czwartek, 17 listopada 2011

Oddech nocy - Lesley Livingston

Pełna subtelnej erotyki, literackich odniesień i mrocznej magii gotycka trylogia dla wielbicielek miłosnych opowieści z dreszczykiem.
Życie siedemnastoletniej Kelley kręci się wokół teatru. Już niebawem premiera „Snu nocy letniej” Szekspira, w którym dziewczyna, zrządzeniem losu, dostała rolę Tytanii, władczyni elfów... Nim jednak uniesie się kurtyna, Kelley pozna kogoś, kto na zawsze zmieni jej życie. Sonny Flannery jest podrzutkiem, śmiertelnym dzieckiem wychowanym przez Faerie. Wraz dwunastoma podobnymi sobie istotami, Sonny czuwa nad bezpieczeństwem bramy łączącej światy śmiertelników i elfów. W niektóre noce w roku granice między rzeczywistościami zacierają się w niebezpieczny sposób... Dwie rasy nieśmiertelnych nieustająco balansują na krawędzi wojny, a dwór Unseelie, posunie się do każdego podstępu, by tylko wedrzeć się do świata ludzi 

Ilość stron:    296
Okładka:    miękka
Wydawnictwo:   Jaguar 

„Oddech nocy” to bardzo prosta, lekka lektura, którą pochłania się w jedno popołudnie. Bardzo sympatyczna okładka przyciąga wzrok i zachęca do przeczytania.

Pani Livingston napisała współczesna bajkę dla młodzieży o elfach, ale starsi też mogą ją spokojnie przeczytać. Świat bajkowy łączy się z rzeczywistością, postacie realne mieszają się z fantastycznymi, a wszystko w tle ma „Sen nocy letniej” Szekspira.
Nie ma może porywającej akcji, ale nudna też nie jest. Dla mnie jest za mało rozbudowana i dopracowana – mam nadzieję, że to zaledwie zapowiedź do kolejnych tomów, które będą głębsze i bardziej porywające.

Główną bohaterkę, siedemnastoletnią Kelley Winslow, poznajemy na próbie w teatrze, gdzie po szkole dostała posadę dublerki. Jest bardzo samodzielna, niezależna i samotnie mieszka w Nowym Jorku, jest sierotą. W teatrze spada na nią niespodziewana wiadomość, że odtwórczyni głównej roli jest kontuzjowana i Kelley ma zagrać Tytanię w sztuce „Sen nocy letniej” – spełnia się jej wielkie marzenie… jednak próba wypada tak sobie.
Kelley idzie odreagować do parku, gdzie ćwiczy swoją rolę – tam spotyka Sonny’ego. To podmieniec, śmiertelne dziecko porwane w dzieciństwie i wychowane przez elfy. Sonny jest strażnikiem Bramy pomiędzy światem ludzi a światem elfów. Ma za zadanie pilnować, aby bajkowe istoty nie przedostały się do świata ludzi przez Bramę umiejscowioną w parku, która jest nieszczelna – a zbliża się Samhain. Jednak nie tylko Sonny’ego spotyka Kelley w parku – ratuje zaplątanego wodne rośliny … konia, który wędruje za nią aż do domu i znajduje sobie miejsce…w jej wannie. To nie koniec dziwnych zdarzeń w życiu Kelley – to dopiero początek!

Znajomość z Sonny’m z czasem zacieśnia się i przy jego pomocy zaczynają się również rozjaśniać sprawy z życia Kelley – jej pochodzenie, rodzina…. 
Kim okaże się nasza bohaterka? Jak potoczą się dalsze losy naszej dwójki bohaterów?

Wydarzenia obserwujemy dwutorowo z pozycji Sonny’ego i Kelley. Fabuła książki jest niestety dość przewidywalna, jednak zdarzają się sytuacje bardzo ciekawe.

„Oddech nocy” to na pewno odprężająca lektura, lekka i przyjemna, ale bez dreszczyka emocji. Stanowi bardziej zarys opowieści niż samodzielną historię, jest za mało dopracowana – mam nadzieję, że kolejne tomy sprawia mi miłą niespodziankę.

Może nie jestem obiektywna, ale po porywającej opowieści Brenta Weeksa w „Czarnym Pryzmacie” oczekuję dużo więcej ….
 

9 komentarzy:

  1. Coś czuję, że mojej siostrze książka by się spodobała:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dłuższego czasu poluję na tą książkę :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na mnie w kolejce. Zobaczymy, co to będzie ;) Szkoda, że brakuje dreszczyku emocji..

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj chciałabym ją przeczytać. I okładka jest boska. Zdecydowanie mnie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie do tej książki nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się raczej nie skuszę, ale moja bratanica na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może być coś fajnego ale lekko dziwacznego :P:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę mam w domu od jakiegoś czasu i wciąż brak mi czasu na lekturę... A o Weeksie to już nie wspomnę - kocham jego styl pisania, ale tomiszcza to ma opasłe :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...