Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smak słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smak słowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2019

134. Ekspedientki z Treviso - Fulvio Ervas

Klimatyczny włoski kryminał osadzony w stolicy prosecco!
Zbliża się Boże Narodzenie. Jakiś maniak napastuje piękne sprzedawczynie z Treviso, niebezpiecznie burząc spokój radosnego czasu zakupów. Inspektor Stucky musi bezzwłocznie interweniować, ale wciąż się gubi pośród zaułków miasta i rozkoszy podniebienia.
W tym samym czasie niejaki Max Pierini opowiada na kozetce psychoanalityka swoją tragikomiczną epopeję bohatera miejskich odpadów, założyciela rodzinnego przedsiębiorstwa utylizacji śmieci zlokalizowanego poza miastem.

Format: e-book
Ilość stron:   286
Wydawnictwo: Smak Słowa


Obserwatorzy mojego bloga doskonale wiedzą, że jestem wielbicielką wszystkiego, co włoskie.  Kiedy więc przeczytałam zapowiedzi włoskiego kryminału Ekspedientki z Treviso nabrałam ochoty, aby się z nim zapoznać - i dzięki Legimi okazało się to możliwe :)

Przeczytałam książkę w jedno popołudnie - z przyjemnością, zanurzając się we włoskich klimatach i włoskich smakach, bo i jedzenie tutaj znajdziecie - Włosi kochają jedzenie, więc nawet w kryminałach je znajdziecie.

Ekspedientki z Treviso to klimatyczny włoski kryminał, nieśpieszny, pełen smaków i zapachów, ale i również znajdziecie tutaj wątek kryminalny i trupa w postaci pięknej czarnoskórej ekspedientki sklepowej. 
We włoskim Treviso zbliża się powoli Boże Narodzenie, co oznacza dla ekspedientek sklepów i butików czas wzmożonej pracy.  W tym właśnie czasie rozpoczynają się napaści na ekspedientki - część z nich otrzymuje nieprzyjemne, ubliżające im telefony, a część napada maniak, który je popycha i wkłada im do kieszeni czekoladkę z wróżbą. W środowisku robi się niespokojnie,  a sprawa trafia do kwestury i zajmuje się nią inspektor Stucky ( przez ce-ka). Kwestię telefonów udaje się rozwiązać dość szybko, podobnie jak kwestię popchnięć ekspedientek, jednak sprawa robi się poważna, keidy jedna z nich, czarnoskóra ekspedientka ekskluzywnego sklepu zostaje znaleziona naga, martwa w sklepie, wręcz w witrynie wystawowej, obsypana paskami z czekoladek zawierającymi wróżby. Obok tego inspektor nie może przejść obojętnie... Jaki będzie finał sprawy? Przekonajcie się sami :)

Ekspedientki z Treviso to typowy włoski kryminał, który przeczytałam z przyjemnością. Tutaj nie ma pośpiechu, gonitwy, pościgów, jest włoski spokój, dobre jedzenie i sprawa do wyjaśnienia. Powieść jest napisana lekkim i przyjemnym językiem i można ją podsumować krótkim mottem, które znajdziecie na kartach tej powieści.:

Zrozumiem, kiedy zrozumiem, a jak już zrozumiem to na pewno zrozumiem...

Mówi samo za siebie - a ja życzę przyjemności podczas lektury Ekspedientek z Treviso :)


Książka dostępna jest w formacie e-book na Legimi.pl

środa, 24 maja 2017

Ziemia kłamstw - Anne B. Ragde

Kiedy na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia stara Anna Neshov nagle dostaje wylewu i leży na łożu śmierci, jej trzej synowie muszą stawić czoła nie tylko chorobie matki, lecz także własnemu życiu oraz skomplikowanym wzajemnym relacjom (bracia od wielu lat nie mieli ze sobą żadnego kontaktu). Erlend pracuje jako dekorator wystaw sklepowych w Kopenhadze, Margido jest właścicielem małego zakładu pogrzebowego, a najstarszy, 56-letni Tor, prowadzi rodzinne gospodarstwo w Byneset niedaleko Trondheim.  Tor jako jedyny z całej trójki ma dziecko, córkę Torunn, którą spotkał tylko raz w życiu. Teraz pragnie, aby córka przyjechała poznać babcię, zanim ta umrze.  Ziemia kłamstwto powieść o próbie szukania swoich korzeni, pozwalającej dostrzec, że sięgają one znacznie głębiej, niż się sądziło. Opowiada także o niespodziewanym odkryciu takich korzeni, o których istnieniu nie miało się nawet pojęcia.

Okładka: miekka
Ilość stron:  312
Wydawnictwo:  Smak Słowa

Ziemia kłamstw to epicka norweska saga rodziny Neshov. Autorka przenosi nas do małej wioski Byneset niedaleko Trondheim, gdzie poznajemy bohaterów naszej powieści. 

Pierwszym jest Margido Neshow prowadzący zakład pogrzebowy. Pokazano to przez pryzmat samobójczej śmierci nastolatka. Widzimy rozpacz rodziny i pełen profesjonalizm Margido w tak trudnej sytuacji. Trzeba przyznać, że nie ma on przyjemnego zawodu, a ponadto brak mi wsparcia bliskich. Nie ma bowiem żony ani dzieci. 

Kolejnym członkiem rodziny Neshow jest najstarszy z braci, Tor, który mieszka z rodzicami i prowadzi gospodarstwo oraz hodowlę świń. Całą swoją miłość przelał na zwierzęta. Thor ma córkę, Torunn, dorosłą kobietę, która widział Aledwie kilka razy w życiu i nie ma między nimi bliskich więzi. Mężczyzna prowadzi samotne, wyizolowane życie.

Trzecim z braci jest dekorator, Erlend, który przed wielu laty opuścił dom i rodzinę i wyprowadził się do wielkiego miasta, gdzie rozwinął skrzydła i żyje że swoim partnerem. Mężczyzna jest gejem, więc w małej zamkniętej społeczności nie miałby szans prowadzić normalnego życia.

Ich matka, stały i niezmienny element ich życia, nagle zachorowała i w efekcie zmarła. Ta sytuacja jednoczy braci, spotykają się w rodzinnym domu i jakby poznają na nowo. Dołącza do nich córka Tira. Śmierć Anny sprawia, ze na światło dzienne wychodzą mroczne rodzinne tajemnice. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Jak potoczy się dalsze życie rodziny Neshov? Oto jest pytanie, a odpowiedź znajdziecie w kolejnych tomach sagi. 

Ziemia kłamstw to powieść, do której wracam po latach. Czytałam ja bowiem w starym wydaniu i zrobiła na mnie tak duże wrażenie, ze postanowiłam do niej wrócić. To świetnie napisany cykl, literatura z górnej półki, która na długo pozostaje w pamięci cztelnika. Genialnie wykreowane sylwetki bohaterów głęboko zapadają w pamięć, a specyficzny, mroczny klimat powieści dodaje całości smaczku.
Przeczytalam z wielką przyjemnością i czekam na kolejne tomy !





poniedziałek, 8 maja 2017

Kluczowy świadek - Jørn Lier Horst

Książkowy debiut uznanego pisarza kryminałów Jørna Liera Horsta, Kluczowy świadek jest realistyczną opowieścią zbudowaną na autentycznej historii. Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, związany, a na jego ciele widać ślady wyszukanych tortur. Dom jest wywrócony do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali. Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Jaka była tajemnica Pramma? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób?

Okładka: miękka
Ilość stron:   348
Wydawnictwo: Smak Słowa
Cykl: Komisarz Westing tom 1

"Kluczowy świadek" to pierwszy tom opowieści o komisarzu Westingu. Wydawnictwo Smak Słowa wydało już kilka późniejszych tomów, a tym razem wracamy do początków, czyli do pierwszego tomu. Mnie ta odwrócona kolejność zupełnie nie przeszkadza, a dodatkowo polskie wydanie wzbogacone jest o przedmowę pisarza.

Jorn Lier Horst jest pisarzem, ale również jest policjantem z krwi i kości. Jego doświadczenie po prostu czuć w jego powieściach. Fabuła pierwszego tomu opowieści o komisarzu Westingu jest oparta na faktach i na doświadczeniu policyjnym Horsta. Natchnieniem do napisania ksiązki była sprawa, którą prowadził, związana z brutalnym zabójstwem 71-letniego Ronalda Ramma w 1995 roku. Sprawa nigdy nie została rozwiązana w realu, a swoje spekulacje Autor zawarł w rozwiązaniu sprawy w książce.

William Westing czeka na upragniony urlop, który powinien rozpocząć się za jakieś 2 godziny, kiedy dostaje powiadomienie o zabójstwie. Udaje się na miejsce, do domku, w którym mieszkał samotnie, Preben Pramm. O jego śmierci zawiadomił policję zaniepokojony sąsiad, który zobaczył ciało przez okno. Mężczyzna był związany i zmasakrowany,a dom przewrócono do góry nogami. Czego szukali sprawcy? Oto jest pytanie.  Policja rozpoczyna żmudne śledztwo, jednak brak śladów i wyraźnego motywu zbrodni. Sprawcy pozostawili portfel i pieniądze, sejf jest nietknięty, ale całe mieszkanie jest wybebeszone, nawet materac został pocięty. Czego szukano? jaki finał będzie miała sprawa? Przeczytajcie!

Westing to postać, którą bardzo polubiłam, a to uczucie pogłębia się z każdym przeczytanym tomem. To policjant z prawdziwego zdarzenia, oddany swej pracy, skrupulatny i bardzo inteligentny, a przy tym to normalny człowiek, z uczuciami i własnymi sprawami. 
Horst stworzył świetną postać, wokół której buduje coraz to nowe fabuły i wychodzi mu to naprawdę świetnie. Każdy tom jest inny, ale Westing pozostaje sobą, ewaluuje, ale nie zmienia się diametralnie. Bardzo lubię tę postać i bardzo lubię ten cykl . jeśli nie znacie jeszcze Williama Westinga to koniecznie musicie to zmienić! Polecam serdecznie!





piątek, 2 grudnia 2016

Czerwone złoto - Tom Hillenbrand

Druga sprawa kryminalna kucharza Xaviera Kieffera Odkąd luksemburski kucharz Xavier Kieffer związał się z najsłynniejszą krytyczką kulinarną Francji, bywa zapraszany na najbardziej prestiżowe imprezy. Jednak uroczysta kolacja wydana przez mera Paryża kończy się zaraz po przystawce. Ryuunosuke Mifune, najsłynniejszy kucharz sushi Europy, pada nagle martwy. Diagnoza brzmi: zatrucie rybą. Kieffer jest jednak sceptyczny i szybko zauważa sprzeczności. Zanurza się w świat kuchni specjalizującej się w sushi i dowiaduje się, że istnieją ryby droższe od złota - i cenniejsze niż ludzkie życie. Xavier Kieffer, niegdyś mistrz kuchni pracujący w wyśmienitych restauracjach, wyrzekł się haute cuisine i prowadzi w Luksemburgu, w Dolnym Mieście, malutką restaurację, gdzie serwuje swoim gościom potrawkę z zająca, zupę luksemburską i paszteciki podlewane rieslingiem.

Okładka: miękka
Ilość stron:   348
Wydawnictwo: Smak Słowa

"Czerwone złoto" to kryminał kulinarny, zupełnie inna odmiana kryminału niż znamy. Tutaj dominują nuty kuchenne, a detektywem jest kucharz. Poznajcie Xaviera Kieffera, znanego luksemburskiego kucharza i detektywa-hobbystę. To już drugi tom z jego przygodami, po "Diabelskim owocu", gdzie poznajemy nie tylko tajniki kuchni, ale i jego spostrzegawczość i działanie szybsze od policji.

Tym razem Kieffer zostaje zaproszony przez bliską kobietę na niezwykłe przyjęcie, które odbywa się w Luwrze, a do tego kolację przygotowuje słynny kucharz sushi, Ryuunosuke Mifune. Jest to impreza zamknięta, zorganizowana przez mera Paryża. W otoczeniu dzieł sztuki pojawiają się dzieła sztuki kulinarnej, tylko sam kucharz wygląda jakoś blado i sztywno - aż w końcu pada bez życia....
Pierwsze podejrzenie pada na zatrucie wydzieliną wytwarzaną przez ryby fugu, ale również znajdująca się w końcówkach macek ośmiornic. Jest to substancja śmiertelnie trująca i niebezpieczna - działa błyskawicznie, co widać po nieszczęsnym Mifune. Niepojętym wydaje się, aby mistrz sushi popełnił błąd. Komu więc zależało na jego śmierci? Policja, pod wpływem polityków, działa wyjątkowo opieszale. Mer Paryża prosi więc o pomoc Keiffera, mocno naciska na to. Kucharz, początkowo niechętny, angażuje się w sprawę, aż sam znajduje się w niebezpieczeństwie. Czy uda mu się rozwiązać tę sprawę?

"Czerwone złoto" to bardzo oryginalny kryminał i skarbnica wiedzy na temat sushi. Znajdziecie tutaj nie tylko intrygę kryminalną, ale również sposoby przygotowywania sushi, produkty, których i jak się używa, ale również nowinki techniczne, które ułatwiają wytwarzanie sushi na dużą skalę. Na szczęście nie lubię sushi, bo po tej lekturze zaczęłabym się zastanawiać, czy je jeść.....
Książka jest ciekawie pisana, lekko, a przy tym intrygująco. Keiffer jest bardzo specyficzną postacią i z czasem zyskuje sympatię czytelników, którzy towarzyszą mu podczas wyjaśniania spraw kulinarno-kryminalnych. 
Przeczytałam z zainteresowaniem - na pewno jest to książka, która zapada w pamięć ze względu na oryginalny styl i tematykę. Polecam!














czwartek, 19 maja 2016

To ty jesteś Bobbym Fischerem - Christer Mjåset

Po raz pierwszy od dwudziestu pięciu lat Håkon wraca do Lillehammer w związku z pogrzebem przyjaciela. Nie postawił jeszcze nogi na peronie, a już żałuje, że zgodził się przyjechać. Czterdziestoletni mężczyzna zmuszony jest spojrzeć w przeszłość, na coś, co dręczyło go przez całe życie. Zniknęła młoda dziewczyna, a w tym samym czasie inne sprawy przybrały fatalny obrót. Co właściwie zrobili, on i jego koledzy? Pogrzeb Kristoffera, przyjaciela Håkona z dzieciństwa, jest okazją do spotkania się po latach czterech dawnych kolegów. Tak razem, jak i indywidualnie, muszą zmierzyć się z bolesnymi wydarzeniami, które rozegrały się latem dawno temu. Ich przyjaciółka Agnes zniknęła bez śladu, a jednocześnie doszło do innych przerażających zdarzeń. Dlaczego narrator, Håkon, nosi w sobie poczucie winy? Opowieść w mistrzowski sposób obnaża nieprzyjemne uwarunkowania psychologiczne w zdawałoby się zwyczajnym środowisku dorastania w małym norweskim mieście. Dzięki sugestywnym przejściom między współczesnym pogrzebem a wydarzeniami z czasów młodości bohaterów, czytelnik stopniowo poznaje brutalną prawdę. Powieść ekscytuje do ostatniej kropki.

Okładka: miękka
Ilość stron: 246
Wydawnictwo: Smak Słowa
Premiera:  maj 2016

Christer Mjaset jest autorem książki "Białe kruki", która zrobiła na mnie duże wrażenie. Pisze w bardzo specyficzny sposob i nie boi się poruszać trudnych tematów. 
"To ty jesteś Bobbym Fischerem" to nie jest lekka i przyjemna lektura - to powieść, która wstrząsa i skłania do refleksji. To opowieść pełna melancholii i wspomnień z przeszłości, doprawiona nutami tajemnicy i niedopowiedzenia. Przeszłość kładzie się cieniem na współczesności i na dalszym życiu paczki przyjaciół z Lillehammer.


Bobby Fischer, mistrz szachowy, stał się wzorcem dla dwóch chłopców, Hakona i Kristoffera. Odgrywali jego partie szachowe, ale również rywalizowali ze sobą w życiu. Dziwna to była przyjaźń....

Grupa nastolatków z Lillehammer, wśród których byli Hakon i Kristoffer, specjalizowała się w wynajdywaniu i eksplorowaniu starych budynków, bunkrów, czasme zrujnowanych, czasem zamieszkanych, i wynoszeniu z nich łupów. Jedni nazwą to kolekcjonowaniem, a inni kradzieżą - prawda leży po środku. Wśród chłopców była jedna dziewczyna, Agnes, która znalazła się w grupie za sprawą Hakona. Chłopak dłużył się w niej, co zauważył Kristoffer - i wkrótce Agnes była dziewczyną Kristoffera. Dziwna to była przyjaźń...

Dziewczyna zaginęła w tajemniczych okolicznościach i została znaleziona martwa. Wydarzenia sprzed lat sprawiły, że Hakon opuścił Lillehammer i nigdy tam nie wracał.
Teraz powraca do rodzinnego miasteczka jako ponad czterdziestoletni mężczyzna, na pogrzeb dawnego przyjaciela. Jest rozdarty i przygnębiony, wcale nie ma ochoty tutaj być i zaraz po pogrzebie planuje powrót.
Spotyka dawnych kolegów i przeszłość wraca. Musi się z nią zmierzyć jeszcze raz...

Powieść "To ty jesteś Bobbym Fischerem" płynie spokojnie, jest pełna melancholii, wspomnień i dawnych tajemnic. Przeszłość wychodzi z cienia i na nowo pochłania teraźniejszość. Hakon musi się zmierzyć nie tylko ze śmiercią przyjaciela, ale i z własnymi wspomnieniami i rozterkami. Jest dorosłym, wykształconym mężczyzną, jednak nie ma żony ani dzieci. Agnes była dla niego ważna i kiedy jej zabrakło, w jego życiu priorytetem stała się praca. Pracuje na platformie wiertniczej, jest odcięty od świata, niby ma wokół siebie ludzi, ale jest sam. Kiedy wraca wspomnieniami w przeszłość, widzi, że tak samo było w dzieciństwie. Niby miał wokół siebie przyjaciół, ale .... 


Christer Mjaset stworzył całą galerię niezwykle oryginalnych postaci, które stoją obok siebie niczym pionki na planszy szachowej. 
"To ty jesteś Bobbym Fischerem" to powieść psychologiczno-obyczajowa, która pochłania czytelnika, porywa w nieco mroczny świat i skłania do przemyśleń. Jest świetnie napisana, czyta się ją z zainteresowaniem, a w głowie kłębią się myśli. To jedna z tych powieści, które na długo zapadają w pamięć po odłożeniu na półkę.







środa, 13 kwietnia 2016

Ślepy trop - Jørn Lier Horst

Samotna matka, Sofie Lund, przeprowadza się z roczną córeczką Mają do domu, który odziedziczyła po dziadku, trudnym w kontaktach człowieku, od lat pozostającym w kręgu zainteresowania policji. Sofie postanawia wynająć firmę sprzątającą, aby wyrzucić z domu wszystkie pamiątki po krewnym, o którym najchętniej chciałaby zapomnieć. Pozostaje po nim tylko sejf, przytwierdzony na stałe do podłogi w piwnicy. W sejfie leży coś, co zaskoczy nie tylko Sofie Lund, ale też wszystkich pracowników komendy policji w Larviku. Tajemniczy przedmiot doprowadzi do ponownego otwarcia sprawy, która od dawna nie daje spokoju Williamowi Wistingowi. Wisting dostrzega wreszcie możliwe rozwiązanie, nić, po której można spróbować dojść do kłębka. Aby tego dokonać, będzie musiał złamać koleżeńską solidarność i podważyć zaufanie do instytucji, którą sam reprezentuje. Jørn Lier Horst oddaje w nasze ręce swoją najnowszą powieść kryminalną Ślepy trop – jedną z najlepszych, jaka wyszła spod pióra byłego policjanta.

Okladka: miękka
Ilość stron: 400
Wydawnictwo:  Smak Słowa
Premiera: 13 kwietnia 2016

Horsta bardzo cenię, a Wistinga jako bohatera uwielbiam. To nie tylko świetny i zaangażowany policjant, ale również świetny człowiek. Jego zwiążki z kobietami nie wytrzymują proby czasu, bo praca zawsze jest ważniejsza. Aktualnie również rozstał się ze swoją partnerką i mieszka sam. Niedaleko kupiła dom jego córka Line, która jest w ciąży i wije sobie gniazdko. Rozstała się z ojcem dziecka i Wisting mocno ją wspiera i pomaga przy wszelkich pracach. Ich relacje są bardzo bliskie i ciepłe.

Na "stare śmieci", do domu odziedziczonym po dziadku, wraca rownież koleżanka ze szkolnej ławy Line, Sophie z małą córeczką. Kobiety spotykają się przypadkiem i odnawiają starą znajomość, obie są samotne i spragnione towarzystwa. Sophie początkowo nie chciała przyjąć majątku po dziadku, bowiem byli skłóceni, jednak postanowiła dać córce nową przyszłość. Oczyściła dom z rzeczy należacych do dziadka i wprowadziła się. W piwnicy znalazła ogromny sejf, który ją intrygował i niepokoił. W towarzystwie Line, asystowały ślusarzowi przy jego otwarciu. Wewnatrz znalazły broń, mnóstwo pieniędzy i dokumenty, świadczące o przestępczej działalności Starca. Broń Line oddała ojcu, jako anonimowy zwrot na policję, a pieniądze Sophie wysłała do fundacji. Jak się okazało, broń była użyta przy napadzie i powiązana ze sprawą zaginięcia taksówkarza, którą prowadzi Wisting. Obie kobiety musiały złożyć zeznania.
Komisarz poskładał fakty w całość, co naprowadziło go na inną sprawę. Był zmuszony namieszać kolegom w zgromadzonych dowodach, co nie zostało pozytywnie przyjęte. Stale musiał pokonywać przeszkody, ale dążył do wyjaśnienia sprawy.

"Ślepy trop" to znakomity kryminał, z wartką akcją, poplątanymi wątkami i zaskakującym zakończeniem. Autor skutecznie miesza nam w głowach coraz to podsuwając mylne tropy i bardziej oddala nas od roziwązania sprawy niż przybliża.Powieść jest napisana lekkim i prostym językiem, przez co czyta się ją błyskawicznie. Napięcie wzrasta z każdą strona, by na finale osiągnąć apogeum. Jak to u Horsta bywa, mamy nie tylko znakomity i bardzo niejasny wątek kryminalny, ale rownież skomplikowane relacje międzyludzkie, które ubarwiają całą powieść.
"Ślepy trop" to znakomita powieść, która spotka się na pewno z dużym uznaniem wielbicieli kryminałów.





wtorek, 29 marca 2016

Pieśń harfy - Levi Henriksen

Przewrotna, słodko-gorzka „Pieśń harfy” to najcieplejsza – i najzabawniejsza – jak dotąd powieść Leviego Henriksena.
Dowcipna, ciepła i niezwykle zajmująca opowieść o miłości i Bogu, przyjaźni, zdradzie i utraconej nadziejach. Cierpiący z powodu kaca producent muzyczny Jim Gystad odwiedza kościół w Vinger i słyszy anielski śpiew. Głosy dobiegające z ławki za Jimem praktycznie unoszą go do wieczności i uwalniają od przygnębiającej rzeczywistości. Po raz pierwszy od lat jego egzystencja nie wydaje mu się całkowicie pozbawiona sensu. Głosy, które słyszy, należą do Śpiewającego Rodzeństwa Thorsen. Przed wieloma laty trio składające się z dwóch braci i siostry koncertowało po Stanach Zjednoczonych i sprzedało setki tysięcy płyt z singlami zatytuowanymi „To krzyż, który mam dźwigać” czy „Trzydzieści srebrników na Biblii naszego Ojca”. Każde z rodzeństwa odnalazło po drodze miłość swojego życia. I każde ją utraciło.
Od tej pory Jim myśli tylko o jednym: postanawia namówić Śpiewające Rodzeństwo Thorsen do powrotu na scenę. Czeka na niego wiele poważnych przeszkód, z czego najtrudniejszą okaże się przywrócenie miłości z powrotem do ich życia.

Okladka: miękka
Ilość stron:  304
Wydawnictwo:  Smak Słowa

Levi Henriksen pisze bardzo specyficznie, oryginalnie, a jego styl do mnie przemawia. Jego powieści stanowią słodko-gorzkie opowieści o życiu, niespieszne, opowiedziane  z pietyzmem i pasją. Poprzednio czytałam "Śnieg przykryje śnieg" (recenzja tutaj), która zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. 
Autor wypracował swój własny styl opowieści, który zdecydowanie go wyróżnia. W "Śniegu..." główny bohater powrócił po latach do rodzinnego miasteczka na pogrzeb, w Pieśni harfy, Jim Gystad, główny bohater, przybywa na chrzciny. Bardzo specyficzny początek, spokojne tempo opowieści (ale nie nudne!), charakterystyczna narracja sprawiają, że powieści Henriksena są rozpoznawalne i mają swoj własny styl.

"Pieśń harfy" przyciąga wzrok specyficzną okładką, a jej fabuła sprawia, że czytelnik delektuje się każdą stroną powieści. To opowieść o muzyce i o Bogu, o przyjaźni, poszukiwaniu swej drogi w życiu i konsekwencjach podjętych decyzji.
Jim Gystad, jest producentem muzycznym, który szuka celu w życiu. Postanawia nagrywać to, co sam chce, a w przerwach pracuje jako elektryk. Nie musi martwić się o rachunki.
Pewnego dnia odwiedza mały lokalny kościół w Vinger, gdzie zostaje zaproszony na chrzest. Kiepsko się czuje, bo męczy go okrutny kac. Jednak w kościele jak oczarowany słucha śpiewu trójki starszych ludzi, jak się później okazuje, rodzeństwa Thorsen. Jest zdeterminowany, aby namówić ich na nagranie. Jednak mężczyzna zbywa go, a jego siostry nie podejmują tematu. Jim postanawia za wszelką cenę namówić ich na powrót do śpiewania. Wynajmuje dom w okolicy i małymi krokami zaczyna zbliżanie się do rodziny. Poznaje jedną siostrę, potem drugą, a na końcu nieprzejednanego brata. Poznaje historię ich życia i kariery. Ta znajomość zmienia ich dotychczasowe życie.....

Levi Henrikson stworzył zapadająca w pamięć i niezwykle oryginalną opowieść o muzyce, Bogu, przyjaźni, miłości i o życiu. Autor skutecznie gra na emocjach czytelnika, podsuwa mu barwne obrazy z życia rodzeństwa Thorsen i finał ich decyzji. Ich życie i pasja są niezwykłe, bohaterowie stworzeni przez Henriksena są zdecydowanie nietypowi i tym ujmują czytelnika. To bardzo oryginalne osobowości obdarzone talentem i pasją. Autor pokazuje, że wiek nie gra roli, pasją można się dzielić w każdym wieku, nie wolno się poddawać i odpuszczać. Czasem potrzeba impulsu, kogoś, kto okaże wsparcie i siłę.
Powieść jest niesamowita i nie macie co liczyć tutaj na słodki happy end. To nie ten autor! Finał książki jest po prostu niesamowity i choćby dla niego warto po nią sięgnąć! Polecam serdecznie :)




piątek, 5 lutego 2016

Porąb i spal. Wszystko co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie - Lars Mytting

Tę książkę po prostu musisz mieć na półce nad kominkiem – pisał o „Porąb i spal. Wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie” recenzent norweskiego dziennika „Dagbladet”. To po trosze poradnik dla fascynatów takich jak sam Lars Mytting – książka pełna praktycznych faktów i subtelnego humoru, w której pobrzmiewa tęsknota za prostym życiem odbieranym wszystkimi zmysłami. To także deklaracja miłości do ciała, przyrody, natury i korzystania z jej dobrodziejstw. Mytting pokazuje, że każdy ma własną filozofię rąbania drewna, która znajduje odzwierciedlenie w filozofii i stylu życia. Pokazuje także jak silna jest dziś potrzeba ucieczki od cywilizacji, bycia sam na sam ze sobą i obcowania z czysto fizycznymi siłami, z naturą. Jego książka pełna jest historii ludzi i miejsc związanych z drewnem, całych pokoleń: dziadków, ojców, synów i wnuków, mężczyzn ale też fascynujących kobiet. Mytting to genialny gawędziarz, który w pełen ciepła i dowcipu sposób przelewa na papier swoją miłość do drewna. To także pasjonat i znawca, który dzieli się z czytelnikami swoją bogatą wiedzą, anegdotami, kulturowo-obyczajowymi ciekawostkami o wszystkim co mniej lub bardziej wiąże się z norweską tradycją rąbania, suszenia i palenia tego nadzwyczajnego surowca.

Okładka: miękka
Ilość stron: 272
Wydawnictwo:  Smak Słowa

"Porąb i spal" to lektura dla twardych facetów. A że modni ostatnio są drwale, również w mieście, ta książka powinna mieć branie :) Ja facetem nie jestem, ale z drewnem mam do czynienia całą zimę, bo palimy w domu w kominku. Drzewo więc noszę, palę i uwielbiam patrzeć w płomienie. Wiem, że musi być wysuszone, ładnie połupane, aby dobrze się palilo - i tyle! A więcej na ten temat dowiedziałam się od pana Myttinga :)


Lars Mytting jest pasjonatem natury i naprawdę kocha drewno. Ta pasja aż bije ze stron książki - aż dziw jak wiele można napisać na temat zwykłego drewna. Przyznam, że nie spodziewałam się :)

Mytting jest dziennikarzem, eseistą i redaktorem. Jego książka to swoiste połączenie encyklopedii wiedzy o drewnie z przewodnikiem dla drwali oraz opowieściami o życiu w zgodzie z naturą. Poznajemy cykl pozyskiwania i obróbki drewna, wyboru odpowiedniego rodzaju w zależności od przeznaczenia , wyboru odpowiednich narzędzi do jego obróbki, samego piłowania i łupania drewna, odpowiedniego składowania i wreszcie jego spożytkowanie. Te pozornie oczywiste czynności okazują się mieć swoją filozofię i o każdej z nich można wiele powiedzieć.

Mytting pisze przy tym lekko i zabawnie, jego opowieść jest jak gawęda przy ognisku, gdzie płonie stos, ogrzewa nas swym ciepłem i cieszy płomieniami. 
Przeczytałam tę bardzo oryginalną książkę z ciekawością i na następną zimę będę na pewno lepiej przygotowana :) :) :)




piątek, 28 sierpnia 2015

Poza sezonem - Jørn Lier Horst

Jesienna mgła spowija nadmorski krajobraz. Ove Bakkerud zamierza spędzić ostatni spokojny weekend w domku letniskowym przed końcem sezonu. Jednak, gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że dacza została splądrowana i wywrócona do góry nogami, a w sąsiednim domku znajduje mężczyznę pobitego na śmierć. Komisarz William Wisting widział niejedną groteskową śmierć, ale desperacja, z jaką tej jesieni spotyka się w Stavern, jest dla niego zaskoczeniem. Jakby sprawca nie miał nic do stracenia. Dlatego nie jest zbytnio zachwycony, kiedy jego córka Line wprowadza się do drewnianego domku u ujścia fiordu. Jego niepokój wzrasta, kiedy policja odkrywa wśród szkierów kolejne zmasakrowane ciała, a z nieba spadają martwe wróble.

Okładka: miękka
Ilośc stron: 400
Wydawnictwo:  Smak Słowa
Premiera : 9 wrzesienia 2015

"Poza sezonem" to już kolejny tom opowieści kryminalnej z komisarzem Williamem Wistingiem. Horst jak zwykle pisze znakomicie, jest oryginalny i zaskakujący. Bardzo lubię jego książki, pochłaniają czytelnika bez reszty. Ponadto każdy z tomów można czytać jako zupełnie odrębną opowieść i to wielki plus.

Jesień, morze spowija mgła, powietrze wyraźnie uległo ochłodzeniu. Jednak właściciele domków letniskowych nadal odwiedzają swe posiadłości i korzystają z ciszy i spokoju. Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia. Ove Bakkerund - nie ma.... Przyjechał odpocząć w swoim letniskowym domku, a okazało się, że domek został splądrowany, drzwi wyłamane. Kiepski początek weekendu. Ove zawiadomił policję i rozejrzał się wokół. Okazało się, że nie tylko jego dom został okradziony. Niedaleko, w domu słynnego prezentera telewizyjnego, znalazł również trupa... Kiedy policja przyjechała na miejsce, wyglądało jakby jeden z włamywaczy został zabity. 
Sprawą zajmuje się komisarz William Wisting ze swoim zespołem. Już na początku, przez jednego z włamywaczy, zostaje ukradzione jego auto, a on sam na twarzy nosi znamiona tego spotkania. Okazuje się, że ślady prowadzą za granicę, na Litwę, i nie chodzi tylko o gang złodziei, ale w grę wchodzą również narkotyki. W sprawę wydaje się być zamieszany chłopak córki Wistinga, co nie ułatwia mu śledztwa. Jaki będzie finał tej sprawy? Przeczytajcie :)

Twórczość Horsta i jego główny bohater bardzo przypominają mi Henninga Mannkella i jego KurtaWallandera. Nie ukrywam, że do obu par mam słabość, więc z obiektywizmem różnie bywa. 
"Poza sezonem" to świetnie napisany kryminał, bardzo realny i doprecyzowany w najmniejszych szczegółach. Widać tutaj znajomość tematu i metod operacyjnych, w końcu Horst wiele lat pracował jako śledczy. Jeśli do realizmu sytuacji, doda się lekkie i plastyczne pióro - wychodzi naprawdę świetna powieść!
Dodatkowo premiera książki, zgrywa się z końcem wakacji i u nas już też będzie "po sezonie", więc czas trwania akcji jest idealnie dopasowany do aktualnej sytuacji. Dzięki temu lepiej można wczuć się w klimat powieści :)
Akcja powieści rozgrywa się błyskawicznie, dochodzą coraz to nowe wątki i poszlaki, a wciągnięcie do śledztwa córki Wistinga i jej chłopaka, dodaje całości pieprzyku. 
"Poza sezonem" czyta się doskonale, a finał jest ukoronowaniem działa - świetna książka! 




czwartek, 28 maja 2015

Te chwile - Herbjørg Wassmo

W książce zostajemy porwani przez wir historii rozgrywającej się na przestrzeni lat, a właściwie całego jej życia. Podróż jest długa i trudna – od dziewczynki, która wyrosła w biednych warunkach w Vesterålen do pisarki u szczytu sławy, żyjącej wśród artystycznej elity. Podobnie jak Tora i Dina – główne bohaterki w twórczości Wassmo – powoli wyłania się przed nami postać głównej bohaterki. Wrażliwej i nieskończenie silnej. Serce i ból. "Chwile" to na jednym poziomie fascynująca powieść o dorastaniu i rozwoju, a na innym – ujawnienie drastycznej prawdy o głównej bohaterce, o byłym mężu, matce i ojcu, o łatwo rozpoznawalnych mężczyznach, z którymi ją łączyły uczuciowe relacje.

Okładka: miękka
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Smak Słowa
Premiera: 3 czerwca 2015 

Herbjorg Wassmo jest norweską pisarką, która mnie urzekła swoim Stuleciem i Księgą Diny. Autorka była wielokrotnie nagradzana za swoje książki, otrzymała m.in. Nagrodę Krytyków, Nagrodę Księgarzy, czy Nagrodę im.Amalie Skram. Oprócz powieści, napisała wiele noweli i sztuk teatralnych, które przetłumaczono na wiele języków. Jej książki wymagają skupienia, są głębokie i skłaniają do refleksji. To nie są lekkie i przyjemne książeczki, które odkłada się w kąt i zapomina. To powieści, które zabierają część duszy czytelnika.

„Te chwile” to mozaika ulotnych i niepowtarzalnych chwil z życia kobiety. To opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu swej drogi w życiu i dokonywaniu wyborów. To niezwykła opowieść o życiu sławnej pisarki, od jej dzieciństwa po dorosłość. Krok po roku …

Główna bohaterka, nazwijmy ją Ona, nie pasowała do czasu i miejsca, w którym przyszło jej żyć. Zmagała się z każdym dniem dążąc do realizacji swoich marzeń i przeskakując przez kłody rzucane jej przez los. Pomimo iż posiadała rodzinę, męża i dzieci, czuła się samotna i nieszczęśliwa. Była stworzona do innych celów, chciała pisać. Jednak życie jej nie rozpieszczało, ciąża w młodym wieku zmieniła jej plany na przyszłość. Późniejszy związek małżeński i przeprowadzka, również nie ułatwiały realizacji planów życiowych. Jednak pisała, najpierw krótkie formy, które udało jej się opublikować, potem pierwszy tomik i wreszcie powieści. Każda kolejna twórczość wychodzącą spod jej pióra dodawała jej sił i napędzała do działania. 

Powieść „Te chwile” nie jest lekturą prostą, ale porywa czytelnika. Autorka prowadzi narrację w trzeciej osobie, nie nazywa swoich bohaterów - jest ona, on, oni. Nie ułatwia to odbioru książki, trzeba się skupić podczas jej lektury. Jednak ma w sobie coś z magii, trudno ją odłożyć i odejść obojętnie. Odkładałam ją i wracałam z powrotem, aby zagłębić się w Jej świat. Powieść płynie bardzo spokojnie, ma specyficzny klimat, tak jak Herbjorg Wassmo ma specyficzny sposób pisania, do którego trzeba się przez kilka rozdziałów przyzwyczajać, nim czytelnik zacznie się delektować bogactwem słów i formą powieści. 

Przeczytałam „Te chwile” z wielką przyjemnością i choć czytałam ją stosunkowo długo, bo kilka dni, przeplatając innymi książkami, wiele fragmentów pozostało mi w pamięci i na pewno utkwi tam na długo. Na pewno jeszcze do niej wrócę…..





wtorek, 14 kwietnia 2015

Chan al-Chalili - Nadżib Mahfuz

Akcja powieści rozgrywa się podczas drugiej wojny światowej w starej dzielnicy Kairu zwanej Chan al-Chalili, do której przeprowadza się rodzina głównego bohatera, czterdziestoletniego egipskiego intelektualisty Ahmada Akifa. Egipcjanie uważają, że skoro Chan al-Chalili jest świętą dzielnicą, Niemcy nie odważą się jej bombardować. Rzeczywiście – bomb spada tam mniej. Co jednak istotne, przeprowadzka jest dla rodziny niemal jak podróż za granicę. Wszystkie te zaułki są bowiem zamkniętymi rewirami, pilnie chroniącymi swoją odrębność. Ahmad powoli wnika w dzielnicę i odkrywa skrywane przez nią tajemnice. Poznaje nowych przyjaciół i miłość swojego życia, piękną Nawal. Los w końcu zaczyna mu sprzyjać.

Okładka: miekka
Ilość stron: 274
Wydawnictwo: Smak Słowa
Cykl: Kontynenty
Premiera: 13 kwietnia 2015

Nadźib Mahfuz jest egipskim pisarzem, rodowitym kairczykiem i muzułmaninem. Debiutował zbiorem wierszy, ale najbardziej znany jest z książek, których akcja toczy się w jego rodzinnym Kairze. Mahfuz otrzymał w 1988 roku Literacką Nagrodę Nobla. Jego powieści są niezwykle barwne i przesycone klimatem prawdziwego, dla nas egzotycznego, Kairu. Autor operuje bardzo bogatym i przemawiającym do wyobraźni językiem, przybliża nam egipskie społeczeństwo, sposób życia i kulturę swego kraju. 

Akcja powieści "Chan al-Chalili" rozgywa się w Kairze, w dzielnicy Chan al-Chalili, pełnej malowniczych zakątków, maleńkich sklepików i gwarnych uliczek. Autor przenosi nas w czasy II wojny światowej i przedstawia historię rodziny Ahmeda Akifa. Główny bohater jest kawalerem, pracownikiem ministerstwa, muzułmaninem. Chroniąc się przed niemieckimi bombardowaniami, jego rodzina zmuszona jest przeprowadzić się z rodzinnego domu do dużo mniejszego, ale bezpieczniejszego mieszkania w dzielnicy Chan al-Chalili. Mieszkańcy Kairu żyją w strachu przed nalotami, wśród ludzi panuje strach i chaos. Każdy stara się zadbać o najbliższychi znaleźć bezpieczne miejsce. Naloty rujnują okolice i sieją smierć. Ludzie próbują jednak żyć, w miare normalnie, jeśli to możliwe w trudnych czasach. 
Tytułowa dzielnica Chan al-Chalili tętni życiem, sklepikarze oferują z trudem zdobyte towary, dzieci bawią się na ulicach, ludzie pracują, zachowuja swoje zwyczaje. Ahmed Akif przyzwyczaja się do nowego miejsca, uczestniczy w życiu okolicy, szczęście wydaje się mu sprzyjać. Niestety, wszystko zmienia przyjazd jego młodszego brata....

Nadżib Mahfuz potrafi pisać niezwykle obrazowo, pięknie włada piórem, a jego słownictwo jest bogate, ale nie przytłaczające. Do czytelnika przemawiają obrazy - ma się wrażenie, że uczestniczymy w życiu mieszkańców dzielnicy Chan al-Chalili. Słychać gwar ulicy, śmiechy i rozmowy, czuć roznoszące się zapachy przygotowywanego jedzenia, widać kolorowe stragany i sklepiki. Czytając, czujemy klimat miejsca, o którym opowiada nam autor. Bardzo sugestywny i ciekawy. 
Powieść toczy się nieśpiesznie, a jednak porywa czytelnika. Autor przybliża nam muzułmańską kulture i zwyczaje, pokazuje życie społeczeństwa i ich sposoby na pokonanie strachu i wojny. Tutaj tradycja idzie w parze z nowoczesnością, jest jak zderzenie dwóch światów. Autor, z wielką dokładnością i starannością, przybliża nam tajemniczą i egzotyczną dzielnicę Chan al-Chalili. Opisuje uliczki, sklepiki, domy, tramwaje w sposób czarodziejski. Powieść, pomimo wielu opisów, nie nudzi, ale wzbudza ciekawość czytelnika.
Do mnie przemówiła - mam nadzieję, że zaintryguje także Was! 



środa, 7 stycznia 2015

Śnieg przykryje śnieg - Levi Henriksen

37-letni Dan (Daniel) Kaspersen wraca do małej rodzinnej wioski Skogli niedaleko Kongsvinger na pogrzeb brata. Właśnie odsiedział dwuletni wyrok za przemyt narkotyków i szuka dla siebie nowego miejsca w życiu. Jego brat zmarł w tragicznych okolicznościach: został znaleziony martwy w swoim samochodzie na podwórzu małego gospodarstwa, które odziedziczyli po rodzicach. Zamierza sprzedać gospodarstwo i wyjechać ze Skogli, jednak w jego życie niespodziewanie wkracza Mona Steinmyra. Jej promienny uśmiech staje się pierwszym powodem, dla którego Dan przestaje spieszyć się z wyjazdem. Tymczasem niejeden mieszkaniec Skogli dałby wiele, żeby jak najszybciej pozbyć się go ze wsi, bo kiedy Dan zaczyna przeglądać rzeczy brata, na światło dzienne wychodzi wiele skrzętnie skrywanych tajemnic.

okładka: miękka
Ilość stron: 308
Wydawnictwo: Smak Słowa
Premiera:   14 stycznia 2015

Okładka przywodzi na myśl skandynawskie kryminały, ale nie dajcie się zmylić. Wewnątrz znajdziecie interesujące połączenie powieści  psychologicznej i thrillera. Opowieść biegnie niespieszne, ale wciąga czytelnika. Ma swój niepowtarzalny skandynawski klimat, zimny i mroczny. Mnie się bardzo podobała - ma w sobie "coś".

Akcja dzieje się w małej miejscowości Skogli koło Kongsvinger. Dan Kaspersen właśnie opuścił zakład karny, gdzie odbywał karę za przemyt. Jego przyjazd od domu miał stanowić niespodziankę dla jego brata - stało się odwrotnie. Przybył na jego pogrzeb, Jakob popełnił bowiem samobójstwo. Dan jest zaskoczony, zupełnie to nie pasuje do jego brata. Został sam w zimnym domu, na gospodarstwie należącym wcześniej do brata. Okolica i jej mieszkańcy też nie witają go przychylnie. Policja się go czepia i sprawdza na każdym kroku. Kiedy zostaje pobity dziadek jego znajomego, zamieszanego w przemyt, podejrzenie od razu pada na Dana. Nie jest mu lekko.... Jego życie zmienia się, kiedy pojawia się w nim sąsiadka, Mona. Mężczyzna zaczyna widzieć jasną stronę życia. Odnawia kontakty z wujem, zaczyna planować przyszłość. Jednak przeszłość i dawne znajomości kładą się jak cień na jego życiu.... Pojawia się też wątpliwość, czy Jakob na pewno popełnił samobójstwo?

"Śnieg pokryje śnieg" to intrygująca i bardzo specyficzna powieść o odnajdywaniu własnej drogi w życiu, o przyjaźni, miłości i wsparciu. To opowieść o rodzinie i o przeszłości wpływającej na przyszłość. Rodzina wpływa i kształtuje nasze postrzeganie świata, ułatwia lub utrudnia dalsze, dorosłe życie. Rodzina to coś bardzo ważnego i wartościowego w życiu człowieka - doceniamy ją, kiedy ją tracimy. Książka Levi Henriksena zmusza do myślenia, zastanowienia się. Powieść intryguje, pomimo, że jej tempo jest dość spokojne. Jest w niej jednak coś mrocznego, ciężkiego, co powoduje, że ma ona swój specyficzny klimat. Mnie styl pisania Henriksena urzekł, przypomina mi starsze powieści skandynawskie, pełne specyficznych pejzaży i wszechogarniającego chłodu - przemawia do wyobraźni. Przeczytałam z przyjemnością i ze smakiem!



czwartek, 20 listopada 2014

Białe kruki - Christer Mjåset

Jaka jest różnica między Bogiem a neurochirurgiem? Bóg nie jest neurochirurgiem.
Mathias pełni samotny nocny dyżur, kiedy na izbę przyjęć przywożą pacjenta. Niedoświadczone ręce chirurga drżą. Młody człowiek na noszach doznał poważnych urazów głowy i bez operacji niechybnie umrze. Mathias musi się wykazać, dzięki czemu zapewni sobie jedną z trzech stałych posad na Oddziale Neurochirurgii.Kiedy delikatnie unosi płytkę kostną, którą wyciął z czaszki mężczyzny, jego ręce przestają drżeć. Wychodząc z sali operacyjnej, czuje się mistrzem świata - aż do następnego ranka, kiedy dowiaduje się, że liczbę posad zredukowano. Troje młodych chirurgów musi walczyć o dwa stanowiska. Troje młodych chirurgów, z których każde ma swojego mentora - mentora z własnymi planami... i gigantyczną samooceną.

Okładka: miękka
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Smak Słowa

…”Jaka jest różnica między Bogiem a neurochirurgiem? Bóg nie jest neurochirurgiem”…

Christer Mjaset to nazwisko warte zapamiętania. Lekarz, świetnie znający specyfikę swego zawodu, piszący powieści o lekarzach – czy może być lepsze połączenie? Jakiś czas temu czytałam „Lekarza, który wiedział za dużo” – znakomita, a teraz „Białe kruki" – moim zdaniem jeszcze lepsza.
Najnowsza powieść Christera Mjaseta pokazuje nam głębię środowiska lekarskiego i specyfikę tego zawodu. Dla mnie neurochirurg to magik o cudownych rękach. Precyzja, z jaką muszą operować, pod presją ogromnej odpowiedzialności, jednych motywuje, a innych dołuje.

Poznajemy kulisy tego zawodu przez pryzmat trzech młodych asystentów na wydziale neurochirurgii, ubiegających się o stały etat. To - Mathias Grande, Thea Michelsen i Werner Schlunk. Akcja dzieje się w Bergen, w Szpitalu Uniwersyteckim Haukeland. 
Troje młodych, ambitnych lekarzy walczy o pozostanie na Oddziale. Są zupełnie różni i każdy indywidualnie podchodzi do swoich zajęć. Niedosypiają, robią nadgodziny i walczą o swoje kolejne, samodzielne operacje. Muszą zmagać się z wewnętrznymi układami i zdaniem innych osób, które niekoniecznie mają rację. Kiedy dowiadują się, że liczba etatów została zredukowana z 3 do 2, rozpoczyna się wyścig szczurów i walka o przetrwanie oraz swoje miejsce. Walka nie zawsze etyczna i fair…. Jaki będzie jej finał? Musicie doczytać sami!

Książka wciągnęła mnie bez reszty. Jest napisana lekkim i bardzo przyjemnym językiem, praktycznie sama się czyta. Opowieść biegnie płynnie i aż żal na chwilę ją odłożyć. Jest napisana plastycznym i zrozumiałym językiem, pomimo trudnej dziedziny, jaką jest medycyna. Autor odsłania kulisy zawodu lekarza, ukazuje trudności, z jakimi muszą się zmagać, aby osiągnąć cel. Tutaj nie wystarczy pasja, umiejętności i czas, ale również „plecy”, poparcie, układy, zaangażowanie w prace badawcze, itd. Nie ma tutaj prostej ścieżki, trzeba pokonać meandry, często stosując środki mało etyczne, aby cel osiągnąć i zostać pełnoprawnym lekarzem na etacie. Chwilami aż włos jeżył mi się na głowie….

Autor ukazał w swojej książce nie tylko trudy zawodu, ale również trudne tematy z nim związane, jak „poprawianie” wyników badań dla lepszej statystyki, mobbing, podbieranie sobie pacjentów, itd. Mjaset chwilami szokuje, chwilami przeraża, ale wzbudza też podziw dla zdolności lekarzy, dla ich niezwykłych umiejętności. Nie każdy jest stworzony do tego zawodu, a droga do niego jest drogą przez mękę. Również w tym środowisku można spotkać różnych ludzi – pełnych pasji i oddanych pacjentom, ale również karierowiczów, dla których pacjent jest drogą do indywidualnego celu. 
Powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie, przeczytałam ją błyskawicznie, z wielkim zaintrygowaniem. Polecam serdecznie!


środa, 9 lipca 2014

Stulecie - Herbjørg Wassmo

Głównymi bohaterkami "Stulecia" są Sara Susanne, Elida i Hjørdis, czyli prababka, babka i matka Herbjørg Wassmo. To opowieść o ich życiu, o mężczyznach, których pragnęły mieć albo którzy tylko przypadli im w udziale, o dzieciach, które urodziły. Jest to również historia małej dziewczynki, która ucieka do stodoły, żeby tam ukryć się przed Nim. Nosi ze sobą żółty ołówek, który ostrzy za pomocą kozika. Używa go do pisania. Ta dziewczynka urodziła się w roku 1942, dokładnie sto lat po swojej prababce, silnej Sarze Susanne, która pozowała pastorowi do portretu anioła. Portret ten stanowił element ołtarza, który do dziś znajduje się w katedrze na Lofotach. "Stulecie" jest opowieścią o Sarze Susanne, Elidzie, Hjørdis i Herbjørg, o ich znoju, wolności i tęsknocie za innym życiem.

okładka: miękka
ilość stron: 519
Wydawnictwo:  Smak Słowa

Literatura skandynawska intryguje i fascynuje mnie od lat. Do dziś pamiętam, z jak wielką ciekawością czytałam "Krystynę, córkę Lawrasa", czy "A lasy wiecznie śpiewają...". To książki, które mają w sobie magię, taką surową. Wracam do nich często i lubię stale odkrywać je na nowo. Cieszę się, że coraz więcej książek skandynawskich trafia na polski rynek, to specyficzna, ale bardzo klimatyczna literatura.

"Stulecie"  to książka pięknie napisana, bogata w słowa, przemawiająca do serca i do wyobraźni. Czytałam ją po kawałku i cieszyłam się każdą chwilą, chciałam to uczucie przedłużać, ale nadszedl koniec. Wiem jedno - jeszcze do niej wrócę!

"Stulecie" to napisana z rozmachem i polotem saga rodzinna, opowiadająca o losach niesamowitych kobiet. Jest to powieść biograficzna, gdyż główne bohaterki książki - Sara Susanne, Elida i Hjordis to prababka, babka i matka autorki książki. Historia przedstawiona na kartach "Stulecia" jest bardzo osobista, a przy tym aż nierzeczywista. Losy kobiet fascynują czytelnika od pierwszych stron.

Autorka opowiada bardzo szczegółowo o ich życiu, zainteresowaniach, uczuciach, o ich rodzinach - bardzo specyficznych. Opowieści towarzyszy niezwykły skandynawski klimat, szorski, ale piękny. 
Mnie zafascynowała postać Elidy, bardzo wydawałoby się kontrowesryjna. Bo jak ocenicie kobietę, matkę w wielodzietnej rodzinie, która ją rozbija, by towarzyszyć mężowi w szpitalnym leczeniu. Sprzedaje dobytek, wynajmuje swój dom i oddaje dzieci znajomym i krewnym na wychowanie. A może na przechowanie.... dzieli swoją rodzinę na kawałki. Serce mi się krajało , gdy o tym czytałam. Jednak i ona kierowała się swoimi wartościami i nie można jej potępiać. Przeczytajcie i sami poznajcie jej priorytety. Sami oceńcie jej zachowanie. To naprawdę niezwykła i bardzo złożona postać. Zresztą każda z prezentowanych kobiet taka jest. To bardzo silne osobowości, a przy tym oryginalne i zapadające w pamięć. 
Ich życie nie jest proste, jest pełne przeciwności i wyzwań, jak klimat, w którym żyją. Opowieść fascynuje czytelnika i głęboko zapada w pamięć. Rozkoszowałam się tą lekturą i delektowałam każdym słowem. Magiczna i niepowtarzalna historia - polecam z całego serca!




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Siostry - Izabela Szolc

„Là-bas en Polonie…” Jabłonny Sad, rok 1821. Dwór należący do wiarusa kampanii napoleońskiej i jego egzotycznej, kreolskiej żony Paulette. Córki-bliźniaczki tak podobne do siebie, że niemalże brane za jedną istotę: Anna Konstancja i Józefina Maria. Anna Konstancja w Józefinie Marii, czy może na odwrót… Czarnoskóra służąca przywieziona z utraconego przez Francję San Domingo. Bardzo wierna. Tylko komu? Drewniane krucyfiksy na ścianach wiejskiego kościółka i czarny kogut tronujący w kurniku. Syn oraz Przyjaciel. Lata biegnące do przodu. Powstanie listopadowe - by „Polska zmartwychwstała”. Martwy indyk na staropolską kolację, martwy kogut na ołtarzu voodoo… Siostry, które zostały rywalkami i dwa światy, które nie miały prawa się zjednoczyć. Jednak to zrobiły. W sekretny sposób. „Tam w Polsce…”

Okładka:  miękka
Ilość stron:  120
Wydawnictwo:  Smak Słowa
Seria:    Seria z przyprawami

"Siostry" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Izabeli Szolc. "Siostry" okazały się egzotyczną powieścią wplecioną w polskie realia początków XIX wieku. Jednak wbrew pozorom nie jest to lekka i relaksująca lektura, to dziwna książka. Nie umiem jej jednoznacznie określić, na pewno daje do myślenia. 

Autorka przenosi nas w czasie do XIX wieku do Jabłonnego Sadu, posiadłości zamieszkiwanej przez napoleońskiego żołnierza, Jana Zygmunta Jabłońskiego i jego kreolską żonę Paulette, oraz ich dzieci. To egzotyczne małżeństwo posiada syna i córki-bliźniaczki. Dziewczynki były podobne do siebie jak dwie krople wody, nawet rodzice nie potrafili ich rozróżnić. a ich egzotyczna uroda przeciągała wzrok.
Anna Konstancja i Józefina Maria, były jednak zupełnie różne. Z wiekiem te różnice narastały... pomiędzy siostrami narastała zawiść i zazdrość, szczególnie widoczna u Józefiny Marii. 
Siostry opiekowały się chorym ojcem, po śmierci matki. Zdarzało im się zamieniać rolami. Kiedy na drodze Anny pojawił się mężczyzna, stał się on również pragnieniem Józefiny.
Gorąca kreolska krew objawiała się również w wierze w zabobony... Nic dobrego to nie mogło przynieść.

"Siostry" to bardzo specyficzna powieść, która na pewno na długo pozostanie mi w pamięci. Wzbudziła we mnie mieszane odczucia i spowodowała mętlik w głowie. To psychologiczne studium rodziny, dziwnej rodziny, gdzie każda postać jest niezwykle oryginalna i niepowtarzalna, a relacje pomiędzy nimi daleko odbiegają od stereotypów. Na pewno nie jest to lekka lektura, którą odkłada się i zapomina. 
Jeśli macie ochotę na oryginalną i niesztampową książkę - polecam "Siostry".



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...