Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo sol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo sol. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

Na wysokim niebie - Danuta Awolusi

Poznajcie Anię, dziewczynkę z "wolnego chowu", zmuszoną do uwicia własnego gniazda z książek, fantazji i trudów młodzieńczej codzienności. Czy życie wolne od nakazów i rodzicielskich uwag niesie ze sobą same przyjemności? Historia Ani stanowi wzruszającą odpowiedź na to pytanie, będącą jednocześnie opowiadaniem o zmaganiu się młodej osoby z wielką samotnością, problemami ludzi dorosłych, o odkrywaniu przyjaźni i znaczeniu autorytetów. 
Powieść "Na wysokim niebie", to nie tylko historia pełna pasji i emocji, to także propozycja dla tych, którzy chcieliby oderwać się od ziemi i poszybować w stronę słońca zwanego nadzieją.


Okładka: miękka
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Wydawnictwo SOL 

Kiedy wzięłam tę książkę do rąk nie wiedziałam, że zupełnie przepadnę. Pochłonęła mnie tak, że wyłączyłam się i trwałam tak przejęta losem Ani do zakończenia książki. Niesamowite! Trzeba przyznać, że pani Danuta Awolusi potrafi pisać! Znakomity debiut –miałam wrażenie jakbym siedziała obok Ani, która snuła swoją opowieść. Opowieść małej, gnębionej i spragnionej uczuć dziewczynki, która znalazła swój świat w książkach. Książki to jej życie i oderwanie od rzeczywistości, własny świat, bezpieczny i piękny. To dzięki książkom poznała wartościowych ludzi.

„Na wysokim niebie” to wzruszająca opowieść o samotności, odkrywaniu siebie, walce o akceptację, o przyjaźni i udręce. Niezwykła historia zwykłej dziewczynki, Ani, biednej i „cuchnącej”. Ania była dzieckiem, które od maleńkości dbało samo o siebie. Dom był biedny, a matka skupiała się na jej młodszych braciach, i to było dla niej wyczynem. Jedzenie, choć liche, zawsze w domu było. Ubrania pochodziły z lumpeksów, były zniszczone, brudne i niezbyt ładnie pachnące. Ani odpowiadało, że nikt nie goni jej do mycia. Nikt nie zwracał uwagi, że jest brudna i cuchnie – jej to zupełnie nie przeszkadzało. .. dopóki nie poszła do szkoły i nie zaczęło to zwracać uwagi innych. Była dziwadłem, obiektem kpin i zaczepek, popychania i bicia. 
Spokój i ukojenie znajdowała w szkolnej bibliotece, gdzie znalazła bliską duszę w osobie pani Sabiny, dyrektorki. Kobieta podsuwała jej książki, częstowała herbatą i słuchała. Była jedyną życzliwą Ani osobą, potem dołączył dziadek pani Sabiny, który zaczął traktować Anię jak drugą wnuczkę. Ona zaczęła o siebie dbać, wstyd jej było przed eleganckim starszym panem. Dzięki książkom zdobywa kolejnego przyjaciela, Tobiasza, nowego sąsiada i kolegę z klasy. Chłopiec kocha książki, jest szczupły i delikatny, co wynika z jego przebytej choroby. W Ani wzbudza instynkt ochronny, stara się mu pomoc i dbać o niego. Podczas napastowania chłopca przez kolegów z klasy, Ania rzuca się na pomoc i bije napastników. Znajduje zrozumienie u ojca chłopca, a i sam Tobiasz staje za nią murem. Od tej chwili jej życie zmienia się diametralnie….

„Na wysokim niebie” to powieść pełna emocji, bardzo osobista i niełatwa, swoista spowiedź małej dziewczynki. Samotność, odrzucenie, brak miłości – wszystko to Ania rekompensuje sobie przenosząc się do literackiego świata. Świata, który stanowi barierę w stosunku do rzeczywistości. To jej sposób na życie i lek na całe zło. Książki stają się pomostem do przyjaźni, akceptacji. 
Książka Danuty Awolusi wzrusza, ale i wstrząsa. Jest przepełniona emocjami i uczuciami, zmusza do refleksji i spojrzenia na świat innym okiem. Ania, pomimo swego trudnego życia, jest bardzo dojrzała i odważna. Książki ukształtowały jej postrzeganie świata, odróżnianie dobra od zła, stanowiły azyl i wychowywały. 

Debiut literacki pani Danuty na długo pozostanie w mojej pamięci, jej książka pozostawiła trwałe piętno w moim umyśle i sercu. Jestem pod wielkim wrażeniem lekkości, z jaką opowiedziała tę niełatwą historię. Zryczałam się jak bóbr na finale. Opowieść jest bardzo prawdziwa, dlatego tak porusza. Wystarczy rozejrzeć się wokół, aby znaleźć podobne dzieci, samotne, zdane tylko na siebie, a przecież nie zawsze tak odważne jak nasza bohaterka. 

Nie bądźmy obojętni! Tak jak nie była obojętna pani Sabina.
„Na wysokim niebie” to powieść, która chwyta za serce i wzbudza w czytelniku cały wachlarz emocji. Niesamowita książka!



środa, 22 sierpnia 2012

Dziewczyna z Aniołem -Agnieszka Krawczyk

Wiosną 1959 roku Kraków żyje wielką sensacją – tajemniczym zabójstwem siedemnastoletniej Iwony Horn, córki stalinowskiego prokuratora. Kto zamordował dziewczynę, samotnie spędzającą Wielkanoc w mieszkaniu swoich rodziców, pojedynczym ciosem noża? Dlaczego to uczynił? Czy była to kara za niesprawiedliwe wyroki jakie w niedawnych czasach ferował jej ojciec? Zbrodnia z zazdrości? Efekt zawiedzionych uczuć, czy misterna intryga bezpieki? Wszystkie odpowiedzi są możliwe, ale prawdziwa jest tylko jedna. Amatorskie śledztwo w tej sprawie prowadzi nieszczęśliwie zakochany w Iwonie jej szkolny kolega, Filip Dobrowski wraz z przyjacielem, lekarzem Jerzym Gruszewskim, weteranem wojny domowej w Hiszpanii. Dochodzenie odsłoni przed nimi wstydliwe sekrety, których istnienia nawet się nie domyślali, układając się w mroczną opowieść o miłości, śmierci i zemście. 

Okładka:   miękka
Ilość stron:   304
Wydawnictwo:  Wydawnictwo SOL
Rok wydania:   2012

"Dziewczyna z aniołem" to intrygujący kryminał, którego akcja dzieje się w peerelowskim Krakowie w 1959roku. Autorka operując plastycznie językiem wprowadza nas w klimat miasta, nieco mroczny i bardzo tajemniczy. Kiedy zaczęłam czytać szkolne wspomnienia Filipa - atmosfera i język używany przez panią Agnieszkę skojarzył mi się z książkami Niziurskiego, jednak od chwili morderstwa i tajemniczej hiszpańskiej opowieści chłonęłam książkę jak gąbka.

Historia rozpoczyna się od wyznania Filipa i jego wspomnień z okresu szkolnego, kiedy to została zamordowana w swoim domu jego szkolna koleżanka, Iwona Horn. Ta historia wstrząsnęła miastem i na długo pozostała w pamięci ludzi. Prawdziwy zabójca nigdy nie został ujęty.
Filip był przekonany, że zrobił to jeden z jego kolegów. Kolegował się wówczas z Adamem, chłopakiem Iwony, i Leonem. Leon był dziwnym chłopakiem, bardzo inteligentnym synem lekarza, zafascynowanym nieboszczykami i tym, co się dzieje z ciałem po śmierci. Miał czasem przerażające pomysły.
Jednym z takich pomysłów było stworzenie Brygady Mroku, która odwiedzała mieszkania pod nieobecność właścicieli zabierając jeden  przedmiot, a pozostawiając drugi. Niechcący zabrali przy okazji z domu Filipa i przyjaciela jego ojca, doktora Gruszewskiego, przedmioty związane z historią wojny domowej w Hiszpanii i ruszyli lawinę kolejnych zdarzeń, które zakończyły się tragiczną śmiercią. Powróciły wspomnienia z wojny hiszpańskiej i związana z nimi sprawa skarbu.
Filip próbował wyjaśnić sprawę śmierci koleżanki, zajęło to całe lata, a efekt okazał się zaskakujący.

"Dziewczyna z aniołem" to interesujący kryminał przenoszący nas do malowniczego i tajemniczego Krakowa. Klimat czasów peerelu, służb bezpieczeństwa, szpiegów i milicji jest wszechobecny w opowieści - nadaje jej specyficznego smaczku. Zaciekawił mnie temat wojny domowej w Hiszpanii i sprawa ukrycia skarbu - ale były one opisane bardzo oględnie - szkoda, jednak Autorka sama to potwierdza w posłowiu do książki. Myślę, że rozwinięcie tematu byłoby fajnym pomysłem na kolejną książkę i kontynuację opowieści o Filipie. W opowieści mamy okazję przyjrzeć się metodom pracy milicji i służb bezpieczeństwa w Polsce lat 50-tych i 60-tych - wszechobecnej władzy wszystko uchodziło na sucho .... Przykre, ale jakże prawdziwe.
Czasem w opowieść Filipa wpadał narrator ww  trzeciej osobie, co mnie trochę dezorientowało, ale całość jest naprawdę niezła. Z chęcią sięgnę po starsze książki pani Agnieszki Krawczyk, których jeszcze nie czytałam.

Jeśli lubisz kryminały i nieobce Ci są opowieści o Polsce czasów PRL - ta książka powinna Ci się spodobać - polecam!



czwartek, 9 sierpnia 2012

Wino z Malwiną - Magdalena Kordel

"Wino z Malwiną" to kolejna część tak lubianego przez czytelniczki sudeckiego cyklu. Znów odwiedzimy miasteczko Malownicze i spotkamy bohaterów znanych z "Uroczyska" i "Sezonu na cuda". Jak w "Winie z Malwiną" potoczą się losy Majki? Wydaje się, że w jej życiu nadszedł czas spokoju i stabilizacji. Po wielu zawirowaniach odnalazła nie tylko swoje miejsce na ziemi, ale także miłość i przyjaźń. Nad Uroczyskiem zbierają się jednak burzowe chmury. Mieszkańców Malowniczego zaniepokoi przyjazd Niemki, która - jak twierdzą plotki - zamierza odebrać ludziom ziemię. Jak zakończy się ta wizyta? Czy miejscowi poradzą sobie z kłopotliwym gościem? I kim jest ciotka Rozalia, która nieoczekiwanie pojawia się w Uroczysku?

Okładka;  miękka
Ilość stron:   336
Wydawnictwo:  Wydawnictwo SOL
Rok wydania:   2012

Na kolejną powieść Magdaleny Kordel czekałam z wielką niecierpliwością. Czuję się emocjonalnie związana z mieszkańcami Malowniczego, po lekturze poprzednich powieści Autorki.
Darzę wielką sympatią niezwykle klimatyczne miejsce zainspirowane polskimi górami i niezwykłych ludzi, którzy tam mieszkają.  A główna bohaterka Maja, jest jedną z moich ulubionych postaci, które przewijają się w książkach pani Magdy. Tyle tytułem wstępu :)

"Wino z Malwiną" to dalszy ciąg losów bohaterów poznanych w książkach "Uroczysko", "Sezon na cuda" czy "Okno z widokiem". 
Maja, właścicielka pensjonatu Uroczysko, w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi oraz męskie ramię, na którym może się wesprzeć. Ma też wokół siebie grono niezawodnych przyjaciół i życzliwych mieszkańców Malowniczego. Jednak i wśród mieszkańców miasteczka znajdą się ci nieżyczliwi - właścicielka sklepu mięsnego jakoś nie przepada za Mają i bardzo chętnie przekazuje jej niezbyt przyjemne wiadomości. 
Tym razem plotka głosi, że do malowniczego przybyła Niemka, która chce "zagarnąć" gospodarstwo Tarłów, które leży niedaleko pensjonatu. Może ma chętkę również na Uroczysko? To byłoby po myśli pani Kraśniakowej, choć też nie do końca, bo Malowniczanie nie lubią obcych.
Maja z nowinami wraca do pensjonatu, a na jej progu zjawia się ...Niemka, która nie dość, że Niemką nie jest tylko - Polką, to jest też krewną Tarłów i chce legalnie kupić gospodarstwo.
Majka przyjmuje ją pod swój dach i angażuje w ruch wszystkie znajomości, aby oczyścić imię Malwiny i pomóc jej w zakupie gospodarstwa. W zamian dziewczyna zaprasza ją do wspólnego interesu - stworzenia w Malowniczym winnicy.
Czy Maja "wejdzie" w interes z Malwiną? Jak potoczy się to przedsięwzięcie - winem czy klapą? A jak poukłada się życie uczuciowe Maji? 
Oj, pytań jest wiele, a dzieje się jeszcze więcej ! 

"Wino z Malwiną" to ciepła i przyjemna lektura. Niezwykle barwna i klimatyczna, napisana lekko, jasnym językiem. Pochłania się ją błyskawicznie. To lektura niosąca relaks i ukojenie. Jednak i w niej nie brak ważnych kwestii życiowych, jak np. kwestia usypiania szczeniaków psów, kiedy nie znajdują się nabywcy - moralna czy niemoralna? Oczywiście mamy również do czynienia z decyzjami dotyczącymi ludzi - pracować z ludźmi, których się nie znosi czy nie? Obarczać problemami bliskich czy radzić sobie samemu? Niby pytania proste, ale odpowiedzi nie zawsze są takie oczywiste....

"Wino z Malwiną" to świetny sposób na miłe spędzenie czasu, a lampka wina dodatkowo go uprzyjemni :) Przetestowałam! Serdecznie polecam tę klimatyczna książkę, a ja czekam na kolejną.







piątek, 9 grudnia 2011

Matka wszystkich lalek - Monika Szwaja


Korrigany, małe bretońskie duszki, potrafią porządnie zamieszać w ludzkich losach. Może to jakiś korrigan postanowił zburzyć spokój Claire Autret z maleńkiej wyspy u brzegów Bretanii?
Wysłał ją w polskie góry, aby tam spotkała dziwną i tragiczną postać Matki Wszystkich Lalek? Kazał jej przewartościować całe swoje dotychczasowe życie?
Pamiętajmy jednak, że korrigany umieją też leczyć rany i naprawić to, co same zepsuły...


Okładka:  miękka ze skrzydełkami
Ilość stron:    350
Wydawnictwo:   Wydawnictwo SOL


Jestem wielką fanką Moniki Szwaji i bardzo byłam ciekawa, czym Autorka tym razem nas zaskoczy. Jedno wiedziałam na pewno - muszę mieć tą książkę :)  Pani Monika napisała niesamowitą książkę, w której przeplatają się losy dwóch kobiet.

Jedną z głównych bohaterek jest Claire Autret, młoda kobieta mieszkająca na małej wyspie w Bretanii. Skończyła studia, a teraz pomaga rodzinie w prowadzeniu restauracji. Jej matka, Ewa, jest Polką, a ojciec, Vincent, Bretończykiem. Przynajmniej tak jej się dotąd wydawało.... Dopóki dwójka młodych Polaków, Egon i Erwin, nie dostarczyli jej z Polski listu, który przewraca całe jej życie do góry nogami.  Z listu dowiaduje się, że jej ojcem jest Polak, który jest ciężko chory i chciałby poznać swoją jedyną córkę. Claire po rozmowie z tatą Wickiem i przy jego wsparciu postanawia pojechać do Polski. Jak to wpłynie na jej życie? Jaki okaże się ojciec Claire? Na pewno wiele się w jej życiu zmieni - czy na lepsze? Czy duszki korrigany, które Claire tworzy otoczą ją opieką? Przeczytajcie!
 
Drugą bohaterką książki Moniki Szwaji jest Liza Kózka vel Elżunia Schumacher, która mieszka u ojca Claire i opiekuje się nim. Elżunia jako małe dziecko podczas wojny została przez organizację Lebensborn wcielona do niemieckiej rodziny i wychowana na Niemkę. Liza zbiera lalki, każda z nich odzwierciedla fragment jej życia, jest częścią niej samej. Sama Lisa jest tytułową Matką wszystkich lalek. Po wojnie Liza dowiaduje się o swojej polskiej przeszłości - jak to wpłynie na jej życie? Czy będzie chciała odnaleźć rodzinę? Jak losy naszych bohaterek splotą się?

"Matka wszystkich lalek" to ciepła, wzruszająca powieść. Piękna, refleksyjna, niosąca wielki ładunek uczuć. Niesamowita opowieść o odważnej dziewczynie z charakterem, o sile miłości, oddaniu, o decyzjach, które trzeba podjąć i o ryzyku. Książka jest pełna malowniczych, plastycznych opisów, które przenoszą nas w miejsce akcji - czytelnik razem z Claire przesiaduje na ganku Willi Klary i ogląda góry, czy też wygląda z pokoju w Bretanii na ocean. Opowieść jest przepełniona obrazami i zapachami. Dodatkowo ubarwiają ją sylwetki wykreowanych bohaterów - niesamowici bracia Egon i Erwin czy dwa małe diabełki, Kinia i Minio. Postacie są mocno zarysowane, bardzo charakterystyczne. Ubawiłam się nieźle przy rymowankach dwójki maluchów:) 

"Matka wszystkich lalek" to głęboka historia napisana lekkim językiem, mądra i zabawna, wzruszająca, ale i refleksyjna. To po prostu dobra książka ! 
A ja z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Pani Moniki !


wtorek, 25 października 2011

Niespodzianka mailowa :)

Chciałabym się z Wami podzielić przemiłym mailem, który otrzymałam od pani Magdaleny Kordel po recenzji książki "Okno z widokiem", która została wydana przez Wydawnictwo Sol i miała swoją premierę 19.10.2011.

Otworzyłam rano pocztę i zdziwiłam się, bo miałam 2 maile od Pani Madgy - w tym jeden z przepisem na chleb:)

Pani Anno
Dzień dobry i przepraszam, za ten dziwny majl, który przed momentem wysłałam:) Pomyłka, powinien pójść do kogo innego, ale chleb jest naprawdę smaczny i łatwy to może i Pani się przyda:)

A teraz zacznę tak jak powinnam:)

Bardzo dziękuję za recenzję i za maila i za tyle ciepłych słów. Aż się pisać dalej chce z myślą o Takich Czytelnikach:) A recenzje widziałam jeszcze przed wiadomością od Pani:), bo ja pilnie śledzę co też ludzie o mnie piszą. Autograf chętnie dam, mogę podać adres żeby przesłać książkę to się wpiszę, albo ewentualnie jeżeli mieszka Pani blisko Krakowa to będę 5 listopada na targach, zapraszam serdecznie:), albo blisko Otwocka to tuż pod Warszawą, to też mogę dać znać o jakimś spotkaniu, bo coś się tam już kroi:) Albo coś tam innego wymyślimy:) Cóż mam nadzieję, że Sezon i Uroczysko Pani nie rozczaruje tym bardziej, że kolejna książka to będzie trzecia i chyba ostatnia część książek o Majce. No i końcówka Okna to zarazem otwarcie kolejnej powieści, nawet już wstępnie rozpisanej. No i tak beztrosko zdradziłam wszystkie plany pisarskie, ale co tam, zawsze byłam gadułą i jak widać przenosi się to też na moje "tajne plany zawodowe":) Poza tym obawiam się, że gadatliwość jest dziedziczna, wywnioskowałam to z obserwacji moich dzieci - buzie im się nie zamykają. Córka jak była mała nawet usypiając do ostatniego momentu zanim senność jej nie pokonała śpiewała sobie piosenki. Ha może właśnie odkryłam jakiś temat do badań:) Mam nawet tytuł: Czemuż buzia ci się nie zamyka, czyli wpływ genów na trzepanie językiem. Za to ja już się opanowuje zanim zapiszę Panią na śmierć:)

Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam

Magdalena Kordel
Nie będę taka i przepisem na chleb pani Magdy też się z Wami podzielę :)
Dosyłam obiecany przepis na chleb:

składniki

- 1 kg mąki krupczatki
- 5 dkg drożdży świeżych
- 2 łyżeczki soli
- 1 l letniej wody
- 10 dkg słonecznika
- 5 łyżek sezamu
- 5 łyżek siemienia lnianego
- 1 szklanka otrąb pszennych
- 1 łyżka cukru
       
sposób przygotowania
1. Do naczynia nr 1 przesiewamy mąkę, dodajemy ziarna oraz sól. Mieszamy razem
2. W naczyniu nr 2 wlewamy wodę (ja daję ciepłą kranówkę), dodajemy cukier oraz drożdże, mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia drożdży.
3. Przygotowuję 2 blachy \"keksówki\" (moje są o wymiarach wys.7 szer.14 dł. 32 cm) smaruję margaryną (Palmą, Kasią)
4. Następnie wodę z naczynia nr 2 wlewamy pomału do mieszanki nr 1, mieszając łyżką.
5. Pozostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (w zimie odstawiam na kaloryfer, a wiosną wyrasta w piekarniku - na specjalnym programie oczywiście).
6. Piekarnik nagrzewamy do 200 C (termoobieg)
7. Gdy chleb \"osiągnie\" brzegi wkładamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy ok. 50 - 75 min w zależności od piekarnika.
8. Po upieczeniu pozostawiam go na 5 min w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.


Ja dodaję więcej soli i piekę w troszkę mniejszej temperaturze. Ostatnio zamiast słonecznika wrzuciłam orzechy włoskie.

SMACZNEGO!!!
Ja też Wam życzę smacznego! 
Zamierzam skorzystać z zaproszenia pani Magdy i wysłać książkę po autograf - niecodziennie człowiek ma  kontakt z pisarką, która zachwyciła swoją powieścią :)

Wiem jedno na pewno muszę zaopatrzyć się w "Uroczysko" i "Sezon na cuda" - tych książek nie może zabraknąć na mojej półce :)
Nie będzie  z mojej strony nietaktem, jeśli zaproszę miłośniczki pani Magdy Kordel na bloga do Sabinki, gdzie znajdziecie ABC...Magdaleny Kordel - świetny wywiad przybliżający postać pisarki :)
Sabinko - pozdrawiam!

Rzeka zimna - Magdalena Kawka

Małe miasteczko nad rzeką zasypane śniegiem, spokojne i urokliwe. Sceneria jak z sielankowego serialu. Czy w takim miejscu mogą dziać się rzeczy, od których włosy jeżą się na głowie, a dusza zaczyna wątpić w istotę człowieczeństwa?
Młoda kobieta, Tamara, przyjeżdża do Grzmotów w nadziei odnalezienia matki, poczytnej pisarki, która jakby „rozpłynęła się w powietrzu”. Od dłuższego czasu nikt jej nie widział, z nikim się nie kontaktowała. Pozostał po niej jedynie pusty dom, biurko z otwartym laptopem i głodny kot.
Tamara próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia, ale niespodziewanie wplątuje się w dramatyczne wydarzenia, przy których duch myśliwego ukazujący się na torach jest tylko niewinną igraszką i miejscowym kolorytem, ponieważ najgroźniejsze demony nie muszą pochodzić z zewnątrz…

Okładka: miękka
Ilość stron: 320
Wydawnictwo : Wydawnictwo SOL


Po raz pierwszy miałam do czynienia z pisarstwem Magdaleny Kawki i na pewno nie ostatni! Gdy wzięłam książkę do ręki, okładka (bardzo ładna!) skojarzyła mi się z kryminałem... Kiedy zaczęłam czytać "wpadłam jak śliwka" w świat stworzony przez panią Magdę - niesamowity klimat, ciekawa forma, świetna fabuła.

"Rzeka zimna" to po troszę powieść psychologiczna, po troszę kryminał  i jeszcze wszystko zabarwione nutą fantastyki - zaciekawiłam Was?

Książka jest przemyślana  i dopracowana w szczegółach. Ciekawa forma i porywająca, wielowątkowa fabuła wciąga od pierwszych stron. Jak już zaczęłam ją czytać - to skończyłam u fryzjera, bo szkoda mi było ją zostawić w domu :)

"Rzeka zimna" rozwija się stopniowo - najpierw poznajemy matkę i córkę oraz trudne relacje pomiędzy nimi, potem rozpoczyna się poszukiwanie zaginionej pani Małgorzaty przez córkę, a pod koniec mamy jeszcze aferę adopcyjną i handel organami - mocne uderzenie. Czym bardziej zagłębiamy się w książkę - tym więcej się dzieje!

Tamarę poznajemy w jej paryskim mieszkaniu i kwiaciarni, kiedy udaje się na imprezę  rodzinną do teściów. Jej mąż, Cyryl, jest Francuzem i zajmuje się antykami - również na ich związek cieniem kładą się relacje Tamary z matką.
Matka Tamary, Małgorzata, jest pisarką, która przeprowadziła się do nadmorskiej miejscowości i tam ukrywa się przed światem i pisze. Córka zawsze miała jej za złe, że pisanie i książki są dla pisarki ważniejsze niż wlasna córka.... Ich relacje są bardzo dalekie i chwiejne, brak ciepła i zażyłości...
Tamara zostaje zaalarmowana przez przyjaciółkę matki z wydwnictwa, Weronikę, że z Małgorzatą od dłuższego czasu nie ma żadnego kontaktu. Córka przylatuje do Polski - w domu matki znajduje otwarty laptop, kubek ze starą herbatą i wszystkie rzeczy matki na swoim miejscu (pieniądze, dokumenty, ubrania, samochód...), tylko jej samej nigdzie nie ma. Nawiązuje znajomość z sąsiadką, Agatą, i rozpoczyna poszukiwania. Prywatne śledztwo sprawia, że zaczyna poznawać swoją matkę z zupełnie innej strony.... Przyjeżdża Weronika i pomaga jej w poszukiwaniach. Na drodze Tamary pojawia się mężczyzna, przy okazji wplątuje się w aferę adopcyjną i prawie umiera - akcja rozwija się błyskawicznie !

Czy Tamarze uda się odnależć matkę? Do czego doprowadzą ją zgromadzone fakty? Jak to wpłynie na jej związek z mężem? Trudnych pytań jest wiele - rozwiązanie stanowi książka "Rzeka zimna".

Szalenie mi się podobała - jest rozbudowana i świetnie napisana, wątki łączą się w jedną ciekawą opowieść. Pojawiają się również duchy :)
Powieść to studium trudnej relacji matki i córki, gdzie koniec wyciska łzy.... Patrzymy na ich związek, zarówno ze strony odczuć matki, jak i córki, trudno trzymać stronę jednej z nich. To bardzo mądra historia, dająca wiele do myślenia. Pełno tutaj uczuć i emocji....
Wątek kryminalny trzyma w napięciu do ostatnich stron i zadziwia rozwiązaniem.

"Rzeka zimna" to intrygująca powieść, ktora łączy w  sobie wiele gatunków - powieść obyczajową, psychologiczną, kryminał, thriller i fantastykę, a nawet nutkę romansu. Każdy znajdzie coś dla siebie!
Bardzo mi się podobała ! Ta książka połączyła wszystko, co lubię!  Polecam!

Za książkę bardzo dziękuję pani Lidii z Wydawnictwa SOL

sobota, 22 października 2011

Okno z widokiem - Magdalena Kordel

Okno z widokiem to powieść pełna zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, przez wiele lat skrywane sekrety rodzinne wychodzą na jaw.
Grupa studentów archeologii dokonuje wstrząsającego odkrycia, a policjanci choć nieco niekonwencjonalni wykonują swoja pracę z dużym zaangażowaniem i dobrymi wynikami. To również opowieść o ciepłej i pełnej miłości relacji pomiędzy wnuczką i babcią, o małomiasteczkowej społeczności i proboszczu, który jest nadzwyczaj otwarty na problemy wszystkich swoich duchowych podopiecznych. Wszystko to tworzy niepowtarzaną atmosferę i prowadzi do zaskakującego finału, w którym czynny udział poza główną bohaterką biorą mieszkańcy Malowniczego i przyjezdni między innymi sędziwy profesor, jego żona, historyk amator, studenci archeologii, pewien przystojny strażnik miejski, przyszywany dziadek Róży, proboszcz i wielu, wielu innych. Książka poza ciekawą akcją nie pozbawiona jest humoru, który jak już się przekonali czytelnicy poprzednich powieści jest nieodłączną częścią twórczości autorki.

Okładka: miękka
Ilość stron: 304
Wydawnictwo  : Wydawnictwo SOL

Są takie książki, które głęboko zapadają w pamięć, które chce się mieć na półce, aby do nich wracać - zwyczajne, ale niezwyczajne.... taką książką dla mnie jest "Okno z widokiem".
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kordel - i na pewno nie ostatnie - teraz muszę obowiązkowo przeczytać "Uroczysko", bo panią Maję i jej pensjonat Uroczysko zdążyłam już poznać i bardzo polubić w "Oknie" :) 
I wiem, że na pewno mi się spodoba !

Akcja "Okna z widokiem" dzieje się w malowniczym miasteczku Malownicze - niezwykle ciepłym i klimatycznym miejscu otoczonym opieką św.Antoniego i diałla i anioła :) 
Do Malowniczego udaje się doktor archeologii, Róża, która ucieka od swoich kłopotów do babci Matyldy i Julka, a tam napotyka na kolejne kłopoty, które ma jej ukochana kapliczka z św.Antonim. 
Róża rusza do akcji, przy wsparciu dziadków, proboszcza i burmistrza postanawia ratować kapliczkę przed przeniesieniem i wybudowaniem na jej miejscu magazynów. Ściąga do ruin koło kapliczki zaprzyjaźnionego profesora Rajtczaka wraz z grupą studentów archeologii na wykopaliska - a dzieje się to przy dzielnym wsparciu proboszcza. Młodzież udziela się na wykopaliskach, ląduje w areszcie, dokonuje odkryć - dzieje się dużo!

W tym czasie Róża spotyka przyjaciela z dzieciństwa Ryśka, który ożenił się z jej koleżanką Jolą - serduszko piknęło na jego widok, ale zostało stłumione.... Przyjeżdża przyjaciółka Róży, Patrycja, która również znajduje ukojenie od swoich kłopotów w Malowniczem - znajduje też przyjaciół, pracę i pokoik do mieszkania...z widokiem :) Poznajemy również historię uczucia babci Matyldy i Julka oraz źródło kłopotów Róży.....
Czy Róży uda się ocalić kapliczkę? Jak poukładają się jej stosunki z Ryśkiem? Czy spotka miłość...?

Niesamowicie w książce pokazani są bohaterowie - ciepli, zwykli ludzie z troskami, kłopotami, uczuciami - pokochałam ich z miejsca. Mamy więc Różę, jej babcię Matyldę - niepowtarzalną osobę,  chłopaka babci - Julka, tak, tak...chłopaka :) - tak nazywa go proboszcz, bo słowo "konkubent" mu się nie podoba - i jak takiego księdza nie polubić, mamy rewelacyjną gospodynię proboszcza, Dorotę, jest profesor Rajtczak i jego niespożyta żona, Lilka, jest grupa studentów - same indywidualności, i Rysiek i Jola, i tajemniczy klon Ryśka - Andrzej (poczytajcie , nie zdradzę :) i oczywiście pani Maja z Uroczyska....itd, itd....
Same indywidualności ! Są jeszcze policjanci - osoby jak z kawałów o policjantach, nieźle się ubawiłam czytając scenę w areszcie :)

Książka Magdaleny Kordel jest ciepłą, pełną uczuć powieścią o zwykłych ludziach, która dzieje się w niesamowitym miejscu. Odwiedziny Malowniczego i poznanie jego historii nie jest czasem straconym !
Czytelnik zostaje wciągnięty w klimat miasteczka i przebywa z bohaterami do końca. Powieść jest napisana prostym, jasnym językiem, ubarwiona humorystycznymi scenami i dialogami, a bohaterowie zapadają w pamięć i serce. Książka nie jest ani banalna, ani tkliwa - żal mi, że się skończyła....

W pamięć zapadło mi zdanie z końca książki nawiązujące do jej tytułu:
..." właśnie otworzyło się przede mną całkiem nowe okno w pokoju z moim własnym widokiem"....
i taka chwila spotyka każdego z nas - nie wolno jej tylko przegapić !

Ostatnio, taką magię niezwykłej zwyczajności czułam czytając książki Katarzyny Michalak i "Cztery pory lata" Renaty Górskiej - ale tutaj dodatkowo świetnie się bawiłam:) Ponadto "Okno z widokiem" jest bardzo ładnie wydane - okładka przyciąga do magicznego okna ... z widokiem.

Cieszę się, że książka stanie na mojej półce i będę  mogła do niej wrócić - dziękuję Pani Lidii z Wydawnictwa SOL  za te chwile przyjemności, które dało mi  "Okno z widokiem" :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...