Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pwn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pwn. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

Kryptonim Verity - Elizabeth Wein

11 października 1943 roku brytyjski samolot szpiegowski rozbija się w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Francji. Pilotka i pasażerka to serdeczne przyjaciółki. Jedna z nich ma możliwość przetrwania, druga odpada z gry, zanim ta zdąży się na dobre rozpocząć. Kiedy "Verity" wpada w ręce gestapo, jest pewna, że nie ma żadnych szans. Jako tajna agentka, pojmana na terytorium wroga, przeżywa najgorszy koszmar szpiega. Śledczy dają jej prosty wybór: ujawnienie misji albo makabryczna egzekucja. Misternie snując swoje zeznanie, Verity wspomina własną przeszłość. Opowiada, jak zaprzyjaźniła się z pilotką Maddie, dlaczego ją porzuciła w kadłubie rozbitego samolotu. Na każdym skrawku papieru toczy walkę o życie, mierząc się ze swoimi poglądami na odwagę, porażkę i desperacką nadzieję na powrót do kraju. Czy wystarczy przehandlować wrogowi sekrety, żeby uratować życie?

Okładka: miękka
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: DW PWN

„Kryptonim Verity” to książka, która mnie na tyle zaintrygowała, że w końcu ją zamówiłam. Bardzo lubię dobrze napisane wojenne opowieści, gdzie miłość, odwaga i walka idą w parze.

Akcja powieści rozgrywa się w 1943 roku. We Francji, na ziemiach okupowanych przez Niemcy, rozbija się brytyjski samolot. W samolocie znajdują się dwie przyjaciółki, pilotka i pasażerka-szpieg. Verity, młoda dziewczyna, tajna agentka, wpada w ręce nazistów. To chyba nie jest lepsze od śmierci…. Jest wielokrotnie przesłuchiwana, bita i upokarzana. Dać się zabić, czy wyznać prawdę, a tym samym zdradzić swój kraj? Wcale nie jest jej łatwo, a wyboru w zasadzie nie ma. 

Verity dzieli się z nami swoją bardzo osobistą opowieścią, opowiada o życiu, przyjaźni z Maddie, swoich dylematach i wyborach. Młoda kobieta prowadzi z wrogiem handel wymienny – kto na tym wyjdzie lepiej?..... Na wojnie trudno znaleźć jedną odpowiedź i właściwe wyjście z tak trudnych sytuacji. Jak to się udało Verity? Musicie ocenić sami. Jedni ją potępią, a inni zrozumieją…..

Opowieść, którą serwuje nam Elizabeth Wein jest misternie utkana. Pokazuje nam okropności wojny, dylematy i wybory, których musieli dokonywać ludzie i żyć z piętnem swoich decyzji. Chwilami nas szokuje, chwilami wręcz bawi, a na pewno zaskakuje. Sama główna bohaterka jest bardzo specyficzną osobą, życie jej nie oszczędza, a ona dzieli się z nami swoimi przemyśleniami. Opowieść jest bardzo bezpośrednia, odnosi się wrażenie bliskości z Verity. Autorka spokojnie rozwija opowieść, aby na końcu totalnie wybić nas z rytmu i zaskoczyć. Udało jej się skutecznie podsycać atmosferę niepewności, który udziela się czytelnikowi podczas lektury książki. 

„Kryptonim Verity” to niebanalna opowieść o wojnie, przyjaźni, przetrwaniu. Przyjaźń Verity i Maddie przechodzi weryfikację podczas wojennej zawieruchy. Po katastrofie, ich życie zmienia się nieodwracalnie. Jedna trafia do ruchu oporu, a druga zostaje ujęta przez wroga. Verity opowiada o swoim życiu przez pryzmat więzienia i przesłuchań. Nie jest uległa, jednak chce żyć, a to wiąże się z ujawnieniem tajemnic. Jej sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. 
Lektura „Kryptonimu Verity” sprawia, że w czytelniku zaczyna się kłębić całe spektrum emocji. Jedni potępią bohaterkę, inni będą jej współczuć. Czy jest naiwną panienką, która za ubranie sprzedała szyfry, czy wyrafinowanym szpiegiem, który ma w tym swój ukryty cel? Oto jest pytanie, a odpowiedź każdy musi znaleźć własną. 


Carta Blanca - mapy, przewodniki, atlasy

środa, 10 grudnia 2014

Tango lunatyków - Mira Jacob

Tango lunatyków jest chwytającym za serce, niepokornym debiutem literackim, opisującym desperackie siłowanie się pewnej rodziny z przyszłością i przeszłością. Autorka zabiera nas w podróż w czasie do lat 70. w Indiach, lat 80. w stanie Nowy Meksyk i lat 90. w Seattle. Kiedy neurochirurg Thomas Eapen postanowi nagle przerwać wizytę w rodzinnym domu w Indiach w 1979 roku, spowoduje lawinę zdarzeń, które już zawsze będą prześladować jego samego, jego żonę Kamalę, nad wyraz dojrzałego syna Akhila i spostrzegawczą córkę Aminę. Dwadzieścia lat później w upalnym Nowym Meksyku Thomas zacznie nagle odbywać dziwne rozmowy ze zmarłymi krewnymi. Jego dorosła córka, przeżywająca właśnie zawodowy kryzys, będzie musiała zgłębić wielowarstwową rodzinną zagadkę. Docieranie do prawdy staje się rozdrapywaniem ran. Uparte milczenie Thomasa, wiara Kamali w ,,nowe narodzenie", starcia z personelem szpitala, który zdaje się coś ukrywać... Amina znajdzie się w sercu tajemnicy, w której każdy nieopatrzny krok grozi katastrofą, a z życiowego impasu może ją wyrwać jedynie zmierzenie się z bolesną rodzinną przeszłością.

Okładka: miękka
Ilość stron:  608
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN

Książka Miry Jacob ma tak piękną okładkę, że nie da się obok niej przejść obojętnie - przyciąga wzrok i  jest bardzo nastrojowa, tak jak i cała zawarta w niej opowieść. Dotychczas hinduskie historie nie kojarzyły mi się dobrze, taki przerysowany Bollywood. Mira Jacob sprawiła, że zmieniłam zdanie - pokazała na kartach swojej książki fascynującą sagę rodzinną hinduskich emigrantów.

Opowieść biegnie wielotorowo, autorka przenosi nas do współczesnego Seatlle, do Nowego Meksyku, ale i do Indii lat 70-tych. W Seattle mieszka i pracuje Amina Eapen, córka Thomasa i Kamali. Młoda kobieta zajmuje się fotografią, jest bardzo uzdolniona, a jej zdjęcia przemawiają do duszy odbiorców. Niestety, straciła pracę w gazecie, teraz zajmuje się robieniem zdjęć na ślubach i imprezach. Nie jest to szczyt jej marzeń, ale ma pracę. Jej rodzice, Kamala i Thomas, mieszkają w Nowym Meksyku, gdzie osiedlili się po wyjeździe z Indii. Thomas jest lekarzem neurochirurgiem, pracuje w klinice, a jego żona zajmuje się domem. Po niezbyt przyjemnej wizycie w rodzinnym domu Thomasa, gdzie matka rządziła wszystkimi członkami rodziny, zerwali z nimi stosunki. Państwo Eapen, oprócz Aminy, mieli jeszcze syna  Akhila, który zginął w tragicznym wypadku. Pozostawiło to niezatarty ślad na tej rodzinie, nadal pamiętają, kochają i tęsknią za nim.
Pewnego dnia, Amina dostaje telefon od matki, że ojciec dziwnie się zachowuje - nie śpi po nocach i rozmawia ze zmarłymi. Dziewczyna kupuje bilet i leci do domu, jest bardzo zaniepokojona. Ojciec bagatelizuje temat, jednak córka rozmawia o tym z jego asystentką i jednym z lekarzy. W końcu Thomas zgadza się na wykonanie badań - ich wynik jest jednoznaczny......

"Tango lunatyków" to niezwykle barwna i wzruszająca saga rodzinna. Na mnie zadziałała jak magnes - nie byłam w stanie się oderwać (dobrze, że czytałam ją w weekend :). Mira Jacob w bardzo plastyczny i ciekawy sposób pokazuje nam historię rodziny Eapen. Poznajemy Aminę i historię jej niezwykłego zdjęcia samobójcy skaczącego z mostu, poznajemy historię Thomasa i Kamali oraz matki Thomasa, Ammachy. Konflikt międzypokoleniowy doprowadził do przeniesienia się rodziny Thomasa daleko od rodzinnego domu. Niestety, tragedia spotkała jego matkę i rodzinę brata, dom rodzinny spłonął - Thomasa męczą wyrzuty sumienia. Siada na ganku i prowadzi z nieżyjącą matką długie rozmowy, które frustrują jego żonę i córkę. Rozmawia też ze zmarłym synem - łzy stają w oczach, kiedy podejmuje najważniejszą w życiu decyzję i przerywa leczenie, aby mieć kontakt z synem. Szok!
Mira Jacob włożyła wiele serca w kreacje swoich bohaterów, są pełni emocji, bardzo prawdziwi i niepowtarzalni. Ich postacie są mocno zarysowane, przemyślane i doskonale wpisują się w całą opowieść. Tęsknota Kamali za rodzinnymi stronami objawia się w kultywowaniu tradycji - w ich kuchni króluje indyjska, pachnąca kuchnia, ona sama ubiera się w sari i stale poszukuje męża dla córki.
Autorka pięknie ukazała życie emigrantów w Stanach Zjednoczonych, dbających o tradycję, spotykających się z innymi krajanami, utrzymujących bliskie więzi. Ameryka jest tyglem narodowości, a każda z nich stanowi barwną plamę na mapie tego kraju. Każda z narodowości dodała coś swojego do historii i kultury tego kraju, coś bardzo cennego i niepowtarzalnego.

"Tango lunatyków" to magiczna opowieść o życiu, miłości, trudach i radościach. To opowieść o rodzinie i jej wielkim znaczeniu w życiu człowieka. Ujęła mnie za serce i zabrała kawałek mojej duszy - jej cząstka pozostanie w moim umyśle na zawsze. Książka skłania do refleksji, do zatrzymania się i zastanowienia nad priorytetami życiowymi. Święta to doskonały czas, aby zwolnić, pomyśleć i cieszyć się bliskimi.
"Tango lunatyków" to doskonała lektura na świąteczny czas oraz doskonały pomysł na prezent dla bliskiej osoby - polecam serdecznie !


Moje chwile radości, odpoczynku i refleksji  :)

środa, 18 czerwca 2014

Niebieskie ptaki PRL-u - Wojciech Kałużyński

Ponury pejzaż peerelowskiej rzeczywistości zmieniał się w niekończący karnawał dzięki kolorowym postaciom, które na przekór zgrzebności tworzyły własne światy. Z czasem postacie te stawały się legendą, obrastały mitami, nierozerwalnie złączonymi z ich historią. Wojciech Kałużyński przywołuje tych najbarwniejszych. Opowiada o nich w anegdocie, weryfikuje mity z faktami, pokazuje miejsca, w których bywali, światy z pogranicza codzienności i karnawału. Zaczynając od początku lat 50. aż po lata 80. Na czele orszaku tańczą ci najbardziej znani: Marek Hłasko, Leopold Tyrmand, Zdzisław Maklakiewicz, Janusz Szpotański, Jan Himmilsbach, Agnieszka Osiecka, Janusz Głowacki, Marek Piwowski, Marek Nowakowski, Janusz Atlas, Piotr Skrzynecki i inni. Nie brak tu i również postaci zapomnianych albo wręcz nieznanych: legendarnych kelnerów i kawiarnianych filozofów, jak Jerzy Karaszkiewicz, Tomasz Lengren, a także tych, którzy próbowali znaleźć szczęście w kontrkulturze, jak Michał Tarkowski czy Jacek Kleyff.

Okładka: twarda
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN

PRL ostatnio stał się modny i powraca we wspomnieniach, dykteryjkach i książkach. Wojciech Kałużyński, w swojej książce, postanowił zaprezentować nam filary polskiej kultury tamtych czasów, to niesamowici artyści i intrygujące osobowości. Autor pokazuje nam barwne strony i miejsca tamtych czasów. W końcu nie tylko były kolejki, kartki i milicja, ale również zabawa i sztuka. Jestem pokoleniem stanu wojennego, pamiętam PRL doskonale. Mam wiele wspomnień, również tych dobrych.


Wojciech Kałużyński pokazuje nam barwne życie polskich, niebieskich ptaków, które ubarwiły polską kulturę, a ich ślad pozostaje do dziś dzień niezatarty. Nazwiska takie jak Hłasko, Tyrmand, Osiecka, Cybulski, Maklakiewicz, Himmilsbach, Piwowski czy Skrzynecki, znają wszyscy. To osobowości, które odcisnęły piętno na polskiej kulturze. Kałużyński przedstawia ich postacie w sposób barwny, oddziela fikcję od prawdy, ukazuje tło społeczne i sposób życia w tamtych czasach. Prezentuje nie tylko pozytywy, ale również rysuje obraz społeczeństwa i problemów, z jakimi musiało się borykać. Szara rzeczywistość zabarwiana alkoholem, a puste garnki zapełniane doborowym towarzystwem. Życie w Polsce w czasach PRL-u do łatwych nie należało, ale to jednak nasza ojczyzna. Mnie urzekła opowieść o panach z „Rejsu” Marka Piwowskiego, czyli o przyjaźni Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himmilsbacha. 


Słynne „Nuda….nuda…nuda… nic się nie dzieje” bawi mnie do dziś. Ich bohaterowie są tak bardzo prawdziwi, w sposób zaprawiony drwiną i sarkazmem, ukazują polskie społeczeństwo. Fascynujący jest rozdział dotyczący Leopolda Tyrmanda czy Agnieszki Osieckiej, że nie wspomnę o Piotrze Skrzyneckim i „Piwnicy Pod Baranami”.

Dla mnie „Niebieskie ptaki PRL-u” to kawał polskiej kultury i niesamowity wspomnień czar. Bogato ilustrowane wydawnictwo pobudza do wspomnień, porusza głęboko ukryte struny w duszy czytelnika, szczególnie czytelnika pamiętającego PRL. Wrażenia są niesamowite, niejednokrotnie uśmiechałam się przy czytaniu, czy głośno komentowałam. Kiedy skończyłam czytać, książkę porwał mój mąż, a następna w kolejce jest mama :)


       


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Konkurs - wyniki

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie - rozdawajce!
Wasze odpowiedzi były bardzo ciekawe i świetnie trafiały w ideę książki, która jest nagrodą. Teraz wiem, że Zwycięzcy na pewno przypadnie ona do gustu :)

Moja ocena była tym razem bardzo subiektywna. Książkę "Walka jest kobietą" ufundowaną przez DW PWN 



Sylwia Silviana

Proszę o kontakt i podanie adresu do korespondencji.

środa, 28 maja 2014

Konkurs - rozdawajka

Tak jak obiecałam, mam dla Was egzemplarz książki

"Walka jest kobietą"


który ufundował Dom Wydawniczy PWN.

Zasady konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest blog Anna - moje ksiażki
2. Nagrodę ufundował Dom Wydawniczy PWN
3. Konkurs trwa od 28 maja do 31 maja 2014.
4. Losowanie zwycięzcy odbędzie się 1 czerwca i zostanie opublikowane na blogu 2 czerwca 2014.
5. Pytanie konkursowe - Z czym kojarzy Ci się hasło Walka jest kobietą?
6. Proszę w komentarzu zostawić odpowiedź na to pytanie i swój adres mailowy. Miło mi będzie, jeśli dołączycie do obserwatorów bloga.


Życzę udanej zabawy!

poniedziałek, 26 maja 2014

Walka jest kobietą - Urszula Jabłońska

Kiedy walczą mężczyźni, wybuchają bomby i latają koktajle Mołotowa. Kiedy walczą mężczyźni, rozbrzmiewają fanfary i przypinane są ordery. Walka mężczyzn tworzy historię, o której możemy przeczytać w tysiącach książek. A walka kobiet? Wiele z nich prowadzi swoją walkę po cichu. Łączniczki z Powstania Warszawskiego walczą o to, by nie być zapamiętane jako seksowne pin-up girls na gruzach Warszawy. Żołnierki w Afganistanie muszą zmierzyć się nie tylko z wrogiem, lecz także z dyskryminacją i protekcjonalnym traktowaniem. Niepełnosprawne kobiety chcą wreszcie zrobić sobie makijaż i włożyć krótką spódnicę. Matki Polki walczą o to, by wychować dzieci w kraju, w którym aborcja jest nielegalna, ale nikogo nie interesuje, skąd po porodzie wezmą pieniądze. Katoliczki muszą wybierać – wiara albo dziecko. Walka, o której mówi się dopiero od niedawna i ciągle za mało – z czym, o co, dlaczego i jak walczą w Polsce kobiety.

Okładka: miękka
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN

Za opowiadaniami nie przepadam, za reportażem średnio i tak z lekkim wahaniem sięgnęłam po książkę Urszuli Jabłońskiej. Zaczęłam czytać…. 
I przepadłam. Całe popołudnie na leżaku spędziłam z książką „Walka jest kobietą”, odłożyłam dopiero jak skończyłam. Niesamowita książka!

Urszula Jabłońska zaprosiła do udziału w tym projekcie znane dziennikarki i pisarki. Powstał z tego cykl opowiadań opartych na faktach, ujętych tytułem „Walka jest kobietą”. Bo kobieta to walka, a takiej siły jak kobiety – faceci nie mają. A o co walczą kobiety? Generalnie, o wszystko, bo mężczyznom zawsze jest łatwiej w życiu, ale kobiety są bardziej zdeterminowane.
W książce poznajemy różne historie kobiet, które walczą o swoją dumę, honor, wiarę, przekonania, o miłość, o dzieci. Walczymy z całym światem, aby pokazać ile jesteśmy warte. Niejednokrotnie jest bardzo ciężko, ale warto. Z opowiadań wyłania się kobieta o wielu twarzach, ale o tej samej determinacji i sile. Oto Polka, Polka walcząca o swoje prawa i przekonania, Polska walcząca o byt….

Poznajemy historię kobiet walczących za Ojczyznę – zarówno dawniej podczas Powstania Warszawskiego, jak i teraz na misjach wojennych. Zawsze traktowane są jak gorsza wersja mężczyzn, muszą udowadniać swoje racje, umiejętności, walczyć o zachowanie kobiecości. W polskim kontyngencie w Afganistanie, kobiet w stosunku do mężczyzn jest niewiele. Uważane są za rozrywkę, „za worek na spermę” – przykre, a jednak prawdziwe. Muszą udowodnić cel swej wyprawy i wykazać się. Nie jest im lekko, zmieniają się, ale twierdzą, że warto.

Walka to nie tylko mundur i broń, często walka dotyczy stereotypów, które ludzie mają w głowach. Dotyczą one np. osób niepełnosprawnych czy kwestii in vitro. Dlaczego kobieta na wózku nie może być piękna, zadbana i pachnąca – bo stereotyp podsuwa nam obraz zahukanej osoby przykrytej kocem, niewidzialnej dla otoczenia. Kobiety na specjalnych obozach rehabilitacyjno-integracyjnych walczą z tymi stereotypami i uczą niepełnosprawne kobiety jak dbać o siebie, jak pokazać swą wartość. Niepełnosprawna, nie znaczy gorsza czy brzydsza – to taki sam człowiek, często lepiej poukładany niż zdrowe osoby. To samo dotyczy kwestii in vitro i stanowiska Kościoła katolickiego, według którego wierząca kobieta, która pragnie dziecka i chce mu zapewnić kochający dom, nie może tego mieć, bo Bóg jej tego zabrania…. Musi wybrać dziecko lub wiara. Paranoja! Ale kobiety walczą o swoje pragnienia, poddają się bolesnym zabiegom w celu spełnienia marzenia, jakim jest macierzyństwo. Kobieta, która oddaje dziecko do adopcji czy porzuca je, jest akceptowana przez katolików, a kobieta spragniona dziecka zostaje wyklęta. Czasem efekt końcowy zmusza je do wyprowadzki w inne miejsce, bo są napiętnowane przez środowisko, w którym żyją, jak w średniowieczu. 

W książce znajdujemy też historię żony alpinisty, której mąż ginie w wypadku. Zostaje sama z małymi dziećmi, walczy o normalność, o byt i zapewnienie swojej rodzinie godnych warunków, odrobiny „normalności na codzień”. Kobieta walczy sama ze sobą, aby nie poddać się rozpaczy, bo ma dla kogo żyć. Jak wiele kobiet poddaje się jednak? Nie wszystkie są tak silne, poza tym każdy przeżywa stratę inaczej. Prędzej, czy później, podnoszą się i żyją dalej, bo mają dla kogo.

To nie koniec historii, które znajdziecie w antologii „Walka jest kobietą”, jednak każda z nich jest niezwykle poruszająca i bardzo prawdziwa. Jak silna jest kobieta i jak wiele potrafi znieść, jak potrafi walczyć o swoje – to powinien wiedzieć każdy mężczyzna. Często kobiety są niedoceniane, słabiej opłacane, a są bardziej zorganizowane i ambitne od mężczyzn. Oczywiście, zawsze zdarzają się wyjątki. Ale generalnie, kobieta nie poddaje się łatwo i walczy do końca……


Zaglądajcie na bloga - niebawem konkurs, w którym nagrodą będzie ta właśnie książka!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...