego odkładamy siebie na owo mityczne „potem”, które nigdy nie nadchodzi? Wychowujemy dzieci, zdobywamy kolejne kwalifikacje, żyjemy zadaniowo. W nieustającym strachu, że nie podołamy, że znowu ktoś będzie niezadowolony. Oglądając się na innych boimy się marzyć. Zaciskamy szczęki i zachowujemy się, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Kiedyś zamienia się w nigdy. 
Julia także się bała. Przez całe życie starała się być dla swoich córek matką i ojcem jednocześnie. Każdego ranka myślała jedynie, o tym, żeby nikt nie umarł na jej dyżurze. I jeszcze, żeby dziewczynki były szczęśliwe. Była im potrzebna i to wypełniało po brzegi jej dni i noce. 
Kiedy dorosły i przestały potrzebować opieki, uświadomiła sobie, że w powtarzalnej, banalnej codzienności zgubiła coś bardzo ważnego – siebie samą. Miała dwa wyjścia: albo popatrzeć na swoje życie jak na porażkę, albo spróbować odnaleźć w sobie tamtą dziewczynę, którą wypędziła, gdy została sama z dwójką małych dzieci i długami do spłacenia. Postanawia o siebie walczyć. Przenosi się na cichą, kreteńską wieś, gdzie zamierza spokojnie żyć, robiąc to wszystko, na co nigdy nie miała czasu. I nawet nie podejrzewa, że życie pełne emocji i niebezpieczeństw dopiero się dla niej zaczyna.

Okładka: miękka
Ilość stron:   288
Wydawnictwo: MG
Premiera: 2 sierpnia 2013

„Wyspa z mgły i kamienia” to kolejna przyjemna, wakacyjna lektura, która trafiła w moje ręce. Bardzo przypomina mi „Rok ma Majorce” – opowiada o kobiecie po przejściach, która postanowiła poukładać sobie życie w innym kraju.

Julia jest kobietą po pięćdziesiątce, atrakcyjną, matką dwóch dorosłych córek, która aktualnie zakończyła swój kilkuletni związek. Zrezygnowała z posady lekarza-anestezjologa, sprzedała rodzinne kamienice ( wbrew woli córek!) i postanowiła osiedlić się na Krecie – odpocząć, poczytać, nacieszyć się słońcem i życiem. Córki są z tego niezadowolone i oficjalnie prezentują swój sprzeciw wytykając matce myślenie o sobie. Julia całe życie myślała o córkach, o zapewnieniu im godziwego życia, wykształcenia, gdzieś w tym chaosie zapomniała o sobie. Postanowiła to zmienić – teraz! Może sobie na to pozwolić dzięki spadkowi po babci, chce w końcu zrealizować swoje marzenia i pragnienia.

Dzięki Polce mieszkającej na Krecie, Anicie, znajduje cudny domek w miejscowości, gdzie nie ma tłumu turystów. Musi przy tym przejść przez weryfikację sąsiadów nim go nabędzie, miejscowość zamieszkana jej przez wielu bogatych i ekscentrycznych ludzi, którzy bronią swojej prywatności i strzegą tego cudownego miejsca przed najazdem turystów. Julia zakochuje się w swoim nowym domu i rozkoszuje wolnym czasem. Poznaje mieszkańców, zwiedza Kretę. Nie daje jej spokoju historia Mattiasa, syna cenionego archeologa, od którego kupiła dom. Przy okazji natyka się na postrzelonego mężczyznę, któremu pomaga i zaczyna „wsadzać nos” w nieswoje sprawy, co powoduje, że znajduje się w niebezpieczeństwie. Mieszkańcy Falasarny mają bowiem swoje tajemnice….

Jak potoczy się życie Julii na Krecie? Przeczytajcie sami!

„Wyspa z mgły i kamienia” to ciepła opowieść o życiu, o miłości i o tajemnicach. Znajdziecie w niej trochę romansu i trochę sensacji, a nawet kawałek kryminału. Porwały mnie greckie klimaty i żałuję, że okładka jest taka uboga i nie wprowadza w klimat książki. Widziałabym na niej grecki dom na urwisku z widokiem na morze, czy chociażby stoliczek w greckiej tawernie odwiedzany przez Julię. Mało Grecji na tej okładce, za mało…. Bardziej obrazowa okładka skusiłaby więcej czytelników. Samo wnętrze jest ciekawe i lekko napisane. Wątek sensacyjno-kryminalny jest znakiem charakterystycznym pani Magdy Kawki – to spodobało mi się przy pierwszym spotkaniu z jej twórczością, przy lekturze Rzeki zimnej (polecam!).
Fabuła powieści nie jest może oryginalna, bo w wielu książkach przewija się temat kobiet, które zmieniają swoje życie i emigrują, ale książka jest ciekawie napisana, intryguje i wciąga. Przeczytałam ją błyskawicznie i z dużą przyjemnością. To świetna pozycja na lato – przekonajcie się sami!


Wydawnictwo MG



czwartek, 25 kwietnia 2013

Karminowy szal - Joanna M. Chmielewska

Marysia, Marta i Magda. Przez jakiś czas bardzo sobie bliskie, lecz ich dziecięca przyjaźń nie przetrwała rozstania. Po latach spotykają się ponownie. Przy grzanym winie w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem okazuje się, że każda z nich ukrywa tę samą tajemnicę. Maria, Marta i Magdalena postanawiają zamknąć trudny rozdział swojego dzieciństwa w sposób niekoniecznie zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Dokąd zaprowadzi je ta droga? Ci, którzy czytali Poduszkę w różowe słonie lub Sukienkę z mgieł, w Karminowym szalu odnajdą również bohaterów poprzednich powieści Joanny M. Chmielewskiej. 

Okładka: miękka 
Ilość stron: 240 
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG 
Premiera: 17 kwietnia 2013

„Karminowy szal” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny M.Chmielewskiej i na pewno nie ostatnie. Z przyjemnością przeczytałam tę książkę z bardzo kobiecą, piękną okładką. 
Otuliłam się więc czerwonym szalem (lubię czerwień :), zasiadłam z bohaterkami książki przy stoliku w „Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem” i wsłuchałam się w ich opowieść. 

Magda, Maria i Marta poznały się w ośrodku rehabilitacyjnym, gdzie przebywały w czasach szkolnych. Chodziły tam do szkoły i reperowały nadwątlone zdrowie. Połączyła je przyjaźń i skrywana tajemnica, która dopiero została ujawniona przy spotkaniu po latach. W dzieciństwie wstyd nie pozwalał im podzielić się nią nawet z przyjaciółkami. 
Teraz jako dorosłe kobiety odbudowują swoją przyjaźń i umacniają wiarę w siebie, wspierają się i planują …zemstę. 
Każda z nich ma swoje życie, jednak nie jest ono idealne. Wspólne spotkania i rozmowy sprawiają, że kobiety zaczynają się zmieniać i przewartościowują swoje życie. 

Marta jest urzędniczką, ma męża i dzieci. Wszystko w jej życiu jest podporządkowane pracy i rodzinie, poukładane jak w zegarku, tylko ona sama gdzieś zniknęła pośród natłoku spraw. Pogubiła się. Nie ma czasu dla siebie, a spotkania z przyjaciółkami to jedyne ukradzione chwile, kiedy stara się nie myśleć o rodzinie, tylko o sobie. Jednak i one napędzają zmiany w jej życiu – zaczyna marzyć i mieć swoje cele w życiu. Zapragnęła dla siebie, zobaczony na wystawie, piękny, karminowy szal, bardzo drogi, ale stanowi dla niej cel. Odkłada na niego pieniądze, a przyjaciółki dzielnie ją wspierają. Wypadek męża otwiera jej oczy – rodzina jest dla niej bardzo ważna. 

Magdalena jest singielką, pracuje w reklamie. Niezależna, pewna siebie kobieta, jednak w skrytości ducha ona też pragnie mężczyzny, tego jedynego, i miłości. Ale boi się zaangażować, pokochać, zrobić ten krok naprzód. 

Maria pracuje w szkole, uczy dzieci. Jest byłą zakonnicą, która opuściła klasztor. Niepewna siebie, zahukana. Marzy, ale boi się realizować swoje pragnienia. Spotkania z przyjaciółkami, atmosfera Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem i Rajmund sprawiają, że kobieta otwiera się jak kwiat. 

„Piwnica pod Liliowym Kapeluszem” staje się też miejscem planowania zemsty na dawnym prześladowcy dziewczynek, na dzieleniu się zdobytymi informacjami. Zaplanowana akcja napędza kobiety do zmian w ich życiu, przeganiają strach i zaczynają żyć. Przyjaźń i wspólny cel mogą zdziałać cuda. 

„Karminowy szal” to mądra i ciekawa opowieść o przyjaźni, o życiu i o traumie z dzieciństwa, która kładzie się cieniem na dalszym życiu. Dzieci są ufne i wierzą dorosłym, skrzywdzone w dzieciństwie, przez całe swoje  życie noszą jej ślad. 
Autorka, przez długi czas nie wyjawia nam sekretu przyjaciółek - najpierw musimy je poznać, zrozumieć, a dopiero poznać ich tajemnicę. Atmosfera zaintrygowania towarzyszyła mi podczas czytania tej powieści. 
Trzy kobiety, zupełnie różne, które połączyła przyjaźń i doznania z dzieciństwa. Trzy barwne, bardzo oryginalne postacie, trzy historie, ale jeden punkt wyjścia. 
Joanna M. Chmielewska umiejętnie wplotła w powieść bardzo ważny, a często niedostrzegany problem molestowania dzieci. One wstydzą się, nie potrafią mówić o swoich problemach i doznaniach, często nawet między sobą, ale zmieniają się… nieodwracalnie. Nie bądźmy obojętni! 




piątek, 25 stycznia 2013

Kiedyś przy Błękitnym Księżycu - Katarzyna Enerlich

Nocne awantury, pilnowanie i próbowanie bimbru, gotowane penisy zamiast klusek, powtarzające się ataki padaczki alkoholowej ojca i dzieciństwo bez matki, która postanowiła uciec do Włoch - to tylko niektóre ze wspomnień Barbary. Oswaja je samotnie w kącie za kredensem, a i tak mają kolosalny wpływ na jej przyszłość. Gdy dowiaduje się o pewnym wypadku, zaczyna rozumieć przyczynę alkoholizmu ojca.
Miłości i zapomnienia szuka w ramionach licznych kochanków. Pragnie tylko, by mieli ciemne oczy jak jej tato… Chce być bardziej córką niż żoną i boi się utraty niezależności - przez to życie we dwoje sprawia jej trudności. Przeżyje wiele trudnych chwil, rozstań i rozczarowań zanim zrozumie, że ma prawo do bycia szczęśliwą. Gdy już będzie tylko swoja, otworzy się na świat, naturę i… kolejną miłość. Ale czy nie okaże się zakazana?

Okładka:  miękka
Ilość stron:
Wydawnictwo:  Wydawnictwo MG

Kiedy sięgam po książki Kasi Enerlich, wiem, że czekają mnie emocje i niezwykły klimat, który tworzy w swoich książkach. Wszechobecne w jej powieściach Mazury działają na mnie kojąco - mamy w Polsce tak cudne miejsca. Katarzyna Enerlich porusza w swoich książkach pozornie zwyczajne tematy, ale czyni to z pasją i mądrością, są zawsze pełne ciepła i niezwykłego klimatu. Tym razem poruszyła trudny i smutny temat alkoholizmu i jego wpływu na dzieci alkoholików.

Alkoholizm to choroba społeczna, chorują nie tylko osoby nadużywające alkoholu, ale również ich bliscy i przyjaciele. Najbardziej odczuwają to dzieci, czują się winne....
Barbara jest córką alkoholika i od zawsze zdaje sobie sprawę, że jej ojciec nadużywa alkoholu. Jednak, kiedy jest trzeźwy, córka kocha go nad życie, a on opiekuje się nią, nosi na rękach. Takie chwile zdarzają się coraz rzadziej.... Matka nie wytrzymuje presji i odchodzi, porzuca męża i córkę. Basia dba o ojca, stara się go zrozumieć, a za jego upojenie alkoholowe często wini siebie. Nie rozumie go, ale kocha. Z czasem dorasta i wyprowadza się od ojca, ale zawsze czuje się z nim mocno związana. W swoich mężczyznach szuka ... ojca. Jej związki są pogmatwane, jak i całe jej życie - to piętno, które noszą dzieci alkoholików, zawsze czują się gorsze... Nieudane małżeństwo, liczne poronienia i w końcu koło czterdziestki, Basia zaczyna wierzyć w siebie, kocha i jest kochana. Przeprowadza się do starego domku, który zostawiła jej matka, a Andrzej, jej miłość, śmieje się, że mieszka w skansenie.
Dowiaduje się, że ojciec ciężko chory leży w szpitalu. Jedzie do Wyszkowa, wspierana ciepłymi sms-ami od Andrzeja. Stan ojca jest krytyczny, Basia czeka na przyjazd matki - zobaczą się pierwszy raz po wielu latach. Matkę ma przywieźć jej  syn, Andrea, przyrodni brat Basi. Spotykają się na szpitalnym korytarzu - Basia przeżywa szok...! Jakby mało cierpień było w jej życiu.....

Autorka stworzyła niezwykły obraz dzieci alkoholików, ich piętna,  które idzie z nimi przez całe życie. Basia jest poranioną życiowo kobietą, nie dość, że całe życie boryka się z alkoholizmem ojca, to jeszcze okazuje się, że zawsze była "tą drugą" - namiastką dziecka, czyimś zastępstwem. To boli.... 
Ciężko jej uwierzyć w siebie, wikła się w związki bez przyszłości, tak łatwo ją zranić. Wizja życia Basi pozwala nam wejść w umysł i lepiej zrozumieć dzieci alkoholików, które często wstydzą się rodziców, ale zawsze ich kryją. 
Pani Kasia pokazała trudny temat w piękny sposób, ciepły i wzruszający. Wzbudziła w czytelniku uczucie refleksji i zadumy, a czasem nawet wyrzutów sumienia. Przecież wokół nas jest tak wiele rodzin patologicznych - czy robimy coś, aby im pomóc, albo chociaż zrozumieć? 
"Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" to nie jest lekkie czytadło, to mądra i głęboka książka, która trafia w najdalsze zakątki duszy i zostaje tam na zawsze. Dlatego tak lubię książki Kasi Enerlich !




piątek, 7 września 2012

Czas w dom zaklęty - Katarzyna Enerlich

W książce "Czas w dom zaklęty" Katarzyna Enerlich opowiada niezwykłą historię Ruty, kobiety która spędziła młodość w sennym mazurskim miasteczku, leżącym u podnóża krzyżackiego zamku. Dziewczyna pragnie zrealizować marzenie swego życia - zostać malarką. Mimo niewątpliwego talentu osiągnięcie celu nie będzie łatwe, a na wszystkim kładą złowrogi cień toksyczne relacje z sąsiadką, pod wspólnym dachem ponurego domu. Z domem tym związana jest pewna przedwojenna tajemnica, którą Ruta odkrywa w smutnych okolicznościach. Samotność, odejście bliskich, koniec pięknej miłości i niezrealizowane marzenia - czy to całe zło, które ją dotknęło ma korzenie w tajemniczej historii sprzed lat? Czy dom, w którym mieszka jest przeklęty?

Okładka:  miękka
Ilość stron:   208
Wydawnictwo:  Wydawnictwo MG
Rok wydania:  2009

Bardzo lubię twórczość pani Kasi Enerlich, uwielbiam Mazury i zawsze ich część odnajduję w jej książkach.
"Czas w dom zaklęty" ujął mnie swoim wydaniem, pięknie ilustrowanym grafikami malarki z Reszla, Moniki Bogdanowicz. Nadały one książce klimatu i ubarwiły opowieść.

"Czas w dom zaklęty" to powieść o trudnej, zakazanej miłości, sztuce wybaczania i o życiu. Piękna i wzruszająca historia Ruty, dziewczyny żydowskiego pochodzenia, wychowywanej przez matkę, dyrektorkę szkoły. Obie kobiety są sobie bardzo bliskie, mieszkają w ciasnym mieszkanku, aż wreszcie spełnia się ich marzenie - kupują połowę domu na Mazurach, niedaleko lasu. Nie przeraża ich dziwne sąsiedztwo starszego małżeństwa, nawet nie przypuszczają, co je może tam spotkać.....

Porządkują swój domek, wiją sobie gniazdko i początkowo nie zwracają uwagi na złośliwości sąsiadki, Serafiny. Ruta chce zostać malarką, dąży do realizacji swoich marzeń i wyprowadza się z domu, jednak niepokoi się o matkę. Spotyka Marka, miłość swojego życia, oczekują dziecka .... i tutaj znowu wkracza Serafina ze swoimi insynuacjami.
Szykany, jakie stosuje przechodzą wszelkie granice - doprowadza matkę Ruty do ciężkiej choroby serca, która kończy się śmiercią, dziewczyna traci dziecko, a Marek odchodzi.

Ruta wyprowadza się z przeklętego domu i na nowo układa sobie życie, kiedy niespodziewanie kontaktuje się z nią syn Serafiny. Prosi, by odwiedziła jego matkę w ośrodku, gdzie umiera na raka.
Dziewczyna początkowo jest oburzona prośbą i wspomina wyrządzone zło.
Czy odwiedzi przeklętą sąsiadkę?  Czy potrafi jej wybaczyć tyle zła?

"Czas w dom zaklęty" to niezwykła opowieść, piękna, wzruszająca i niezwykle poruszająca. Autorka stawia bohaterkę przed trudnymi decyzjami i wyborami. Nie wiem, czy ja zdobyłabym się na wybaczenie w obliczu takiego zła, jakie przeszła Ruta. Jestem z tych "pamiętliwych" i ciężko przychodzi mi wybaczanie...
Opowieść Ruty otworzyła maleńkie drzwiczki w moim sercu i pozostanie tam na dłuuugo. Dała mi wiele do myślenia i wiele uzmysłowiła. To nie jest zwykłe czytadło - to mądra i niezwykła książka.
W trudnych chwilach będę do niej wracać- trzeba brać się w garść i doceniać to, co się ma. Nie wszyscy mają rodzinę i wsparcie bliskich osób....

Polecam! Nie sposób oddać treść książki słowami, trzeba ją samemu przeczytać i przemyśleć.


e

środa, 1 lutego 2012

Prowincja pełna słońca - Katarzyna Enerlich

Ludmiła, bohaterka kolejnej części "prowincjonalnego" tryptyku, po raz kolejny stawia czoło życiowym wyzwaniom. Tym razem znajdzie się na emocjonalnym zakręcie. Tajemnicze zniknięcie najbliższej osoby spowoduje, że kobieta wyruszy w zmieniającą jej życie podróż do północnych Włoch. Spotkanie z Aminą, ofiarą muzułmańskiej tyranii i organizacja jej ucieczki od męża to tylko niektóre z przystanków tej podróży. Na swoją mazurską prowincję wróci odmieniona i przekonana, że szczęście to nie tylko miłość. A gdy już przewartościuje wszystko i od nowa ułoży swoje życie, pojawi się ktoś, na kogo wcale nie czekała. Czy po raz kolejny spotkanie okaże się nieprzypadkowe?
Katarzyna Enerlich prowadzi nas do ciekawych mazurskich miejsc nad jeziorami Bełdany, Śniardwy i Mikołajskim, do leśniczówki w Śniardewnie i ruin po dawnym kurorcie w Kulinowie. Przedwojenne pocztówki z kolekcji Wojciecha Kujawskiego i zdjęcia opisywanych miejsc pomogą Czytelnikowi wejść w klimat opisywanej historii.
"Prowincja pełna słońca" to trzecia część "prowincjonalnego" tryptyku. Czytelników, uwiedzionych "Prowincją pełną marzeń" i "Prowincją pełną gwiazd" okazało się tak wielu, że Autorka zdecydowała się na napisanie kontynuacji losów Ludmiły. 

Okładka:    miękka
Ilość stron:    304
Wydawnictwo :    Wydawnictwo  MG

Od jakiegoś czasu bardzo chciałam przeczytać serię "Prowincja" Katarzyny Enerlich i w końcu wpadła w moje ręce. Co prawda zaczynam od końca, ale resztę muszę koniecznie skompletować.
Bardzo lubię takie książki - klimatyczne, z piękną okładką i opisujące miejsca, które mnie poruszają :)

Taka jest właśnie "Prowincja pełna słońca" - rozpoczyna się klimatycznie i sielsko. Jesteśmy na Mazurach, otacza nas piękna przyroda, a w domku nad stawkiem mieszka kochająca się rodzina - Ludmiła, Martin i maleńka Zosia. Ona - artystka zajmująca się domem, On - nauczyciel języków. Jednak okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje....
Korzystając z krótkiego wyjazdu Ludmiły z Zosią do przyjaciółki, jej mąż spakował swoje rzeczy i wyprowadził się. Jedyne, co od niego usłyszała i to przez telefon, to krótkie: "Zostawmy to....nas".
Została bez wyjaśnień, sama z ratami za dom i małym dzieckiem, bez pracy i stałego źródła zarobków. Wsparcie znalazła w przyjaciółkach, w siostrze i we własnym teściu. Przyjaciółka załatwiła jej pracę u Polki, Miriam, prowadzącej we Włoszech hotel, a siostra w tym czasie zajęła się domem i małą Zosią. Ludmiła poleciała do Włoch, została tam ciepło przyjęta i rozpoczęła pracę w hotelu - sprzątała pokoje. Zaprzyjaźniła się z Miriam, połączył je podobny los i doświadczenia życiowe. Wspólnymi siłami uratowały inną kobietę, Aminę, katowaną przez męża. Przyleciała do Polski z Ludmiłą, która pomogła jej się zadomowić u leśniczego, pana Janusza. Ludmiła wróciła do Polski na swój rozwód, jednak zniosła go z godnością, podniesiona na duchu i pełna wiary w siebie. Jak ułoży sobie dalsze życie? Co jeszcze ją spotka? Poczytajcie!

"Prowincja pełna słońca" to ciepła, klimatyczna i pełna uczuć powieść. Pełna barw, zapachów i smaków - pięknie napisana. Delektowałam się nią, czytałam bez pośpiechu rozkoszując się opisanymi miejscami. To niezwykła opowieść o ludzkich losach, o trudnych sytuacjach i radościach. Nastraja pozytywnie, daje wiarę w ludzi i siłę ich wsparcia. Ta książka żyje, opowieść płynie wraz z wędrówką Ludmiły, zmieniają się miejsca, ludzie, a czytelnik podąża jej śladem.
"Prowincja pełna słońca" to bardzo życiowa opowieść, niesie ze sobą wiele emocji i uczuć - jest promykiem słońca podczas tej mroźnej zimy!
Serdecznie polecam - mnie zachwyciła :)



wtorek, 10 stycznia 2012

Elizabeth i jej ogród - Elizabeth Arnim

Elizabeth i jej ogród to opowieść Angielki, która pokochała Pomorze. Zamieszkała pod Szczecinem, w Rzędzianach, które nazywały się wtedy Nassenheide i stworzyła o tym miejscu piękną opowieść, a wokół domu równie piękny ogród. Kończył się wiek dziewiętnasty.
Elizabeth trafiła do Rzędzian w parę lat po ślubie z byłym oficerem pruskiej kawalerii. Przyjechała, by otworzyć miejscową szkołę i… postanowiła pozostać.
Ta autobiograficzna powieść dowcipnie i z lekką ironią opisująca codzienność pomorskiej wsi spodobała się angielskim czytelnikom. Pierwszy nakład rozszedł się błyskawicznie, recenzje w prasie były bardzo pochlebne. „Mała kometa na literackim niebie Londynu”- pisano. Krytycy chwalili oryginalny współczesny język, wnikliwość autorki w przedstawianiu ówczesnych obyczajów, bezkompromisowość w obronie uciskanych kobiet, od robotnic polnych poczynając, na nierozumianych damach z wyższych sfer kończąc. Wskazywano, że książka jest równocześnie fascynującym pamiętnikiem namiętnej ogrodniczki, która tworzy swój mały raj wśród pomorskich kartofli, łubinu i łanów zboża… Ktoś ironizował, że po tej lekturze Angielki chwytały za szpadel i biegły do ogrodu, bez względu na to, czy znały się na ogrodnictwie, czy nie.

Okładka:    twarda
Ilość stron:   160
Wydawnictwo:  Wydawnictwo MG
 
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tą książkę ujęła mnie jej okładka, przywodząca na myśl ryciny roślin z atlasów botanicznych. Piękna róża na pastelowym tle sprawiała sympatyczne wrażenie i zdecydowanie wyróżniała się wśrod innych książek.
Kiedy zaczęłam ją czytać poznałam historię niezwykłej kobiety, Elizabeth von Arnim. Angielki, która poślubiła o 15 lat starszego, pruskiego hrabiego Henninga von Arnim. Jest to bowiem powieść autobiograficzna. Pierwotny tytuł książki brzmiał "Elizabeth i jej niemiecki ogród" i był podpisany tylko imieniem Elizabeth, bo hrabinie nie wypadało podpisywać się na książce.

Pisarka początkowo mieszkała z mężem w mieście, w małżeństwie niespecjalnie im się układało. Wreszcie w 1896 roku wraz z mężem i dziećmi przenosi się do wiejskich włości męża, do Nassenheide. To leżąca na Pomorzu wieś nosząca obecnie nazwę Rzędziny. Hrabina przybyła tam, aby otworzyć wiejską szkołę - takie były zwyczaje. Elizabeth z miejsca pokochała swój dom, a jeszcze bardziej park, z którego wydzieliła część ogrodową. Porzuciła miasto i pozostała na wsi. Nawet podczas remontu domu, kiedy rodzina była w mieście, Elizabeth całe dnie spędzała w ukochanym ogrodzie. 
Pamiętnik, który pisała, zaczęła od słów "kocham mój ogród" i opisywała w nim tworzenie ogrodu, zmiany, które się w nim dokonywały, dodawała też anegdotki z życia. Razem z autorką przechodziliśmy przez etapy projektowania, sadzenia, kwitnienia i usypiania ogrodu na zimę. Nawet zimą zamiast zająć się przygotowaniem Wigilii, siedziała w gabinecie zajęta studiowaniem katalogów i atlasów roślin oraz planowaniem ogrodu na wiosnę. Elizabeth wkładała w swój ogród pasję i uczucie, a ogród odpłacał się jej ferią barw i zapachów.
 
Autorka w dowcipny sposób przedstawia anegdotki z codziennego życia. Opowieść jest pełna barw i zapachów, pisarka zaraża swoją pasją i zaangażowaniem. Czytając, przeniosłam się w czasie i znalazłam się w fotelu pod drzewem w tym barwnym ogrodzie, a w koło słychać było szum drzew i trele ptaków. 
Książka ma formę pamiętnika, jest relaksująca, wprawia w miły nastrój, można przy niej odpocząć i wyłączyć z zabieganego życia.
 
"Elizabeth i jej ogród" stanowi niezwykłe źródło informacji dla pasjonatów ogrodnictwa, daje natchnienie. 
Jest napisana bardzo ciekawie, choć wszystko obraca się wokół prac w ogrodzie. Jak widać, jeśli ma się pasję w życiu, to nawet prozaiczne czynności można pokazać w fascynujący sposób.




czwartek, 22 grudnia 2011

Cybulski o sobie - Mariola Pryzwan

Zbyszek Cybulski powraca do nas w niezwykłej książce składającej się wyłącznie z jego wypowiedzi. Autorka zafascynowana tą legendą polskiego kina i od lat zbierająca wszystkie materiały dotyczące jego osoby, uświadomiła sobie, że po Cybulskim zostało mnóstwo wypowiedzi, listów, notatek oraz nagrań archiwalnych w radiu. I wtedy właśnie wpadła na pomysł, że odda głos Zbyszkowi Cybulskiemu, żeby sam opowiedział o sobie i o aktorstwie, które było jego życiem. Rezultatem jest właśnie ta książka.

Okładka:   twarda 
Ilość stron:   272
Wydawnictwo:    Wydawnictwo MG
Premiera:    27.12.2011

Każdy kojarzy Zbyszka Cybulskiego, wybitnego polskiego aktora zmarłego tragicznie. Próbując wskoczyć do odjeżdżającego pociągu wpadł pod jego koła i zmarł w szpitalu na skutek odniesionych urazów.
 
To niezwykła postać, bardzo charakterystyczna, odstająca od epoki, buntownik, polski James Dean. Specyficzna fryzura, nieodłączny papieros i ciemne okulary - to Zbyszek Cybulski.
Jednym z jego największych osiągnięć była rola Maćka Chełmickiego w filmie "Popiół i diament" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Znamy go również z takich filmów, jak: "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Morderca zostawia ślad", "Niewinni czarodzieje", "Wszystko na sprzedaż". Zagrał wiele ról teatralnych, kilka projektów nie zostało zrealizowanych z powodu śmierci aktora. Dla Zbigniewa Cybulskiego, aktorstwo było całym jego życiem, jego pasja i wielką miłością.

W styczniu mija 45 rocznica śmierci Zbyszka Cybulskiego, mamy okazję powspominać go i bliżej poznać, dzięki książce Marioli Pryzwan „Cybulski o sobie”. Autorka zafascynowana osobą Cybulskiego pozbierała wszelkie związane z nim materiały i zredagowała je. Powstał w ten sposób interesujący album zawierający informacje, zdjęcia, listy, notatki – wszystko związane ze Zbyszkiem Cybulskim, gdzie narratorem jest on sam. Znajdujemy tutaj listy Cybulskiego,  notatki, pokreślone scenariusze czy też ankietę z wydawnictwa FILM, napisaną na maszynie i wypełnianą odręcznie przez aktora



Właśnie taki sposób narracji sprawia, że album jest wyjątkowy, czytelnik odnosi wrażenie, że sam ma kontakt z aktorem - nie czyta książki, ale słucha niezwykłej, bardzo osobistej opowieści. Cybulski opowiada nam o sobie, o sobie jako człowieku, nie tylko aktorze - przestaje być tylko pustym wizerunkiem postrzeganym przez pryzmat granych ról, staje się człowiekiem z krwi i kości, z marzeniami, problemami i bardzo indywidualnym podejściem do życia.

"Cybulski o sobie" to niezwykłe wydawnictwo, bardzo bogate, zawierające wiele unikatowych materiałów. Książka jest pięknie wydana, twarda elegancka okładka, porządny papier, bogato ilustrowana - widać dbałość o szczegóły. Przeczytałam książkę z dużym zainteresowaniem, jest bardzo ciekawa, intryguje i wciąga. Teraz inaczej postrzegam Zbyszka Cybulskiego....



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...