wtorek, 28 sierpnia 2012

Tamtego lata - David Baldacci

Jack Armstrong, szczęśliwy mąż Lizzie i ojciec trójki dzieci, dostaje od losu wyrok śmierci: lekarze diagnozują u niego śmiertelną chorobę i jego dni są policzone.
Wkrótce w rodzinę Armstrongów uderza kolejny cios: w dzień Bożego Narodzenia Lizzie ginie w wypadku samochodowym. Dzieci zostają rozdzielone i trafiają do różnych członków rodziny rozsianych po całym kraju. I wtedy właśnie zdarza się coś niezwykłego: stan Jacka niespodziewanie zaczyna się poprawiać, aż w końcu choroba mija bez śladu. Teraz ze wszystkich sił Jack będzie starał się odbudować swoją poranioną rodzinę. Latem zabiera dzieci do starego domu nad oceanem, w którym w dzieciństwie mieszkała jego żona. Tam właśnie spróbują wyleczyć rany, odnowić więzi i rozpocząć nowe życie


Okładka:  twarda, lakierowana
Ilość stron:   288
Wydawnictwo:   Wydawnictwo Buchmann
Rok wydania:   2012

Twórczość Davida Baldacci znam bardziej od strony powieści sensacyjnych, jakoś nie miałam świadomości, że pisze tak wzruszające książki obyczajowe. Swego czasu czytałam "Studnie życzeń" czy "Klub wielbłądów" i szczerze je polecam.

"Tamtego lata" to niezwykle ciepła i wzruszająca opowieść o miłości i sile więzi rodzinnych. Poruszyła mnie do głębi, a na końcu spłakałam się jak małe dziecko. Uwielbiam książki, które wywołują u czytelnika tyle emocji - to świadczy o talencie pisarza do poruszania serc.

Początek wydaje się banalny - ciężko chory mężczyzna oczekuje na śmierć, opiekuje się nim żona i trójka dzieci. Zbliża się Boże Narodzenie, Jack pragnie go doczekać i potem odejść, wieczorami pisze do swojej żony listy, które mają być dla niej ukojeniem po jego śmierci.
Niestety los chce inaczej - żona Jacka, Lizzie, wieczorem jedzie po jego lekarstwa i ginie w wypadku samochodowym. Dzieci zostają rozlokowane u krewnych, a Jack oddany do hospicjum - straszne!
I staje się cud - nieuleczalna choroba cofa się, mężczyzna wraca do sił, zbiera dzieci i starają się znowu stworzyć rodzinę. W spadku dostają ukochany dom żony zwany Pałacem, jest zrujnowany, ale pięknie położony na plaży. Jack, wraz z dziećmi i przyjacielem Sammym'm, przenosi się do niego na okres wakacji, remontują go, zaprzyjaźniają się z okolicznymi ludźmi. 
Jednak teściowa jest tak rozgoryczona śmiercią córki, że chce pozbawić Jacka opieki nad dziećmi. Wspiera go Sammy i właścicielka miejscowej restauracji, Jenna.
Sprawa trafia do sądu. Jej finał jest tragiczny.....
Czy Jackowi uda się utrzymać rodzinę i połączyć? Jak potoczy się ich dalsze życie?

"Tamtego lata" to piękna i mądra książka, może trochę banalna, ale takie jest życie. Pokazuje nam siłę  więzi rodzinnych i zmaganie się z problemami, uczenie się życia przez członków rodziny po stracie bliskiej osoby. Opowieść jest ciepła i niezwykle wzruszająca, porusza duszę i serce.
Czytałam, czytałam i ciężko mi było się oderwać, a łzy same leciały z oczu.
Piękna! Nic dodać , nic ująć - polecam!





16 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że ci się spodoba:)ja też czytałam i płakałam, ale nie mogłam się oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale zachęciłaś mnie! Koniecznie muszę przeczyta ć :)
    zapraszam :
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To świetny pisarz i super książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka w moim stylu - ląduje na liście do przeczytania, bezwarunkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam lubię takie historie, nawet jak są trochę banalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie dla mnie, ale recenzja bardzo dobra!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie rozumiałam tego jak babcie wnuków potrafią być przykre. Tyle razy czytałam o tym, że teściowa chce odebrać dzieci synowej lub odwrotnie. Dlaczego? Bo są zazdrosne, że same nie mogą już wychować swoich? Bo lubią robić na złość osobie, za którą nigdy nie przepadały. Przecież dzieciaki wolą być z matką (oczywiście chodzi mi o momenty, kiedy rodzice dają dobre warunki pociechom)

    Ta książka nie jest dla mnie. Sprawiłaby mi przykrość, a potem rozmyślałabym zbyt dużo. Dawniej chętnie sięgałam..

    OdpowiedzUsuń
  8. Baldacci nieźle pisze, potrafi nawiązać "łączność" z czytelnikiem. Książka o tak wielkim ładunku emocjonalnym na pewno jest warta przeczytania. Na pewno skorzystam jak będę miał okazję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ksiażkę mam w planach,ciekawa i kusząca recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. rozejrzę się za nią, książka wydaje się być warta poświęcenia jej wolnego czasu

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę się doczekać kiedy dorwę tę książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...