Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalicińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalicińska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 października 2018

Miłość na walizkach - Małgorzata Kalicińska

Dalsze losy Mańki i Tośka – zakochanej pary, znanej z „Lilki” i „Trzymaj się, Mańka!” Na miłość nigdy nie jest za późno. Tak właśnie myśli Marianna, gdy wspólnie z ukochanym Antkiem musi sprostać nowemu etapowi w życiu. Antek, inżynier pracujący w Korei Południowej, przechodzi na emeryturę, czuje się niepotrzebny i rozżalony. Jak wykorzystać energię, zapał i pasję, które wciąż w sobie ma? Jak sprawić, by znów złapał wiatr w żagle, w nowym życiu bez pracy zawodowej? Wrócić do Polski i spokojnie mieszkać w domu z ogródkiem pod miastem? Czy takie sielsko-anielskie życie w jednym miejscu to jedyne przeznaczenie dla dwojga dojrzałych ludzi? A może lepiej podróżować, odważnie poznawać świat, cieszyć się sobą? Mańka wie jedno: na pewno nie zostawi Antka samego. Nieważne, co wybiorą, gdzie pojadą, byle razem. Zaliczą Lizbonę, Finlandię, nawet Australię. A przy okazji będą zmagać się rodzinnymi problemami, małymi i dużymi.

Okładka: miękka
Ilość stron:   550
Wydawnictwo:  Burda Książki
Cykl: Mańka tom 3
 
 Mariannę i Tośka już doskonale znamy w poprzednich tomów cyklu Małgorzaty Kalicińskiej - Lilka i Trzymaj się Mańka. Polubiliśmy naszych dojrzałych bohaterów i towarzyszymy im w ich perypetiach i poznajemy świat. Mańka i Antoni to dwójka ludzi po przejściach, z pakietem życiowych doświadczeń, którzy poznali się, pokochali i postanowili razem spędzić resztę życia. Mają dorosłe dzieci, które mają już swoje życie, więc mogą skupić się na budowaniu własnego. Tosiek buduje statki w Korei, a Mańka krąży pomiędzy Warszawą i Ulsan. Dobrze się czuje w roli freelancerki, sama decyduje o swej pracy i tematach. 

Kiedy Antek dowiaduje się, że już jest za stary do pracy na statkach i czas udać się na emeryturę jest załamany. Zastanawiają się, gdzie zamieszkać i co dalej robić w swoim życiu. Ich plany ewaluują - w końcu przychodzi czas, by spakować walizki i ruszać do Polski do warszawskiego mieszkania Mańki.
Tosiek napala się na działkę nad Bugiem i tam chciałby zbudować dom, a Marianna nie należy do wiejskich kur domowych... Jednak gdzie Tosiek, tam i ona. Na szczęście czas i wyprawa do Korei, by skończyć statek, weryfikują ich plany życiowe. Nie czują się jeszcze staruszkami i postanawiają podróżować. Znają na świecie trochę ludzi, mają przyjaciół i jest wiele miejsc, które chcieliby zobaczyć - jak nie teraz, to kiedy? Pakują walizki i lecą do Lizbony - zwiedzają, poznają nowe smaki, odwiedzają przyjaciół. Cieszą się życiem i sobą - w końcu razem, bez pośpiechu i tęsknoty.
Wracają do Polski i planują kolejne wyjazdy. W międzyczasie umiera tata Mani i kobieta mocno to przeżywa, jednak jej decyzje w kwestiach majątkowych jednych zaskakują, a innych wprawiają w dumę. Marianna ma swojego Tośka i to on jest dla niej najważniejszy. Córka jej partnera również zmieniła się i wydaje się akceptować towarzyszkę życia ojca. Syn Marianny, Grzegorz, z rodziną przeprowadza się do Adelajdy i Tośki bardzo chcą ich odwiedzić. Lecą więc do dalekiej Australii, gdzie zostają ciepło przyjęci przez przyjaciół i wreszcie mogą spotkać się z Grzegorzem i Igą. Panowie przypadają sobie do gustu, a Marianna wreszcie czuje życiowy spokój i stabilizację.
Jakie miejsca pojawią się na ich podróżnej mapie? Bardzo jestem ciekawa i mam nadzieję, że to nie koniec perypetii tej sympatycznej pary :)

Małgorzata Kalicińska ma niezwykły dar przedstawiania szarego życia w sposób barwny i porywający. Uświadamia nam, że życie może być piękne i że to, jakie ono będzie zależy od nas samych, bo my je kreujemy.  Marianna pokazała nam, że będąc dojrzałą kobietą można kochać jak podlotek, cieszyć się życiem i zwiedzać świat. To my decydujemy jak ma wyglądać nasze życie !
Bardzo podoba mi się koreański cykl, ponieważ pokazuje z zupełnie innej strony Koreę - widzianą oczami turystki "lokalnej", czyli nie tylko zwiedzającej, ale również mieszkającej w jednym miejscu przez dłuższy czas. Poznajemy nie tylko atrakcje turystyczne, ale zwyczajne życie obcokrajowców pracujących w Korei. To bardzo ciekawe doświadczenia, które otwierają nam oczy na świat i na ludzi. Mnie cykl zauroczył i czuję się mocno związana  z bohaterami powieści - polecam gorąco!



 

piątek, 8 września 2017

Trzymaj się, Mańka - Małgorzata Kalicińska

Małgorzata Kalicińska przekonuje, że najlepsze dopiero przed nami! Romans, który przywraca uśmiech i wiarę w ludzi. Marianna, lat kilkadziesiąt z lekkim plusem, nie jest specjalnie przebojowa i żadna z niej superbohaterka. Jest za to kobietą, z którą chce się przebywać i towarzyszyć jej w życiowych perypetiach. Bliską. Niemal znajomą. Po ocknięciu się z żałoby po siostrze Lilce walczy z zalanym mieszkaniem i remontem, jednocześnie poszukuje pracy i próbuje zrozumieć fakt, że w życiu jej ojca pojawiła się nowa kobieta. Jak małe dziecko, Marianna jest o tatę zazdrosna. Sfrustrowana i samotna odnajduje radość w mailowaniu z Antonim – dawnym znajomym, teraz pracującym w Korei Południowej. By uciec od codziennego zgiełku, Mańka przyjmuje zaproszenie na krótki wypad do Korei. Nieoczekiwanie rozmawia z kobietami z różnych stron świata, które zdecydowały się żyć tak, jak chcą, i odnalazły w ten sposób szczęście. Rezultat tego „desperackiego susa” zaskakuje ją samą. Okazuje się, że najlepsze w jej życiu wcale nie minęło, a dopiero się zaczyna.

Okładka: miękka
Wydawnictwo:   Burda Publishing
Premiera: 27 września 2017

Małgorzata Kalicińska porwała mnie swoim Rozlewiskiem. Bardzo lubię ten cykl, ale nie znoszę jego ekranizacji. Bardzo byłam ciekawa, co Autorka zaserwuje mam w najnowszej powieści. No i zostałam zaskoczona. Co powiecie na miłość w Korei i na wątki opowiadające o polskich emigrantkach żyjących na świecie? Bo właśnie to znajdziecie w powieści Trzymaj się Mańka :)

Książka jest oryginalna i nieco egzotyczna. Zwiedzimy z naszą główną bohaterką Koreę, polecimy na Fuerteventurę i na Bali. Spotkamy zaskakujące historie Polek wędrujących po świecie, które odmieniło swoje życie. Małgorzata Kalicińska nie tylko opowiada mam historię Marianny, ale pokazuje różne style życie i radość z nich płynącą. 

Marianna jest dojrzałą kobietą po przejściach. Rozwiedziona, dorosły syn mieszka za granicą, a ojciec na wsi. Niedawno pochowała swoją zmarłą siostrę i nie bardzo może się pozbierać. Pieniędzy zaczyna być coraz mniej, a jeszcze sąsiedzi zalali jej mieszkanie. Marianna wyprowadza się do ojca na czas remontu i szuka pracy. Jest dziennikarką, wolnym strzelcem, jest jej bardzo trudno wrócić na rynek pracy. Ojciec żyje swoim życiem, na ma u siebie studentów i starsza panią Anię, które sprząta, gotuję i opiekuje się starszym panem, aż Mańka jej nie ufa.....
Kobieta idąc za impulsem, wyjeżdża do Korei odwiedzić znajomego Antka, który tam pracuje i żyje na emigracji. Poznaje nowe miejsce, pracuje zdalnie i czuje, że znowu zaczyna żyć. Tosiek okazuje się świetnym facetem i jest im razem dobrze. Na tyle dobrze, że Marianna po powrocie do Polski znowu leci do swego przyjaciela. 

Trzymaj się Mańka to ciepła i optymistyczna opowieść o przyjaźni, miłości i życiu poza krajem. Napisana lekkim i plastycznym językiem. Czytałem z wielką przyjemnością, tylko jakoś za mało mi było Korei w Korei. Liznęłam temat, ale czuję niedosyt. 

Książka na swój niepowtarzalny klimat i jest bardzo ciekawie skonstruowana. Bardzo fajnym elementem są historie polskich emigrantek, które Marianna zbiera do artykułów - ubarwiają one powieść i dodają jej smaku. 
Polecam serdecznie - mnie ujęła :)


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Irena – Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Irena to powieść błyskotliwa i przejmująca. Debiut duetu Kalicińska & Grabowska wypada znakomicie.
Trzy kobiety: Dorota, Jagna i Irena. Dorota - mama, wiek 53+. Niezbyt zaradna życiowo, trochę eko, trochę hippie, bałaganiara. Jagna - córka, wiek 27+, bardzo zaradna pracowniczka korporacji. Mieszka sama, a właściwie z wielkim ślimakiem. Irena - „babka". Przyszywana ciotka Doroty. Świeża wdowa. Krynica rozsądku, by nie powiedzieć mądrości. Jagna odnosi sukcesy zawodowe, jednak dla matki nie są one sukcesami, tylko zgodą na korporacyjne zniewolenie. Wolałaby, żeby córka wyszła wreszcie za mąż. Jagna źle znosi brak akceptacji, ale domyśla się, że prawdziwa przyczyna konfliktu tkwi głębiej. I ma rację. Jagna nie jest pierwszym dzieckiem Doroty, wcześniej był chłopiec, który zmarł „śmiercią łóżeczkową". Matka nigdy się z tym nie pogodziła. A Jagna nigdy nie dowiedziała się, że miała brata. Kobiety oddalają się od siebie, w końcu Jagna postanawia odciąć się od toksycznej matki. Wtedy wkracza Irena: Dorota musi dojść ze sobą do ładu. „Pochować" synka i naprawdę pokochać córkę. Czy będzie miała dość siły, by to zrobić 

Okładka: miękka ze skrzydełkami 
Ilość stron:  416
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2012

Małgorzata Kalicinska zdobyła moje serce trylogią „Rozlewisko”, która stoi zawsze pod ręką i lubię podczytywać sobie ulubione fragmenty. Bardzo byłam ciekawa, co Delka Hu ( patrz Delfina Hultaj na FB) stworzyła wraz z córką. Do Basi Grabowskiej od razu poczułam sympatię, bo też jestem Strzelcem i też po marketingu, tylko lat mam więcej… I tak w urodzinowy wieczór zabrałam się za lekturę „Ireny” – dobrze, że to był weekend, bo nie mogłam się oderwać. 

Początek zaczyna się zwyczajnie, wręcz banalnie, matka i córka, Dorota i Jagoda spotykają się u cioci-babci Ireny, wezwane w pilnej sprawie. W nocy, we własnym łóżku, zmarł dziadek Felek, mąż Ireny, i trzeba zająć się formalnościami i pogrzebem. Irena jest opanowana, ale też ciężko jej zebrać się „do kupy”. Prym wiedzie Jagoda, dla pani manager formalności i załatwianie spraw to codzienność – wie, że w takich sytuacjach na matkę nie może liczyć, a Irenę chce odciążyć. 
Irena zastępuje Dorocie-matkę, a Jagodzie-babcię. Jest od zawsze w rodzinie, stanowi dla nich oparcie. Teraz to one muszą się zająć Ireną…. 

I tak małymi krokami poznajemy historię trzech kobiet, z trzech pokoleń, różniących się od siebie diametralnie. Dorota jest matką Jagody, żoną Janka, prowadzi własny small biznes. Jest też poranioną życiowo kobietą, która straciła pierwszego synka na skutek śmierci łóżeczkowej, a na prostą wyszła dzięki ubogiej dziewczynce poznanej podczas rekonwalescencji, Jagusi. Chciała takiej samej córeczki i doczekała się własnej Jagusi. Ale ta Jagusia okazała się zupełnie inna, niezależna, samowystarczalna… I ta inność oraz zatajenie historii Kubusia stanęło między kobietami jak mur, jak przepaść. Oddaliły się od siebie tak bardzo, że nawet kłócić się między sobą nie potrafiły, o rozmowie nie wspomnę. 
I tutaj postanowiła zainterweniować Irena, udając złamaną rękę, starała się ściągnąć do siebie obie kobiety i stworzyć im platformę do pojednania. Ciężko było…. 

Jagoda również została przez los doświadczona. Niezależna kobieta, wymagający szef, a w życiu…. kobieta ze złamanym sercem, skrzywdzona, zniechęcona do mężczyzn i związków. Spotyka się od czasu do czasu z Radkiem, bez zobowiązań, jednak mężczyźnie na niej zależy i małymi krokami kruszy otaczający ją mur. Dzięki niemu i zdarzeniu na sali operacyjnej, matka i córka zaczynają z sobą rozmawiać. Jak poukładają się ich relacje? 

„Irena” to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, kobiet o różnych priorytetach i osobowościach, które dzieli zbyt wiele przemilczanych spraw. W rodzinie trzeba ze sobą rozmawiać, milczenie czasem bardziej szkodzi niż pomaga, a tajemnice prędzej, czy później wychodzą na światło dzienne. 
Powieść jest świetnie napisana, historię poznajemy na przemian oczami Doroty i Jagody. Możemy porównać ich reakcje i opinie na te same sprawy – jakże różne i odmienne. Irena stanowi łącznik i punkt oparcia dla obu kobiet, jest mądra i sprytna, stara się jak może pomóc im, ale nie bierze na siebie rozwiązania konfliktu za nie. 

„Irena” to nie jest lekkie czytadło, to mądra i piękna książka o dążeniu do zrozumienia i akceptacji, ale również o różnych obliczach miłości. To opowieść z przesłaniem, którą powinny przeczytać kobiety z wielopokoleniowych rodzin, pokazuje nam punkty widzenia każdej ze stron – ich racje, obiekcje, sposób myślenia. Może i Wam pokaże ścieżkę poprawy stosunków rodzinnych? Może pomoże zrozumieć innych? Jedno jest ważne – nie można uszczęśliwiać kogoś na siłę czy wybierać mu drogi życiowej, i co najważniejsze, trzeba ze sobą szczerze rozmawiać. Zawsze – choć to bywa bolesne i trudne. 

Małgorzata Kalicińska i Basia Grabowska stworzyły niezwykłą powieść, świetnie napisaną, widzianą oczami dwóch kobiet. Prosty język, ładny styl, ciekawe połączenie dwóch narratorów sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. To wyjątkowa książka – ciepła i wzruszająca, ale jednocześnie przynosząca refleksję. Polecam wszystkim kobietom, a święta są świetnym czasem na jej lekturę!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...