poniedziałek, 3 października 2011

Weranda pełna słońca - Juliette Fay

Życie Janie, matki dwójki małych dzieci, rozpada się na drobne kawałki, gdy jej mąż ginie w wypadku. Nieszczęście uruchamia jednak łańcuch niezwykłych zdarzeń. Wokół zrozpaczonej kobiety gromadzą się ludzie, którzy chcą jej pomóc. Janie powoli odkrywa, jak cieszyć się codziennością. Czy odnajdzie w sobie siłę, aby znów uwierzyć w miłość?
Poruszająca i mądra opowieść, w której - jak w życiu - przeplatają się radość i smutek, zwątpienie i nadzieja. Nigdy nie jest zbyt późno, aby zacząć wszystko od nowa.

Okładka:    miękka
Ilość stron:    432
Wydawnictwo
Wydawnictwo Otwarte
 
 Piękna książka o zwyczajnych ludziach, o ich tragediach i radościach, o miłości i podnoszeniu się psychicznie po wielkiej stracie. Książka wzrusza, przynosi refleksję, chwilami bawi i wywołuje uśmiech. 
"Weranda pełna słońca" pokazuje jak życie potrafi nas zaskoczyć !


"Weranda pełna słońca" przypomina mi trochę "P.S.Kocham cię" C.Ahern. Opowiada historię Janie, która zostaje sama z małymi dziećmi po śmierci męża w wypadku, jest jej ciężko podnieść się po stracie i zacząć żyć "normalnie", kiedy okazuje się, że mąż zamówił jej w prezencie werandę przed domem. Dowiaduje się o tym od Tuga Malinowskiego, który takie zlecenie otrzymał i jest zupełnie nieświadomy, że jego zleceniodawca nie żyje.


Janie nie radzi sobie z sytuacją, jest przybita, smutna, wiecznie zdenerwowana i rozzłoszczona, egzystuje dzięki wsparciu cioci Jude, kuzyna Cormaca i szalonej sąsiadce Shelley. Musi się trzymać ze względu na dzieci - siedmiomiesięczną Carly i przedszkolaka Dylana.
Janie wspiera ksiądz Jake, który cyklicznie, co tydzień przychodzi z nią porozmawiać, potem wyciąga ją na spacery i z czasem zaczynają się do siebie zbliżać.... Mama Janie interweniuje i młodzi przestają się spotykać - córka ma do niej wielki żal. Swoje frustracje wyładowuje na bogu ducha winnym budowlańcu, Tagu, ktory wykazuje nieziemską cierpliwość i zaprzyjaźnia się z małym Dylanem.
Z czasem Tug i Janie również się zaprzyjaźniają, ale minie sporo czasu i różnych perypetii nim zdają sobie sprawę z tego, co ich łączy.


Czy Janie uda się złagodzić żal po stracie męża i cieszyć się życiem? Jak zachowają się dzieci i rodzina? Czy Janie znajdzie wspólny język z matką ? Przeczytajcie - każdy w tej historii znajdzie cząstkę siebie i sytuacje, które mogły zdarzyć się nam :)


"Weranda pełna słońca"  to ciepła, pełna uczuć historia, z którą na pewno wielu się utożsami. Przedstawia sytuacje, które mogą się zdarzyć każdemu z nas i daje okazję do przemyślenia i refleksji.
Książkę czyta się błyskawicznie i z dużą przyjemnością. Nie mogłam się od niej oderwać i kibicowałam Tugowi :) Książka to połączenie narracji i fragmentów pamiętnika, który prowadzi Janie. Fabuła jest przemyślana i spójna, a bohaterów nie sposób nie polubić. 

Patrząc, że "Weranda" stanowi debiut pisarski pani Juliette Fay - jest świetnie napisana, dopracowana i oby takich więcej. Uśmiech wywołuje dopisek na końcu książki od autorki, gdzie opowiada ona o sytuacji, kiedy pierwsza wersja książki wyleciała przez okno, bo była niedopracowana - i dobrze, dlatego efekt końcowy jest taki, jaki jest ! 

Serdecznie POLECAM tą książkę - szczególnie na jesienne i zimowe wieczory, kiedy przyniesie trochę ciepła i słońca !

4 komentarze:

  1. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo dobrego słyszałam o tej książce i jak tylko się nadarzy okazja to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. książka dla kogoś kto właśnie przeżywa stratę ukochanej osoby. wiem z własnego (niestety) doświadczenia. Mi pomogła spojrzeć inaczej na świat. Choć przez chwilę. Polecam gorąco ! wspaniała książka.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...