Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edwardson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edwardson. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lutego 2014

Ostatnia zima - Åke Edwardson

Pewnego grudniowego poranka patrol policyjny zostaje wezwany do mieszkania w eleganckiej dzielnicy Göteborga. Mężczyzna, w stanie ciężkiego szoku, leży obok ciała zamordowanej partnerki. Kilka dni później, w tej samej eleganckiej dzielnicy powtarza się schemat zbrodni. Znalezione zostaje kolejne ciało uduszonej kobiety i mąż pogrążony w szoku. Podejrzenia śledczych kierują się w stronę obu mężczyzn, ale młody asystent policyjny zwraca uwagę na szczegół, który nie zgadza się z hipotezą śledczych…

Okładka: miękka
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Czarna Owca
Cykl: Czarna Seria

Ake Edwardson budzi we mnie mieszane uczucia, ale postanowiłam dać mu szansę. Kiedyś czytałam „Taniec z Aniołem” – porażka totalna, ale „Ostatnia zima” zebrała sporo pozytywnych recenzji, więc chciałam przekonać się sama, jaka jest. I, o dziwo, spotkało mnie miłe rozczarowanie, okazała się całkiem niezła. Zawarłam więc bliższą znajomość z komisarzem Erikiem Winterem i … może sięgnę po inne tomy jego perypetii :)

Akcja powieści rozgrywa się w Goteborgu. Policja otrzymuje zgłoszenie od przerażonego mężczyzny, że jego partnerka nie żyje. Po przebudzeniu, zszokowany stwierdził, że leżąca obok niego w łóżku partnerka nie żyje. Na miejsce zbrodni wyrusza para policjantów, Gerda Hoffner i Johnny Pośpiech. Dla policjantki to nowa sytuacja i jej pierwsze zetknięcie z trupem, mało przyjemne i powodujące mnóstwo frustracji i przemyśleń. Oczywiście, mężczyzna staje się podejrzanym w sprawie. Jednak sytuacja komplikuje się, kiedy po kilku dniach dochodzi do identycznego zabójstwa. Mąż znajduje w łóżku obok siebie uduszoną żonę. Czyżby policja miała do czynienia z seryjnym mordercą?
Tymczasem, komisarz Winter zmaga się z natłokiem myśli po śmiercią kolegi, Larsa. Wini się, że nie zrobił wszystkiego, żeby temu zapobiec.
Życie prywatne Erika Wintera splata się ze sprawami zawodowymi. Komisarz rusza śladami tajemniczych zabójstw łóżkowych. Czy uda mu się rozwiązać tę sprawę?

Styl pisarza jest bardzo specyficzny. Lubi skakać z tematu na temat, przerywać wątki i wprowadzać kolejne – totalny chaos. Nie jest to moja ulubiona forma pisarska i był to jeden z powodów niechęci do twórczości Edwardsona. Tym razem jednak wciągnęła mnie zagadka kryminalna i jakoś mniej mi to przeszkadzało, ale jednak przeszkadzało.

Edwardson bardzo skutecznie zwodzi czytelnika i podsuwa mu fałszywe wątki, finał wcale nie okazał się oczywisty. Książka okazała się wciągająca i ciekawa, choć niełatwa w odbiorze. Przeczytałam i nie dałam pokonać się formie literackiej :)



piątek, 16 września 2011

Taniec z Aniołem - Ake Edwardson



W skromnym hotelu w południowym Londynie znaleziono zwłoki młodego Szweda. Wkrótce potem podobne morderstwo wydarzyło się w Göteborgu. Krwawe ślady każą przypuszczać, że w hotelowym pokoju odbył się makabryczny taniec. Dla 37-letniego komisarza Erika Wintera i jego współpracowników te wydarzenia są początkiem najtrudniejszego śledztwa, z jakim mieli do czynienia.
Taniec z aniołem został wyróżniony nagrodą Szwedzkiej Akademii Kryminału w 1997 jako najlepsza powieść kryminalna roku.

Uff... skończyłam - cud! Zmęczyłam się tą książką ... 
Zapowiadała się nieźle - przyciągająca okładka, ciekawy opis ... - i to by było na tyle... Przez kilka pierwszych rozdziałów nie mogłam zrozumieć, o co chodzi i kto jest kto - morderstwa mi się pomieszały ( a było ich kilka). Starałam się - ale to nie jest książka dla mnie  - pomimo, że lubię pisarzy skandynawskich i uwielbiam wszelkie kryminały i thrillery. 
Mój sposób myślenia niestety nie jest kompatybilny z myśleniem twórcy książki. Mam nadzieję, że książka trafi w ręce czytelnika, który ją doceni - bo moje okazały się, niestety pomimo szczerych chęci, niewłaściwe.

Nie chcę nikogo zniechęcać - każda książka ma przecież swojego odbiorcę i na pewno ta także! Spróbujcie - może do Was przemówi ....
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...