niedziela, 18 października 2015

Zjazd rodzinny - Irena Matuszkiewicz

Rok 2014. Ewa Parelska, archiwistka i entuzjastka historii, postanawia urządzić zjazd swoich krewnych, tych z bliska i tych z daleka. A zbierze się ich trochę, bo protoplaści rodu Korzeńskich, Leontyna i Jan, mieli siedmioro dzieci. W 1920 roku legionista Jan Korzeński ożenił się z panną Tokarzówną, córką zamożnego kupca z Włocławka. Założył luksusowy sklep kolonialny, by utrzymać szybko powiększa-jącą się rodzinę. Była ona duża, patriarchalna, złożona z rodziców, dzieci, babci Elwiry i ukochanego wuja Józefa. Jan zawsze powtarzał: „Pochodzimy z jednego pnia, musimy się kochać, szanować i wspierać”.  Niestety, w nowej, peerelowskiej rzeczywistości jego potomkowie poszli różnymi dro-gami, nie zawsze respektując zasady wyniesione z domu. Zabrakło czasu, a może nawet chęci, żeby poznać przeszłość, kiedy zaś ta ochota się pojawiła, było za późno. Ewa pró-buje zgłębić rodzinne archiwum, kryjące niejedną tajemnicę. I wtedy okazuje się, że białe chyba nie zawsze bywa białe, a czarne może mieć różne odcienie. A jaka jest praw-da? Czy tylko jedna i oczywista? Powoli wszystko się zmienia, zaczynają ożywać dawne animozje i strachy. Zjazd rodzinny miał przypomnieć starą prawdę głoszoną przez przodków. I tu zrodziło się zasadnicze pytanie: czy coraz bardziej oddalająca się od siebie rodzina będzie miała ochotę jeśli nie na szacunek i miłość, to przynajmniej na zwykłe popatrzenie sobie w oczy.

Okładka: miękka
Ilość stron: 376
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera:  20 października 2015


Książki Ireny Matuszkiewicz czytałam jakiś czas temu i pozostawiły miłe wspomnienia. Z ciekawością sięgnęłam po jej najnowszą powieść "Zjazd rodzinny", która klimatem przypomina mi "Cukiernię pod Amorem". To ciepła saga rodzinna, która porywa czytelnika w podróż w przeszłość i zachęca do poznania losów rodziny Korzeńskich i Tokarzów. Pokazuje jak ważna jest rodzina i jak silne są rodzinne więzi.

Na wstępie książki znajdujemy drzewo genealogiczne rodziny Korzeńskich, które zostanie mocno wplecione w fabułę powieści.
Mamy rok 2014. Ewa Parelska, archiwistka i wielka znawczyni swoich korzeni, otrzymuje informację o tajemniczej ciotce, która umarła na obczyźnie. Jest zdziwiona, gdyż kobieta nijak nie wpisuje się w ich rodzinne powiązania. Córka rzuca jej pomysł zorganizowania rodzinnego zjazdu.

Przenosimy się również w czasie do początku lat 20-tych XX-wieku. Kiedy to z zawieruchy wojennej powraca na łono rodziny Jan Korzeński. Mężczyźnie marzy się własny sklep, ale póki, co nie ma możliwości finansowych na realizacje swego marzenia. Wuj swata go z młodziutka Leontyną, która została na świecie sama, a rodzice w spadku zostawili jej majątek, kamienicę oraz sklep. Młodzi pobierają się, matka Jana zamieszkuje z nimi i zaprzyjaźnia się z synową, a on sam zaczyna remontować sklep i powoli realizować swe marzenie. A marzy mu się kolonialny sklep z ekskluzywnym asortymentem, piękny i przyciagający klientów. Czasy są jednak biedne, niestabilne. Sklep rusza, jednak obroty nie są takie, o jakich marzył Jan. W małżeństwie średnio im się układa. Leontyna marzy o uniesieniach jak z książek, a spotyka ją szara rzeczywistość. Rodzi jedno dziecko za drugim i jest zmęczona takim życiem. Teściowa dzielnie ją wspiera i pomaga na każdym kroku. Duża rodzina wymaga miłości, ale i pieniędzy, aby ją utrzymać. A temu muszą stawić czoło Leontyna i Jan - jak im się powiedzie? Przeczytajcie!

Autorka porywa czytelnika w dawne czasy i prezentuje nam życie w dawnej Polsce w sposób barwny i sugestywny. Głównym tematem powieści jest rodzina, rzecz bezcenna w dzisiejszym świecie. Powieść jest ciepła, wzruszająca i skłaniająca do refleksji. Ma swój niepowtarzalny klimat i smak. Mnie zauroczyła - przypomina mi powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem" i tylko żałuję, że ma  na razie tylko 1 tom, a nie trzy.... Liczę przynajmniej na 3 części :)
Świetne kreacje bohaterów, głębokie i mocno zarysowane zapadają czytelnikowi w pamięć. Trudne czasy i duża rodzina - jak widać można. Teraz mamy lepsze czasy, a rodziny są tylko małe. ... Trzeba w życiu mieć wartości i o nie dbać, jedną z najważniejszych jest rodzina. Rodzina to siła i ceńmy ją, bo bez niej byłoby ciężko. Miłość i wsparcie to rzeczy bezcenne. Powtórzę za Autorką:

„Pochodzimy z jednego pnia. Musimy się kochać, szanować i wspierać.”

Pozostawiam Was z tą złotą myślą i zachęcam do lektury "Zjazdu rodzinnego" :)








2 komentarze:

  1. Czytam coś podobnego :)
    Tej też jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mówi się, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu. Chyba jednak nie do końca ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...