Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 września 2017

Grimm City. Bestie - Jakub Ćwiek

Czasami jedynym wyjściem jest opowieść…Nagła śmierć głowy jednej z rodzin mafijnych oznacza zerwanie paktu. Grimm City grozi wojna totalna. W obliczu tych wydarzeń i bodaj najważniejszego procesu sądowego w historii miasta nawet pojmanie krążącego po ulicach psychopaty zwanego Drwalem wydaje się kwestią drugorzędną. Pech chce, że to właśnie ta sprawa przypada inspektorowi Evansowi… i że przyjdzie mu ją dzielić z samozwańczym stróżem prawa z ubogich dzielnic po drugiej stronie mostu – Emethem Braddockiem, byłym bokserem, Bestią. Druga wizyta w Grimm City to wciąż smoliście czarny kryminał, tym razem doprawiony elementami sądowego dramatu, gdzie zło osiada na człowieku wbrew jego woli, niczym tłuste krople deszczu. Nade wszystko jednak to opowieść o mieście innym niż wszystkie. 

Okładka: miękka
Ilość stron:  368
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Grimm City to specyficzne miejsce, które mieliśmy okazję poznać w I tomie cyklu. Grimm City to miasto przestępczości, mroczne i groźne, gdzie rządzą dwie rodziny mafijne. Miejsce przypomina opowieści z czasów Ala Capone, ale ma swój klimat i swoją specyfikę.

Kiedy jedna z głów przestępczych rodzin zostaje wyeliminowana, Grimm City grozi wojna, bo oznacza to zerwanie dotychczasowych paktów i układów. Policja dwoi się i troi i w błyskawicznym tempie znajduje winnego. Rozpoczyna się wielki i głośny proces, który sprawia, że wszystko wokół staje się mało ważne.
W tym samym czasie jednak na ulicach pojawia się tajemniczy Drwal, psychopata mordujący młode kobiety. Jego tropem, w cieniu i bez rozgłosu podąża inspektor Evans. Śladami mordercy podąża też były bokser,  Emeth Braddock, znany jako Bestia. Bokser jest nieformalnym opiekunem jednej z najbiedniejszych dzielnic, a na jego terenie podobno przebywa Drwal. Kto pierwszy dotrze do niebezpiecznego przestępcy? Jaki finał będzie miała ta sprawa? Przekonajcie się sami ! Moc wrażeń - gwarantowana :)

Bardzo lubię sposób pisania Jakuba Ćwieka, który potrafi bawić (Dreszcz), ale również potrafi straszyć (Ciemność płonie), a teraz jeszcze w nowym cyklu przyprawia nas o dreszcz i ciekawi kryminalnymi watkami. To pisarz wszechstronny o lekkim i przyjemnym w odbiorze piórze. Jego powieści zawsze są doskonale przemyślane i ciekawi skonstruowane - mucha nie siada :)
Lubię klimat jego książek i poczucie humoru.
Grimm City. Bestie to powieść świetnie napisana i nieprzewidywalna. Pochłonęłam z przyjemnością i czekam na jeszcze!




możecie kupić w księgarni TaniaKsiążka


niedziela, 29 czerwca 2014

Dreszcz 2. Facet w czerni - Jakub Ćwiek

Kontynuacja głośnego przeboju.
Dreszcz potrzebuje muzyki, by ogarnąć wszystko, co dzieje się wokół niego. Potrzebuje naprawdę ostrego grania. Oprócz codziennej walki z kacem i urwanym filmem musi ścierać się z najbardziej przerażającymi tworami śląskiego półświatka: węglowymi zombie, mikołowską mafią, a nawet… z rzeźnikiem z Sosnowca. W niebanalnym zadaniu pomagają mu: kumpel emeryt, młodociany kamerdyner i paru herosów. W tym… super-żule z katowickiego dworca i jedyny prawdziwy Polak. W dodatku czarny. Są pieniądze, są kebaby i jest nowa kapela – żyć nie umierać. Przewrotny (prawie) komiks Ćwieka o superbohaterach w trudnych czasach fejsa, słitfoci i Łan Dajrekszon.

Okladka: miękka
ilość stron: 280
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Doczekałam się kontynuacji Dreszcza - nareszcie! To książka "szyta dla mnie na miarę" - muzycznie, klimatycznie i humorystycznie. Metalu i rocka słucham od zawsze, jednak moja czarna skóra spoczęła jakiś czas temu w szafie. Muzyce jestem wierna, a płytoteka rośnie. A klasyka rocka jest ze mną cały czas, jak i z Dreszczem :)

Jakub Ćwiek po raz kolejny przenosi nas na Śląsk, do normalnego świata pełnego niezwykłych postaci i superbohaterów. Bo jak się okazuje mamy i w Polsce swojego Supermana, czyli Dreszcza posiadajacego niezwykle moce, od pioruna, który go trzasnął.

UWAGA! Będę spoilerować, więc kto nie chce, niech nie czyta !!!

Rysiek Zwierzchowski vel Dreszcz jest starym rockmanem, dosłownie - i wiekiem i zamiłowaniami. Ostatnimi czasy jego życie odrobinę ustabilizowało się dzięki Benjaminowi Bradfordowi, osobistemu kamerdynerowi. Choć trudno powiedzieć, kto tu kogo zatrudnia... :) Rysiek może liczyć na czyste łóżko, ciepłe śniadanie i kąpiel na życzenie. Ben zafascynowany jest swoim bohaterem i dba o niego jak umie. Korzyści są obustronne.  Dla niewtajemniczonych, chłopak uchodzi za odnalezionego syna, swego zdziwaczałego ojca.
Walczą z chamstwem i głupotą, ale czasem trafiają im się ciekawsze sprawy. Tym razem mają do czynienia z czarnymi zombie. Czeka ich nielada przeprawa. Idą jednak ramię w ramię. Rozstają się, kiedy Dreszcz jedzie na koncert ze swoim nowym zespołem. Po powrocie znajduje ......... Doczytajcie sami :) 

"Dreszcz 2" to oryginalna, świetnie napisana książka o specyficznym klimacie - raj dla wielbicieli rocka! Osobiście, Dreszcza polubiłam niezmiernie od pierwszego uderzenia pioruna, niesamowita osobowość i znakomity gust muzyczny! To samo mogę powiedzieć o upartym Benie i nie potrafię wybaczyć Autorowi, że go uśmiercił. Panie Jakubie - ma Pan u mnie minusa! Taka fajna postać, zupełnie kontrastowa do reszty bandy.... będzie mi go brakować.
Jakub Ćwiek stworzył kontrowersyjną i niezwykle oryginalną powieść, wyróżniającą się zdecydowanie na księgarskich półkach. Dla wielbicieli rocka - to lektura obowiązkowa!  Muzyka szaleje po stronach tej książki. Kolejnym wielkim plusem tej powieści są znakomite ilustracje Iwo Strzeleckiego, bez nich ta książka nie byłaby taka sama. Polecam serdecznie!

Podczas lektury "Dreszcza 2" towarzyszyła mi, jak i głównemu bohaterowi, Metallica - Ride The Lightning, płyta godna polecenia :)






Książkę Dreszcz2 możecie kupić w księgarni Fabryka



środa, 20 marca 2013

Dreszcz - Jakub Ćwiek

Oto Dreszcz! Rock N' Roll is Not Dead! Keith Richards na osiedlu Tysiąclecia? Why not?! 
Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka - sex drugs and rock n’roll. Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej, regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie jego finansowych potrzeb. Całe życie „Dreszcza” to koncerty i AC/DC ponad wszystko. Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego dnia „Dreszcz” obrywa piorunem i... zyskuje nowe super moce. Tylko czy to coś zmienia?
Jak to u Ćwieka bywa - muza głośno ryczy, a każda strona wali po uszach siłą decybeli. Tak było w „Kłamcy”, tak jest w „Dreszczu”. I dobrze 

Okładka: miękka 
Ilość stron: 296 
Wydawnictwo: Fabryka Słów 
Premiera: 20.03.2013

Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Ćwieka – to była książka „Ciemność płonie”. Jestem pełna podziwu, jak niesamowity klimat potrafi stworzyć z pozornie normalnych rzeczy. Lubię jego lekki, chwilami sarkastyczny język. Kiedy zobaczyłam zapowiedzi „Dreszcza” wiedziałam, że to książka dla mnie. Okładka przypomniała mi moje dawne czasy, przyjaźnie z długowłosymi rockmanami i fascynacje muzyczne, które zostały mi do dziś. 

„Dreszcz” okazał się strzałem w dziesiątkę i kolejną serią, w której z niecierpliwością będę wyczekiwać nowych tomów. Zaczynamy – na początek mocne brzmienie, które towarzyszy nam przez całą książkę – AC/DC, legenda rocka i heavy metalu, z kultowym kawałkiem „Thunderstruck” – bardzo adekwatnym do zdarzeń. 


Tytułowy Dreszcz, to Ryszard „Zwierzchu” Zwierzchowski, zaawansowany wiekiem rockmen, którego umysł wciąż błądzi wśród dźwięków i pozostaje w przeszłości. Drażni to straszliwie jego dorosłą córkę, która na odległość usiłuje poukładać mu życie i znaleźć pracę. A Zwierzchu najbardziej lubi siedzieć na trawniku przed blokiem, na leżaczku, ze zgrzewką piwa i gitarą Fender w dłoniach – i w takich okolicznościach , pewnego pięknego dnia …. trafia go piorun. Budzi się w szpitali i nic nie pamięta. Na szczęście obok łóżka wiernie czeka jego przyjaciel i sąsiad, Alojzy, były górnik. Oświeca on Zwierzcha w okolicznościach wypadku. Wielką stratą dla rockmena jest spalona ukochana gitara, natomiast wartością dodaną jest możliwość strzelania ładunkami elektrycznymi. Jego palce iskrzą i wytwarzają ładunki. Wypróbowując nowe umiejętności doprowadza do wybuchu szpitalnego telewizora i czym prędzej umyka do domu. Tam, w pobliskim lasku, z wielkim nabożeństwem żegna się ze swoim wiernym Fenderem, i po raz kolejny korzysta z nowych umiejętności – rozprawia się z grupką chuliganów przy pomocy swoich piorunów. 

W mieście robi się głośno o jego wypadku, dowiaduje się o nim Benjamin i jest zafascynowany swoim bohaterem, postanawia mu służyć. Benjamin jest bowiem majordomusem, z dziada pradziada, i do tego jest bogaty. Niestety, Zwierzchu nie lubi rozgłosu, a chłopaka odprawia z kwitkiem… po kebaba. I od tej chwili codziennie na klamce znajduje ciepłą kanapkę. Tymczasem w Katowicach, trup ściele się gęsto za sprawą tajemniczej grupy mimów. Policja, jak dotąd, jest bezradna…. 
Benjmin postanawia wykorzystać swojego superbohatera i wyeliminować przestępców. Organizuje Zwierzchowi koncert w Katowicach, robi to dyskretnie we współpracy z Alojzym, który zawozi przyjaciela na koncert. Czy superbohater da radę ? Czy zabójcy zostaną ujęci? Ha! Przeczytajcie sami! 

A jako podkład pod wasze rozmyślania, niech stanowi kawałek Gun’s’n’Roses wykonany przez Zwierzcha w Katowicach 

„Dreszcz” to gratka dla wielbicieli rocka i heavy metalu, ale również dla fanów zabawnych historii z dreszczykiem. Każdy rozdział powieści jest równocześnie tytułem piosenki, pierwszy to legendarny „Thunderstuck”, ale można również posłuchać mojego ulubionego „Highway to Hell” 

Nie ukrywam, że odkopałam swoje stare kasety magnetofonowe i muzyka AC/DC i innych grup rockowych towarzyszyła mi podczas lektury „Dreszcza” i nadawała całości klimatu. 

Książka jest świetna, zabawna, chwilami sarkastyczna, z ciekawym wątkiem kryminalnym i niepowtarzalnym klimatem tajemniczości. Zwierzchu jest niesamowicie sympatyczną osobą, wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Bardzo jestem ciekawa, jakie perypetie spotkają polskiego Superbohatera w kolejnych tomach przygód Dreszcza. Okazuje się, że na świecie jest Superman i Batman, a w Polsce króluje Dreszcz. Poznajcie i Wy naszego Superbohatera!


wtorek, 12 marca 2013

Mój bohater Dreszcz – pobierz za darmo nowe opowiadanie Jakuba Ćwieka

Fabryka Słów informuje, że już od dziś każdy może otrzymać za darmo nowe opowiadanie Jakuba Ćwieka – MÓJ BOHATER DRESZCZ. A.K.A. SPELLBOUND w formie e-booka. 


Opowiadanie wprowadza w klimat najnowszej książki zatytułowanej "Dreszcz". Publikację zilustrował siedmioletni syn Jakuba Ćwieka – Samuel. 

Zapraszamy do pobierania opowiadania:

Opowiadanie jest swoistym wstępem do książki Jakuba Ćwieka „Dreszcz”, która ukaże się na rynku 20 marca 2013r. Recenzję książki w najbliższym czasie będziecie mogli przeczytać na moim blogu – zaglądajcie! 


Oto Dreszcz! Rock N’ Roll is Not Dead! Keith Richards na osiedlu Tysiąclecia? Why not?! Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka – sex drugs and rock n’roll. Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej, regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie jego finansowych potrzeb. Całe życie „Dreszcza” to koncerty i AC/DC ponad wszystko. Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego dnia „Dreszcz” obrywa piorunem i… zyskuje nowe super moce. Tylko czy to coś zmienia?

wtorek, 16 sierpnia 2011

Ciemność płonie - Jakub Ćwiek

Byłeś wtedy dzieckiem w ciemnym pokoju. Nagle wiszący płaszcz przemienił się w upiora, a liżące podłogę światło księżyca zaczęło pełznąć ku Tobie jak macka. Tak właśnie Ciemność zagląda nam w oczy. Sama wybiera sobie ofiary i zaczyna płonąć... Wybrani przez Ciemność nie mają wyboru. Bezpieczne miejsce mogą znaleźć tylko wśród bezdomnych na katowickim dworcu. To właśnie spotkało Natkę - studentkę, która pewnego dnia została napadnięta. Wszyscy tylko patrzyli. Jedynie biednie ubrany starszy mężczyzna przyszedł jej wtedy z pomocą. Dziewczyna chciała mu się odwdzięczyć, a nieświadomie wzięła na siebie cudze przekleństwo.
I zapłonęła Ciemność...

Niesamowita! To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Ćwieka i nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem. "Ciemność płonie" przypomina mi książki Stephena Kinga - niesamowity klimat i bardzo realistyczne sytuacje, oraz epizody z Egzorcysty ( tylko bez happy endu...). Dobrze, ze nie mieszkam w pobliżu Katowic i Dworca Głównego, gdzie dzieje się akcja... 

Dworzec stanowi azyl dla Wybranych przez Ciemność, przekroczenie jego granicy po zmroku równa się pochłonięcie  przez Ciemność - a właściwie spalenie. Sytuacja zaczyna się banalnie - studentkę zaczepia grupa wyrostków i pomaga jej starszy pan, po czym prosi o rozmienienie pieniędzy. Natka ma w portfelu dziwną monetę, którą bez żalu oddaje mężczyźnie. Okazuje się, że moneta jest przepustką do życia poza Ciemnością i tym sposobem Natka trafia na Dworzec po wieczornych wydarzeniach w mieszkaniu. Poznajemy również świat życia bezdomnych na dworcu, sposoby zachowania, wzajemne relacje - autor pisząc książkę mnóstwo czasu spędził wśród bezdomnych słuchając ich historii i poznając dworzec od podszewki.

Nie będę opisywać szczegółów, bo zabiję radość czytania innym zainteresowanym. Książka jest świetnie wydana, samym wyglądem stron tworzy się dodatkowy klimat. Nie wiem kiedy ją przeczytałam - wzięłam do ręki i przepadłam -  duże litery na pewno wpłynęły na tempo czytania :).
Bardzo podobało mi się połączenie realizmu, fantastyki i horroru - a wszystko w rodzimych Katowicach. Teraz muszę popatrzeć na półkach bibliotecznych i poszukać innych pozycji Jakuba Ćwieka !


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...