Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barnett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barnett. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 kwietnia 2021

46/2021 Blef - S.K. Barnett

Twoje dziecko znika. A teraz, gdy wraca po latach do domu, czujesz, że to chyba jakiś blef...  Jenny zaginęła, gdy miała sześć lat. Po prostu zniknęła, idąc do mieszkającej po sąsiedzku koleżanki. Zdarzenie wstrząsnęło całą okolicą; to była taka spokojna i bezpieczna dzielnica, nigdy nie zdarzyło się tam nic złego. Jednak dziewczynka przepadła bez śladu. Dwanaście lat później, kiedy wiszące na słupie ogłoszenie o jej zaginięciu dawno już wyblakło, Jenny nieoczekiwanie pojawia się w domu. Rodzice witają ją z otwartymi ramionami. Córka twierdzi, że została porwana i cudem zdołała się wyrwać z rąk ludzi, którzy zgotowali jej prawdziwe piekło. Przedstawiana przez Jenny wersja wydarzeń nie przekonuje jednak jej starszego brata, wątpliwości mają też policjanci i przesłuchujący dziewczynę agenci FBI. Wkrótce okazuje się, że po powrocie do domu ktoś bacznie obserwuje jej każdy krok. Zaczynają się mnożyć pytania: co naprawdę działo się z Jenny przez te lata? Dlaczego wróciła akurat teraz? Czy jej dom to rzeczywiście miejsce, w którym może się czuć bezpieczna? I czy bezpieczni są pozostali członkowie jej rodziny? 

Okładka: miękka
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Prószyński i Spółka

Blef to książka, która daje do myślenia i pokazuje, jakich desperackich czynów dokonują rodzice zaginionych dzieci. Jak bardzo chcą wierzyć w cuda i jak bardzo narażają się na niebezpieczeństwo i kłamstwo. Zniknięcie dziecka to wielka tragedia dla jego rodziny, szczególnie kiedy nigdy nie zostaje odnalezione. Zawsze w sercach rodziców tli się nadzieja - a może jednak wróci?....

Podobnie było i w rodzinie Kristalów. Ich córka Jennifer zaginęła bez śladu przed 12 laty, kiedy miała 6 lat. Wyszła do koleżanki i nigdy do niej nie dotarła... Policja prowadziła dochodzenie, rodzina szukała przez detektywów, brat z traumą wylądował w zakładzie zamkniętym na jakiś czas. Całe miasteczko żyło poszukiwaniem małej dziewczynki - bez efektów. 

Pewnego dnia na posterunek policji w tym miasteczku zgłasza się osiemnastoletnia dziewczyna, która podaje się za Jenny i twierdzi, ze udało się jej uciec od porywaczy, zwanych przez nią Ojciec i Matka, i bardzo chce wrócić do domu. Policja przesłuchuje ją i oddaje w ręce rodziców, którzy przyjmują ją z otwartymi ramionami, dziękując Bogu za cud . Tylko Ben, jej brat, ma wątpliwości co do tożsamości siostry. Początkowo jest sielankowo, jednak pojawia się coraz więcej wątpliwości, aż wreszcie okrutna prawda wychodzi na światło dzienne.

Blef to książka, która pokazuje wielką tragedię i wielką radość, a wszystko... na pokaz.  Gdzie w tym cudzie tkwi haczyk? Gdzie kryje się mistyfikacja? Jak bardzo przeszłość kładzie się cieniem na życiu tej rodziny? Podczas lektury Blefu pojawia się wiele pytań, a na wszystkie znajdziecie odpowiedź w tej porywającej książce - polecam!

 

Książkę Blef oraz  nowości książkowe

 

 

środa, 5 grudnia 2012

Nowy początek - Jill Barnett

Żegnaj - to słowo najtrudniejsze ze wszystkich...
Po długim i szczęśliwym małżeństwie, śmierć męża March Cantrell pozostawia w jej życiu ogromną wyrwę. March ma co prawda rodzinę, na którą może liczyć. Ale upływające miesiące ujawniają konflikt między jej synami, najmłodsze dziecko wylatuje z gniazda rodzinnego, a zbuntowana córka spotyka się ze znacznie starszym od niej mężczyzną. Żeby załagodzić rozdźwięki w rodzinie, Cantrellowie postanawiają spędzić święta Bożego Narodzenia w górach nad jeziorem Tahoe. W czasie burzy March utknęła w jednym miejscu z obcym mężczyzną, Rio Paxtonem - i dała się zauroczyć charyzmatycznej osobowości.
Wiele tygodni później March wróciła nad Tahoe, gdzie nieoczekiwanie Rio do niej dołączył. To, co zaczęło się jako przypadkowe spotkanie dwojga samotnych ludzi, staje się czymś znacznie więcej. Dzieci uważają, że straciła rozum - ale March zastanawia się czy nie jest to po prostu nowy początek, na który czekała... Pełna wzruszeń, krzepiąca na duchu opowieść o miłości i stracie, rodzinie i przeznaczeniu, dla fanów Nory Roberts i Maeve Binchy.

Okładka:  miękka
Wydawnictwo:  Świat Książki
Rok wydania:  2012

Zima przyszła, wokół biało, a ja sięgnęłam po zimową książkę - " Nowy początek" zachwycił mnie swoją okładką. Ciepła czerwień i biel śniegu - bardzo fajne połączenie. Ale sama opowieść wcale tak radosna nie jest....

Kiedy poznajemy March i Mike'a Cantrellów są szczęśliwą, bardzo pasującą do siebie parą. Obserwujemy ich związek od chwili poznania, poprzez ślub, narodziny dzieci i rozwijanie własnej firmy. Kochają się i uzupełniają wzajemnie, podchodzą z pasją do życia - z hobby zrobili świetnie prosperujący biznes. Ich rodzinna firma zajmuje się produkcją desek snowbordowych i akcesoriów wg własnych projektów. 
Jednak jak to w życiu bywa, szczęśliwe chwile przerywa nagły wypadek samochodowy, w którym ginie Mike. Dla rodziny to szok! Mike był rodzinną opoką, teraz zostali sami.
March nie może się z tym pogodzić, nie może spać, ani pracować, a w dodatku wydaje się jej, że w domu widzi Mike'a. Dzieci są zmartwione stanem matki - zabierają ją w góry, do domku nad jeziorem Tahoe. Po jakimś czasie March wraca tam sama.... Stara się z pomocą leków i przyjaciół poukładać swoje życie. Czy jej się to uda?

"Nowy początek" to niezwykle ciepła, wzruszająca, ale i chwilami przygnębiająca opowieść. Mówi o miłości, stracie i odradzaniu się z bólu. Czas leczy rany - to prawda, choć w chwili tragedii nikt nie chce w to wierzyć. Ciężko mi było przy tej lekturze, niedawno uczestniczyłam w pogrzebie męża koleżanki, młodego człowieka, i jakoś te dwie historie nałożyły mi się na siebie. Widzę jej smutek i zastanawiam się, kiedy ona znowu zacznie żyć..... 
W chwilach tragedii trzeba wspierać ludzi cierpiących, ale nie rozpamiętywać przeszłości. Czasem wystarczą drobne gesty - w książce Jill Barnett przyjaciółki wyciągnęły March na lunch, który skończył się wieczorem po wypiciu kilku dzbanków margarity - był to jakby zapalnik do kolejnych zmian, które następowały w jej życiu.
Akcja powieści rozkręca się powoli, początek mnie znużył i chętnie bym go wycięła, bo nie wniósł wiele do dalszej opowieści. Potem fabuła nabiera tempa, razem z bohaterami borykamy się z ich problemami z firmą, dorastającym najmłodszym synem, czy bezpłodnością synowej. Życie Cantrellów, choć pełne wzajemnej miłości, usiane jest też problemami, które otaczają i nas - dlatego powieść jest tak bliska czytelnikowi i tak prawdziwa. Mogła zdarzyć się każdemu z nas.....
Jeśli lubicie wzruszające, mądre książki to "Nowy początek" na pewno Wam się spodoba i nie przejmujcie się trudnym początkiem, potem jest duuuużo lepiej :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...