Enya powraca po siedmiu latach w najwyższej formie i swoim genialnym stylu. Płyta koi, kołysze i relaksuje, jest przepiękna, a głos Enyi jest niesamowity.
Artystka stworzyła swój własny, nie do podrobienia, styl, a klimat jej utoworów spływa na słuchaczy jak balsam na ranę. Przy jej muzyce mogę się wyciszysz, zrelaksować i uspokoić po wariackim tygodniu w pracy.
Dark Side Island została wydana w listopadzie 2015 roku. Płyta zawiera 11 utworów, pełnych magii i niezwykłego klimatu, jaki spotykamy tylko u Enyi. Słucham i rozkoszuję się - posłuchajcie i wy :)
A jeśli mielibyście ochotę ją nabyć - to jest w promocyjnych cenach
Kocham książki, i kocham muzykę i jeszcze kocham pachnące świece :) Trochę pasji mam w swoim życiu lub jak to mówi moja rodzina - fisiów. Ostatnio często słucham płyty Nathalie Imbruglia - Male, zamówionej jakiś czas temu w Empiku.
Nathalie Imbruglia jest australijską wokalistką, która wydała kolejną, piątą już płytę. Zaczynała jako aktorka w serialu Przyjaciele. Potem, w 1997 roku wydała singla zatytułowanego Torn, który był coverem zespołu Ednaswap. Jej płyty sprzedawałay sie w ogromnych ilościach egzemplarzy zyskująć tytuły platynowych płyt.
W lipcu 2015 roku na rynek trafiła najnowsza płyta, Male, zawierająca 12 fantastycznych utworów. Nathalie czaruje swoim kobiecym, rozpoznawalnym głosem, i porywa słuchaczy. Płyta stanowi zbiór coverów słynnych wokalistów-mężczyzn, takich jak Josh Pike, Tom Petty, Neil Young, The Cure, Daft Punk, czy mój ulubiony Damian Rice.
Zaskoczył mnie kawałek The Cure - Friday I’m In Love, który bardzo lubię, a w wykonaniu Nathalie zyskał zupełnie nowe oblicze, delikatne i kobiece.
Nie inaczej było z utworem Damiena Rice'a - Cannonball, który uwielbiam całym sercem i mogę słuchać godzinami.
Męskie utwory w wykonaniu Nathalie zyskują nowe brzmienie, ale nic nie tracą na swej urodzie. Słucham tej płyty z uśmiechem na ustach, delektuję się nią i serdecznie ja polecam wszystkim. Są tutaj i kawałki z pazurem, jak i romantyczne ballady - fantastycznie zaśpiewane i zaaranżowane.
Polecam serdecznie płytę Nathalie Imbruglia - Male - na pewno będzie fajnym pomysłem na prezent świąteczny :)
To debiutancka płyta młodej, brytyjskiej wokalistki - bardzo dojrzała, dopracowana i porywająca. Mnie Jess Glynne urzekła swoim mocnym, niskim, wręcz murzyńskim głosem. Nie mogłam się jej nasłuchać, a płyta jest bardzo różnorodna. Na uwagę zasługuje fakt, że aż pięć singli promujących płytę znalazło się na czołówkach list przebojów UK, co się często nie zdarza.
Na "I Cry When I Laugh" znajdziecie szeroką gamę utworów - od szybkich, wpadających w ucho, tanecznych kawałków po nostalgiczne ballady. Płyta jest pełna życia, niesie ogromny ładunek pozytywnej energii i napędza do działania.
Ten fantastyczny rudzielec czaruje nas swoim niesamowitym głosem i porywa w swój świat. Album jest bardzo osobisty i pełen emocji. Jess pracowała nad nim ponad 2 lata. Wszystkie utwory są dopracowanie i nagrane na najwyższym poziomie - aż dziw, że to debiut.
Mnie zachwyciła wolna i niesamowicie piękna piosenka Take Me Home - to chyba jeden z najpiękniejszych utworów na tej płycie, choć nogi same rwą się do tańca przy Ain’t Got Far To Go.
"I Cry When I Laugh" to bardzo oryginalna, dojrzała i porywająca płyta. Uwielbiam głos Jess Glynne i z niecierpliwoscia czekam na jej kolejne płyty :)