niedziela, 17 listopada 2013

Kolorowe szkiełka - Mirosława Kareta

W mglisty listopadowy wieczór Marta, mieszkanka krakowskiego Kazimierza, spotyka po drodze do domu sześcioletniego chłopca, Adriana. Jedyne, co go interesuje, to niesiony przez nią pakunek z pączkami... Właśnie tego dnia Marta wyłączy na chwilę nieoceniony mechanizm obronny, zwany zdrowym rozsądkiem, i podąży za głosem serca. Ktoś postronny mógłby to nazwać szaleństwem. A jednak... Przypadkowe spotkanie dorosłej kobiety i dziecka może postawić dom na głowie, zniszczyć jedną miłość i wskrzesić inną, przepędzić demony z przeszłości. Obudzić odwagę, dać wolę walki i radość życia. Ale też wpędzić człowieka w czarną rozpacz…
Żeby się o tym dowiedzieć, trzeba jednak podjąć ryzyko.

Okładka: miękka
Ilość stron: 424
Wydawnictwo: Zyski S-ka 

Zdarzenia i fakty z naszego życia tworzą swoistą mozaikę, tak jak kolorowe szkiełka tworzą witraż. Życie każdego z nas, tak jak witraż, jest niepowtarzalne i nie ma drugiego identycznego. Szkło się tłucze, a my przeżywamy troski i problemy. Jednak wszystko w życiu jest „po coś” i z czasem nasze troski przemieniają się w radość. 
Taką ciepłą opowieścią o życiu, z odłamkami szkła w tle, są „Kolorowe szkiełka” Mirosławy Karety. 

Marta jest sekretarką w kancelarii prawnej, mieszka sama w starej kamienicy na krakowskim Kazimierzu. Pewnego wieczoru wraca do domu z nieudanej randki, po drodze kupuje pączki i planuje wieczorny relaks przy paczki i książce. Otwierając furtkę słyszy szelesty w pobliskich zaroślach, serce podchodzi jej do gardła. 
Okazuje się, że to tylko dziecko, mały synek sąsiadki, który czeka na dworze na powrót matki. Jest bardzo późno i zimno, Marta wchodzi do mieszkania, ale ma wyrzuty sumienia, że pozostawiła chłopca na dworze. Wraca po niego i zaprasza na pączka. Gościna kończy się noclegiem, bo matka-narkomanka nie wróciła z wojaży. Chłopcem zwykle zajmowała się inna sąsiadka, ale jest chora. Mały jest niezwykle sympatyczny, nazywa Martę – Pączkiem. 
Rano okazuje się, że dziecko śpi i chyba jest chore. Kobieta dzwoni do matki i prosi ją o pomoc, a sama biegnie do pracy. Zajmują się chorym przez kilka dni, po czym pojawia się matka i bez słowa zabiera go do domu. Niestety, po niedługim czasie, podczas świąt, ścieżki Marty i chłopca znowu się przecinają, w dramatycznych okolicznościach. Matka zostaje aresztowana, a chłopiec oddany do rodziny zastępczej. Marta nie może o nim przestać myśleć, odwiedza go i w końcu sama zostaje jego rodziną zastępczą. Wiele zmienia się w jej życiu. Musi zapłacić niemałą cenę za miłość i przywiązanie do chłopca. A to nie koniec ich perypetii i trosk…

„Kolorowe szkiełka” to opowieść o życiu, o odwadze, miłości i przyjaźni, o bezinteresowności. Opowiedziana przez Mirosławę Karetę historia jest niezwykle ciepła i wzruszająca, a przy tym mocno poruszająca. Zaimponowała mi postawa Marty, młodej kobiety, która własne szczęście postawiła na szali , dbając o szczęście i bezpieczeństwo zupełnie obcego dziecka. Dała mu dom i miłość, rezygnując ze związku. Bezinteresownie i szczerze. Podczas gdy w jej życiu pojawiło się tak wiele zawirowań i problemów, mały Adrian stał się jej opoką i celem. Walczyła o niego jak lwica, a potem oddała matce z niezwykłą klasą i wielkim bólem w sercu. 

Opowieść jest napisana lekko, barwnym i prostym językiem. Czyta się ją szybko i z wielką przyjemnością. Wzbudza wiele uczuć, porusza i skłania do refleksji i przemyśleń. Pokazuje zwykły świat wokół nas, w niezwykły sposób. Uświadamia nam, jak wiele dzieje się wokół nas, jak wiele nie zauważamy, zaganiani i zamyśleni. 
Zbliżają się Święta, może warto otworzyć oczy i rozejrzeć się wkoło. Jest wiele osób, które naszej pomocy potrzebują. Czasem nie trzeba wiele, by zmienić czyjeś życie …..


2 komentarze:

  1. Niestety nie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  2. A w mój tak ;) Będę musiała się za nią rozejrzeć!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...