wtorek, 10 stycznia 2012

Elizabeth i jej ogród - Elizabeth Arnim

Elizabeth i jej ogród to opowieść Angielki, która pokochała Pomorze. Zamieszkała pod Szczecinem, w Rzędzianach, które nazywały się wtedy Nassenheide i stworzyła o tym miejscu piękną opowieść, a wokół domu równie piękny ogród. Kończył się wiek dziewiętnasty.
Elizabeth trafiła do Rzędzian w parę lat po ślubie z byłym oficerem pruskiej kawalerii. Przyjechała, by otworzyć miejscową szkołę i… postanowiła pozostać.
Ta autobiograficzna powieść dowcipnie i z lekką ironią opisująca codzienność pomorskiej wsi spodobała się angielskim czytelnikom. Pierwszy nakład rozszedł się błyskawicznie, recenzje w prasie były bardzo pochlebne. „Mała kometa na literackim niebie Londynu”- pisano. Krytycy chwalili oryginalny współczesny język, wnikliwość autorki w przedstawianiu ówczesnych obyczajów, bezkompromisowość w obronie uciskanych kobiet, od robotnic polnych poczynając, na nierozumianych damach z wyższych sfer kończąc. Wskazywano, że książka jest równocześnie fascynującym pamiętnikiem namiętnej ogrodniczki, która tworzy swój mały raj wśród pomorskich kartofli, łubinu i łanów zboża… Ktoś ironizował, że po tej lekturze Angielki chwytały za szpadel i biegły do ogrodu, bez względu na to, czy znały się na ogrodnictwie, czy nie.

Okładka:    twarda
Ilość stron:   160
Wydawnictwo:  Wydawnictwo MG
 
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tą książkę ujęła mnie jej okładka, przywodząca na myśl ryciny roślin z atlasów botanicznych. Piękna róża na pastelowym tle sprawiała sympatyczne wrażenie i zdecydowanie wyróżniała się wśrod innych książek.
Kiedy zaczęłam ją czytać poznałam historię niezwykłej kobiety, Elizabeth von Arnim. Angielki, która poślubiła o 15 lat starszego, pruskiego hrabiego Henninga von Arnim. Jest to bowiem powieść autobiograficzna. Pierwotny tytuł książki brzmiał "Elizabeth i jej niemiecki ogród" i był podpisany tylko imieniem Elizabeth, bo hrabinie nie wypadało podpisywać się na książce.

Pisarka początkowo mieszkała z mężem w mieście, w małżeństwie niespecjalnie im się układało. Wreszcie w 1896 roku wraz z mężem i dziećmi przenosi się do wiejskich włości męża, do Nassenheide. To leżąca na Pomorzu wieś nosząca obecnie nazwę Rzędziny. Hrabina przybyła tam, aby otworzyć wiejską szkołę - takie były zwyczaje. Elizabeth z miejsca pokochała swój dom, a jeszcze bardziej park, z którego wydzieliła część ogrodową. Porzuciła miasto i pozostała na wsi. Nawet podczas remontu domu, kiedy rodzina była w mieście, Elizabeth całe dnie spędzała w ukochanym ogrodzie. 
Pamiętnik, który pisała, zaczęła od słów "kocham mój ogród" i opisywała w nim tworzenie ogrodu, zmiany, które się w nim dokonywały, dodawała też anegdotki z życia. Razem z autorką przechodziliśmy przez etapy projektowania, sadzenia, kwitnienia i usypiania ogrodu na zimę. Nawet zimą zamiast zająć się przygotowaniem Wigilii, siedziała w gabinecie zajęta studiowaniem katalogów i atlasów roślin oraz planowaniem ogrodu na wiosnę. Elizabeth wkładała w swój ogród pasję i uczucie, a ogród odpłacał się jej ferią barw i zapachów.
 
Autorka w dowcipny sposób przedstawia anegdotki z codziennego życia. Opowieść jest pełna barw i zapachów, pisarka zaraża swoją pasją i zaangażowaniem. Czytając, przeniosłam się w czasie i znalazłam się w fotelu pod drzewem w tym barwnym ogrodzie, a w koło słychać było szum drzew i trele ptaków. 
Książka ma formę pamiętnika, jest relaksująca, wprawia w miły nastrój, można przy niej odpocząć i wyłączyć z zabieganego życia.
 
"Elizabeth i jej ogród" stanowi niezwykłe źródło informacji dla pasjonatów ogrodnictwa, daje natchnienie. 
Jest napisana bardzo ciekawie, choć wszystko obraca się wokół prac w ogrodzie. Jak widać, jeśli ma się pasję w życiu, to nawet prozaiczne czynności można pokazać w fascynujący sposób.




8 komentarzy:

  1. Mnie też ksiażka bardzo wciągnęła, wprawdzie spodziewałam sie mimo wszystko czegoś innego, ale teraz w taką paskudną pogodę chętnie bym wróciła do niej i poprzechadzała się po ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka i mnie zainteresowała, czytało się przyjemnie i zdecydowanie lektura mnie wciągnęła:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro polecasz, to będę musiała się rozejrzeć za tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochotę na tę powieść. Twoja recenzja oraz urzekająca okładka sprawiły, że niedługo postaram się sięgnąć po "Elisabeth i jej ogród".

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka taka dość sentymentalna, ale z Twojej recenzji wynika, że sama powieść również taka jest - chętnie przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakaś wyjątkowo cieniutka ta książka, ale okładka jest śliczna. Skoro polecasz, to może nawet przeczytam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Książeczka jest cieniutka, ale zobaczcie jaką siłę ma autorka, która potrafiła zaciekawić mnie - gdzie prace ogrodowe do moich przyjemności nie należą... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od około 20 lat czekałam na tłumaczenie i publikacje tej książki.Biegałam po jej parku,resztkach ogrodu i ruinach pałacu. Opowieści o jej miłości do Rzędzin,parku towarzyszą mi od najmłodszych lat.Park ma w sobie jakąś niespotykaną magię i urok.Nie można tu wejść i się nie zakochać.Najpiękniej jest wiosną...bajecznie pachnące bzy,całe alejki konwalii,krokusów,szafirków,dzikie wiśnie i czereśnie...kocham tą moją wioseczkę i rozumiem miłość Elizabeth.I dziękuję jej za tą miłość.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...