piątek, 5 października 2012

Bali - Krzysztof, Anna Kobusowie

Jest takie miejsce na świecie, gdzie Nowy Rok wita się milczeniem. To Bali, indonezyjska wyspa bogów i demonów, na której rytm życia mieszańców wyznaczają skomplikowane wierzenia, a świat zamieszkują tysiące duchów. To dla ich rozrywki powstają wyszukane tańce i przepiękna sztuka. Dowiemy się dlaczego bogowie mieszkają w wulkanach, demony noszą cylindry, a dobro nie może zwyciężyć zła. Na wyspach Gili weźmiemy udział w ceremonii wypuszczania żółwi do morza i spotkamy mieszkańców koralowej rafy. Podróżując przez Bali odnajdziemy też las rządzony przez małpy, świątynię, do której nie mogą wejść dzieci z mlecznymi zębami oraz poznamy tajemnice balijskich imion i miejscowe metody poskramiania żywiołowych maluchów.

Okładka:  miękka
Ilość stron:  128
Wydawnictwo:   G+J 
Rok wydania:  2012

Anna i Krzysztof Kobusowie to małżeństwo podróżników, które zabiera na wyprawy od pierwszych miesięcy życia dwójkę swoich dzieci. Podróżnicy od małego zaszczepili swoim dzieciom miłość do podróży.
Nie traktują swoich synów jako ciężaru, lecz jako równoprawnych współuczestników wypraw. Wiadomo, że z dziećmi, szczególnie maleńkimi, nie było łatwo - ale czym dla pasjonatów są takie drobiazgi...

W książce z sympatyczną zieloną okładką, Kobusowie opowiadają o wyprawie na Bali przez Singapur. 
Bali to indonezyjska wyspa położona w archipelagu Małych Wysp Sundajskich. Część wyspy porastają lasy tropikalne, a część pokrywa górskie pasmo wulkaniczne. Wyspa nastawiona jest na turystykę, czemu sprzyjają piękne plaże, przejrzysta woda i spokój.
Bali to również oryginalny folklor, niepowtarzalne rzeźby, architektura czy oryginalne tańce.

Dzięki Autorom książki poznajemy wyspę, udajemy się też na pobliskie wysepki Gili. Warunki w hotelach są bardzo różne, różne są też opłaty za noclegi - należy wcześniej wybadać sprawę i mieć w zanadrzu kilka opcji.
Bali to raj dla fotografa i raj dla dzieci. Pan Krzysztof nie rozstawał się ze swoim aparatem , czego dowody mamy zamieszczone w książce - cudne, kolorowe i czarno-białe zdjęcia, a dodatkowo rysunki, sprawiają, że pozycję czyta się z wielkim zainteresowaniem.
To nie jest przewodnik, to relacja z pobytu na Bali - szczera i lekko napisana. Nie podążamy śladem atrakcji turystycznych, tylko podążamy szlakiem własnych chęci i pomysłów. 
Autorzy zapewniali dzieciom rozrywkę i czas do zabawy, co również stało się dla nich źródłem nowych doświadczeń i wiedzy, którą przyswoiły. Dzieci nie znają barier językowych, podczas zabaw na plaży z lokalnymi dziećmi, każde mówiło w swoim języku, ale świetnie się dogadywali i rozumieli. To my, dorośli, stawiamy sobie mentalne granice i ciężko nam dogadać się z ludźmi mówiącymi innym językiem, dzieci tego problemu nie mają.

Podobało mi się fragment książki, kiedy przewodnik, Putu, pyta panią Annę, czy bije dzieci. Na Bali to niedopuszczalne, dorośli emanują spokojem i to udziela się dzieciom, nie wolno ich bić.
Pani Anna stwierdziła, że kilka razy zdarzyło jej się dać dziecku klapsa - a jak radzą sobie mieszkańcy Bali z opanowaniem dzieci? Pryskają im wodą w twarz! - odpowiedział Putu. U nas chyba i wiadro czasami by nie wystarczyło....  Cóż, co kraj , to obyczaj.

"Bali" to bardzo ciekawa pozycja, inna niż przewodniki, które w suchych punktach przedstawiają nam dane, atrakcje turystyczne, itd. Tutaj mamy relację żywych ludzi, rodziny, i podążamy ich śladami. Pomiędzy opisami cudnych miejsc na Bali, mamy do czynienia z anegdotkami z codziennego życia i pobytu rodziny. Z ich bezpośrednimi wrażeniami i opiniami. Zamieszczone zdjęcia są bardzo ciekawe, jednak czuję niedosyt... 
Bali jest bajecznie kolorową wyspą, pełną cudnych plaż - a tak mało jest takich zdjęć w książce. W ogóle zdjęć jest ciut za mało. Lubię czytając książkę o jakimś miejscu, mieć obok porozsiewane fotografie nawiązujące do tematu. Tutaj mamy je zgrupowane w kilku miejscach, a rozdziały rozpoczynają się szarymi rycinami lub szarymi fotografiami - jakoś mało mi to pasuje do klimatu Bali. Tekst jednak rekompensuje na szczęście te niuanse.


Bali to wymarzone miejsce na wakacje - pomarzmy więc sobie o czystych, pięknych, słonecznych i ciepłych plażach w te jesienne, szaro-bure popołudnia:) Polecam!


4 komentarze:

  1. też bym się wybrała... kocham podróże, zwłaszcza w ciekawe miejsca..

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba każdy marzy o tym żeby się tam wybrać

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...