Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autobiografia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2019

70. Zagubiona - Katarzyna Michalak

Pierwsza miłość, pierwszy pocałunek, pierwszy mężczyzna... Nie tak łatwo zapomnieć, trudno wyleczyć złamane serce, szczególnie jeśli kochałaś pierwszy raz. Weronika - zdradzona, opuszczona, załamana - próbuje odnaleźć się w świecie, gdzie najbliżsi, którzy powinni cię wspierać, wciąż ranią, a pomocną dłoń podają obcy. Przyjaciele. To oni nie pozwalają się poddać i całkiem zrezygnować z walki o odrobinę szczęścia. Wydawałoby się, że nic gorszego niż utrata wielkiej miłości nie może  Weroniki spotkać, tymczasem los jej nie oszczędza. Dokonuje ona nowych wyborów, popełnia kolejne błędy, oddaje serce w niegodne ręce i... coraz bardziej traci zaufanie do świata i ludzi. Rozczarowania i porażki zdają się znaczyć życie dziewczyny, która pragnie jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Właśnie ona ta pierwsza, najpiękniejsza - czy raczej jej wspomnienie - jest jasnym światłem w niekończącym się mroku. Czy Weronika i Wiktor odnajdą drogę do siebie, czy też bezpowrotnie utracą to, co ich łączyło?


Okładka: miękka
Ilość stron:  312
Wydawnictwo: Wydawnictw WM
Premiera 16 maja 2019

Zagubiona to kontynuacja Pisarki, cyklu nie-autobiograficznego Katarzyny Michalak, a przy tym najbardziej osobisty cykl pisarki. I w dodatku książka przyszła do mnie w przepięknym pakiecie promocyjnym - jak tu nie przeczytać? Nie dało się, tym bardziej, że Pisarka naprawdę mnie wciągnęła, ale kto czyta bloga ten wie,  że różnie u mnie było z książkami Katarzyny Michalak. Część mnie urzekła, a część zniechęciła do sięgania po kolejne, jednak mogę z  czystym sumieniem powiedzieć, że cykl pisarski jest naprawdę znakomity.




Pochłonęłam Zagubioną w jedno popołudnie u już wyczekuję na zakończenie cyklu, a postać Autorki skryta w fabule cyklu staje się dla mnie coraz bardziej wyraźna i bardzo jestem ciekawa finału. Pierwszy tom skończył się dramatycznym rozstaniem Weroniki i Wiktora, a drugi jest bezpośrednią kontynuacją tych wydarzeń. Chłopak, przy aktywnym zaangażowaniu Zadry, trafił do więzienia i dostał niemały wyrok. Weronika była załamana, jednak Zadra skutecznie zmanipulował oboje zakochanych i rozdzielił ich na długi czas. Weronika potrzebowała czasu, aby pozbierać się i poukładać na nowo życie. Wreszcie dostała się na wymarzone studia weterynaryjne, choć odkupiła to traumą, jaką był powrót do domu i opieka nad matką. Jednak wreszcie wyrwała się i zaczęła nowe życie, ale Wiktor stale był w jej myślach. Znalazł się jednak śmiałek, który małymi krokami zdobywał Weronikę i burzył mur, który wokół siebie zbudowała. Zburzył skutecznie, ale również zaszczuł kobietę... Weronika wpadła z deszczu pod rynnę, ciągle jednak potrafiła marzyć o dobrym życiu i pisać o swoich marzeniach... Czy los w końcu uśmiechnie się do doświadczonej przez los dziewczyny? Przekonajcie się sami, a potem jak ja będziecie wypatrywać kolejnego tomu :)


Zarówno Pisarka, jak i Zagubiona, to sfabularyzowana biografia Katarzyny Michalak, która oddała Ewie Kotowskiej bardzo dużo ze swego życia. Co jednak jest prawdą, a co fantazją Autorki pozostanie jej słodką tajemnicą. Na pewno napisanie tego cyklu kosztowało ją bardzo dużo, ale jest to również swoiste oczyszczenie. Kto zna twórczość Autorki potrafi wyłapać fakty z jej życia, a reszta pozostaje w sferze naszej wyobraźni. Mnie ujęła, a cykl uważam za jeden z najlepszych w jej twórczości, bo jest bardzo prawdziwy.







piątek, 15 lutego 2019

30. Pisarka - Katarzyna Michalak

KAŻDY MA SWOJĄ OPOWIEŚĆ. SPRAW, BY TWOJA BYŁA WYJĄTKOWA.
Słowa mogą niszczyć, ale mogą też ocalić. Oto historia Pisarki, która spośród tysięcy słów wybiera te najpiękniejsze, by je splatać w niezapomniane historie. To również opowieść o dwojgu młodych ludziach, Weronice i Wiktorze, którzy mają tylko siebie, pragną jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Czy mogą zwyciężyć w nierównej walce z losem?
OD AUTORKI
Książka, którą oddaję do Waszych rąk, jest wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że to czterdziesta powieść w moim dorobku, jest też najbardziej osobista ze wszystkich dotychczasowych. Nie muszę dodawać, że włożyłam w nią mnóstwo emocji i serca? 
Okładka: miękka
Ilość stron:  320
Wydawnictwo: WM

Już pisałam w moich postach, że do książek Katarzyny Michalak podchodzę z dystansem, ale sięgam po nie. Ostatnio trafiłam na niezłe, a Pisarką poczułam się zaintrygowana. Po pierwsze Autorka sama podkreśla, że jest to bardzo bliska jej powieść i bardzo osobista, a po drugie czytałam już bardzo ciekawe opinie na jej temat i postanowiłam sama się przekonać, co w trawie piszczy.

Pisarka to opowieść o Ewie, pisarce mieszkającej w Australii, która postanowiła napisać autobiografię- nieautobiografię, czyli nadać swemu życiu formę powieści obyczajowej, gdzie granica pomiędzy prawdziwymi wydarzeniami z jej życia a fikcją bardzo mocno się zaciera. Bohaterką jej powieści, której oddała swe wspomnienia i przeszłość jest Weronika. Poznajemy ją od momentu jej niełatwego dzieciństwa aż po wejście w dorosłość, bowiem Pisarka to pierwszy tom trylogii. Weronika mieszkała z rodzicami w kamienicy, matka prokurator i ojciec policjant wychowywali ją bezstresowo i bez bicia, jednak kary, które otrzymywała dziewczynka były dużo bardziej okrutne niż bicie pasem, którego doświadczał jej sąsiad zza ściany, Wiktor. Nika za karę stała w kącie z rękami w górze lub klęczała w kącie na kaszy aż jej kolana były czarne od siniaków. 
Jej dzieciństwo było bardzo trudne, aż babci udało się wyrwać ją z domu i zabrać na wieś. Tam była kochana i mogła żyć bez strachu, cieniem na tej sielance kładła się rozłąka z Wiktorem. Wiktor stał się bowiem najbliższym przyjacielem i także pierwszym chłopakiem Niki, a z czasem okazał się jej największą miłością. Nie dane im jednak było spędzać czas razem, bo Wiktor znalazł się w zakładzie poprawczym, a Weronika po śmierci babci i perypetiach z matką, zamieszkała w maleńkiej chatce na Bielanach w towarzystwie 2 koni i psów. Była szesnastolatką zdaną tylko na siebie, jej życie było ciężkie, jednak rozświetlała je praca w pobliskiej przychodni weterynaryjnej. Marzeniem Niki były studia weterynaryjne i praca ze zwierzętami. Czy uda się jej zrealizować te plany? Przekonamy się po lekturze kolejnych tomów trylogii.

Najnowsza powieść Katarzyny Michalak opowiada o przyjaźni, niespełnionej miłości, trudnych relacjach rodzinnych i życiu na przekór wszystkiemu. Jest wzruszającą, bardzo osobista i…smutna. Życie Niki będącej alter ego autorki nie było usłane różami, a jednak determinacja i wielka siła wewnętrzna umożliwiają tej drobnej, rudej dziewczynie na osiąganie celów i wielką samodzielność, którą osiąga dużym nakładem sił i wielką samotnością. Powieść skłania do myślenia i pokazuje, jak długa i trudna okazała się droga młodej dziewczyny do pozycji, którą udało jej się zdobyć.

Polecam!




możecie kupić w księgarni TaniaKsiążka



niedziela, 2 października 2016

Nienachalna z urody - Maria Czubaszek

Najodważniejsza z dotychczasowych książek znanej satyryczki.  Maria Czubaszek zdradza swoje sekrety i po raz pierwszy mówi o sobie tak szczerze. I tak dużo. Opowiada o ludziach, z którymi się przyjaźniła, pracowała, których mijała w życiu. Komentuje sytuację w kraju (także tę po „dobrej zmianie”). Pewne historie, które czytelnicy już mieli okazję poznać, wreszcie znajdują zakończenie – jak choćby ta, dlaczego nigdy nie pojechała na Galapagos, i jaka jest w tym wina Marcina Wolskiego. A wszystko to, jak zwykle zresztą, jest niezwykle zabawne. Jednak tylko z pozoru jest to opowieść o niej samej. Satyryczka trzyma w rękach lustro, w którym możemy zobaczyć także siebie i wszystkie nasze wady. Maria Czubaszek mówi wprost to, o czym każdy z nas po cichu myśli, ale boi się powiedzieć głośno.

Okładka: miękka
Ilość stron: 256

Maria Czubaszek to osoba, którą zna każdy. Kontrowersyjna, szczera do bólu i zawsze bezpośrednia. Jedni jej nienawidzą, a inni kochają. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy - bardzo ją cenię i uwielbiam za jej postawę, niezmienną i stałą, która wielu zaszła za skórę. Ale, co bardziej trzeba  cenić niż szczerość? Maria Czubaszek trwała przy swoim zdaniu i nie zmieniła swojej postawy przez lata. Niesamowita kobieta, wielka duchem, choć niewielka i nienachalna z wyglądu :)
Kobieta-legenda, której bardzo mi brakuje. Zmarła 12 maja 2016 roku i "Nienachalna z urody" to jej życiowy testament, który po sobie pozostawiła. To bardzo szczera i bardzo osobista wędrówka przez jej życie. Życie bardzo oryginalne i specyficzne, tak jak ona sama.


Maria Czubaszek to kobieta-radiowiec, znakomita satyryczka, która pracowała, aby żyć - aby zapłacić rachunki, czy spełnić swoje przyjemności, a wiele do życia nie potrzebowała. Jej całe życie to papierosy, dobra wódeczka, parówki i Karolak oraz Andrus, którego prawie usynowiła. Kochała swego psa, ale całe życie nie znosiła dzieci. Nie czuła więzi rodzinnych i ich nie kultywowała, to Karolak był jej mężem, przyjacielem i rodziną - więcej nie potrzebowała. Żyła po swojemu, lubiła minimalizm i otwarte, puste przestrzenie, które systematycznie jej mąż zagracał, przywożąc pamiątki z podróży. Przełamywała konwenanse i otwarcie mówiła o aborcji, operacjach plastycznych, o swoim życiu - była otwarta jak księga, co wielu bardzo przeszkadzało.

Długo, by pisać o pani Marii... Myślę, że drugiego takiego człowieka już nie będzie - a szkoda! Ale Czubaszek była tylko jedna, ze swoim schrypniętym głosem, nieodłącznym papierosem i ciętym językiem. Pozostanie po niej pamięć i ta książka - "NIenachalna z urody" - swoiste epitafium z życia kontrowersyjnej kobiety.

Polecam serdecznie, jeśli cenicie prawdę i szczerość, czasem brutalne, ale zawsze z serca.




środa, 6 lipca 2016

Nadia. Więzień Putina - Nadija Sawczenko

„Nadia. Więzień Putina” - to wstrząsająca autobiografia Ukrainki Nadii Sawczenko, uprowadzonej przez Rosjan i skazanej w pokazowym procesie na 22 lata pobytu w kolonii karnej. Historia tej żołnierki i deputowanej stała się jednym z symboli bezprawnych działań Kremla, który zbrojnie wspiera separatystów na wschodzie Ukrainy.

Okładka: miękka
Ilość stron:
Wydawnictwo: Od deski do deski

Bardzo czekałam na tą książkę i miałam przyjemność przeczytać ją przedpremierowo, dzięki Ani Sekielskiej, Prezes Wydawnictwa Od deski do deski - bardzo dziękuję :)
Na zdjęciu najważniejsze osoby, które przyczyniły się do jej wydania (od lewej) - tłumaczka, autorka i wydawca - wielkie kobiety !


Nadia Sawczenko to chodząca legenda., więzień Putina, o której słyszał cały świat i domagał się jej uwolnienia. Dla mnie to niezwykła kobieta, która zawsze i wszędzie jest sobą - dumną patriotką, postrzeloną kobietą i fascynującym człowiekiem. Ona sama podkreśla, że zawsze trzeba być sobą i nie dać się złamać - dała temu przykład w swojej postawie podczas uwięzienia. Dumna, pyskata i zawsze oddana Ukrainie i swej rodzinie. To wzór patriotki, wzór żołnierza i wzór prawego człowieka - chylę czoło i podziwiam. 
Nadia Sawczenko to ukraińska lotniczka, która została schwytana, wywieziona do Rosji i przykładowo ukarana pod zarzutem morderstwa (którego nie zrobiła). Jej proces oglądał cały świat i cały świat rządał jej uwolnienia. Kobieta nie poddała się, sięgnęła po środek ostateczny - głodówkę, która omal nie doprowadziła jej do śmierci. Nie oszukiwała i nie dała się przekupić - dążyła do wolności za wszelką cenę. Zdobyła sobie podziw całego świata, również służ rosyjskich, które jej pilnowały i więziły. Zdobyła ich szacunek swoją postawą i niezłomnością charakteru.
A charakteru Nadia łagodnego nie ma :) O czym przekonali się jej dowódcy, koledzy, czy rodzina. Jednak za bliskich i kolegów z wojska gotowa jest oddać życie. Ma swoje prawdy i ideały, w które wierzy i których broni. 


Czytałam jej autobiografię z ciarkami na plecach i szeroko otwartymi oczyma - nie wiem, czy mnie stać by było na taką postawę, w tak trudnych chwilach. Jestem pełna podziwu i uznania, dla mnie to prawdziwa bohaterka i wzór do naśladowania dla pokoleń. 
Niektórzy powiedzą babo-chłop - a wyobraźcie sobie Nadię na obcasach, w płaszczu z futerkiem i burzą długich loków - to ta sama Nadia :) Nie mogłam w to uwierzyć, a jednak :) 
Nadia, która szyje na maszynie, nosi spódniczki - z tej strony jej nie znacie. 
Nadia Sawczenko to kobieta o wielu twarzach i wielu umiejętnościach. Jedno pozostaje u niej niezmienne - odwaga i prawość!

"Nadia. Więzień Putina" to niesamowita autobiografia, którą po prostu trzeba przeczytać - to lektura obowiązkowa! Nadal po głowie przetacza mi się jej opowieść, pomimo że odłożyłam ją kilka dni temu. Zapadła mi bardzo głęboko w pamięć i dała do myślenia. Bardzo się cieszę, że Nadia odważyła się tę książkę napisać, a Wydawnictwo Od deski do deski ją wydać. To naprawdę wielka rzecz - tak wielka jak kobieta, która w prosty, a czasem bardzo dosadny sposób, opowiada o swoim barwnym życiu. 
Nadiu - życzę ci wiele sukcesów i wolnej Ukrainy!!!!!






piątek, 1 stycznia 2016

Dziedzictwo - Krystyna Januszewska

Powieść, w której ścierają się namiętności, przeplatają narodziny i śmierć, łzy radości i smutku, której bohaterowie dokonują trudnych wyborów i ponoszą ich konsekwencje. Czterdzieści rodzin opuściło domy i udało się w podróż w poszukiwaniu ziemi obiecanej. Ludzie ci zostawili wszystko i odeszli. Mieli dość długich lat niewoli. Ileż jeszcze mogli wycierpieć? Chcieli zaznać spokoju, życia w poczuciu godności i bezpieczeństwa, codzienności, która będzie przewidywalna. Rodzinna saga oparta na wspomnieniach świadków wydarzeń, monumentalna opowieść o ludziach odważnych i zdesperowanych, o Polakach, dla których praca była jedynym środkiem do realizacji marzeń. O tym, że człowiek prosty i niewykształcony może z poczuciem własnej wartości zabiegać o szczęście.

Format: e-book
Ilośc stron: 592

"Dziedzictwo" to niesamowita saga rodzinna, oparta na wspomnieniach bliskich Autorki, Krystyny Januszewskiej z domu Kuśmierczyk. Opowiada o losach rodziny Kuśmierczyków, od początków XX wieku do czasow współczesnych. Historia wbiła mnie w fotel i porwała - jest niezwykła, jak niezwykli są ludzie, o ktorych opowiada ta książka.

Początki lat 1900, Kielecczyzna, Kuśmierczykowie - zwykła rodzina jakich wiele, nie za bogata, ani nie za biedna. Mała chata, obejście, pole i praca od świtu do nocy. Mamy śluby i narodziny, choroby i zgony. Ciężkie życie rolników w trudnych czasach. Jednak widać pracowitość, uczciwość i miłość w ich relacjach wzajemnych. To dobra i bardzo rodzinna familia. Raz na wozie, raz pod wozem, ale zawsze razem. Życie nie raz ich doświadczało, ale zawsze podnosili się i szli do przodu.

Opowieść sprzed lat przeplata się z czasami współczesnymy, kiedy powstają zapiski i książki ze wspomnieniami braci Kuśmierczyków, potomków rodziny.

Łzy nieraz zakręciły mi się w oku podczas lektury ksiązki Krystyny Januszewskiej. Dawno nie czytałam tak pięknej opowieści, a do tego prawdziwej. Ciarki chodzą po plecach, uśmiech i łzy pojawiają się na przemian. Wędrujemy z Janem i jego żoną na dalekie kresowe ziemie w poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przeżywamy śmierć ich dziecka i trzymamy kciuki, aby im się udało. Ta wielodzietna rodzina doczekła się godnych następców, którzy uczcili ich pamięć swoim szacunkiem, miłością i pamięcią. 
Cieszę się, że czytałam ją podczas Świąt, bo przepadłam dla świata, tak wciagnęła mnie ta niesamowita  i magnetyczna opowieść.
Jeśli lubicie sagi rodzinne - to ta was ujmie za serce i porwie w wir wydarzeń!
Jestem pod ogromnym wrażeniem!



wtorek, 17 listopada 2015

Graficzna Podróż - Phillip Butah, Ed Sheeran

Graficzna podróż to ekskluzywna, w pełni autoryzowana i stworzona we współpracy z samym Edem Sheeranem opowieść o drodze, jaką przebył muzyk stając się międzynarodową gwiazdą. Książkę wypełniają wspomnienia Eda, ilustracje stworzone przez jego przyjaciela z dzieciństwa Phillipa Butaha (artystę odpowiedzialnego za graficzną oprawę singli i płyt Eda) oraz wyjątkowe fotografie. Na kartach Graficznej podróży Ed wspomina swoje pierwsze muzyczne doświadczenia, zdradza źródła inspiracji oraz szczegóły dotyczące swoich nagrań i koncertów – aż do wydania drugiego albumu „X”. Dzięki książce odkryjemy, co napędza Eda na ścieżce artystycznej wędrówki i jak radzi sobie z oszałamiającym sukcesem. Dowiemy się również, czego jego zdaniem potrzebuje każdy młody muzyk, by zaistnieć w branży. Wspomnienia Eda, jedyne w swoim rodzaju portrety Phillipa Butaha i świetne zdjęcia – wszystko to sprawia, że Graficzna podróż to wyjątkowa książka poświęcona wyjątkowemu artyście.

Okładka: twarda
Ilość stron:  210
Wydawnictwo:  Insignis

Ed Sheeran genialny muzyk i tekściarz, którego głos przyprawia mnie o dreszcze. Autobiografia tego młodego człowieka przyciąga wzrok czytelników i wielbicieli muzyki na księgarskich półkach swoją niesamowicie seledynową okładką z rysunkiem Phillipa Butah.

"Graficzna podróż" to równoprawna opowieść o Sheeranie i Butah, który od dzieciństwa towarzyszył rodzinie Sheerana i tworzył jego portrety oraz zaprojektował okładki jego płyt.

    

Część tekstową napisał Ed Sheeran, a wszystkie ilustracje oraz projekt okladki wykonał Phillip Butah, który napisał również ostatni rozdział poświęcony własnej pracy i wskazówkom dla młodych artystów.

    

Ed Sheeran to sympatyczny rudzielec, znany chyba wszystkim wielbicielom muzyki na świecie. Urodzony dla muzyki - to moje skojarzenie po lekturze jego biografii. Od najmłodszych lat otoczony muzyką i artystami, w jego domu nie było gier komputerowych ani anteny satelitarnej, były za to książki, instrumenty, bywały filmy oglądane z DVD. Chłopak grał na gitarze, bardzo dużo ćwiczył i bardzo dużo słuchał muzyki. W wieku 11 lat wystąpił na szkolnej scenie i tak już na scenie pozostał. Jako trzynastolatek kupił pierwszą elektryczną gitarę. Impulsem do tego był zachwyt nad riffami Claptona z Layli - postanowił sam też tak grać. Walczył o swoją pasję i uczynił ją życiowym celem, porzucił szkołę, by grać. Grywał w klubach, aby zarobić na utrzymanie. Nagrywał EP-ki i sprzedawał je po koncertach z plecaka. Kochał grać i pisać. Zaczął umieszczać swoje utwory na Itune i sprzedawać poprzez internet. Znalazly się na wysokich miejscach list i lawina ruszyła. W końcu udało mu się podpisać swój pierwszy kontrakt w Wytwórnią, a jego płyty sprzedają się jak świeże bułeczki. Ciężką pracą i samozaparciem osiągnął swój cel. Spłacił kredyt rodziców i już nie martwi się o rachunki i najważniejsze - robi to, co kocha. A dodatkowo pisze piosenki rownież dla innych muzyków. Wystąpił na największych scenach świata, a do wszystkiego doszedł sam....



Podczas lektury biografii Eda Sheerana towarzyszyła mi jego muzyka. Niesamowity, przyprawiający o dreszcze głos i nasze wspólne uwielbienie dla Damiena Rice'a :) Polubiłam chłopaka, jakim jest ten fantastyczny muzyk i tekściarz. Takiego zwyczajnego, pełnego marzeń i dążącego do ich spełnienia.
Zachwyciły mnie genialne portrety autorstwa Phillipa Butah, które stanowią idealną całość z opowieścią Eda Sheerana. Są ze sobą nierozerwalnie połączone. Bardzo mi się podobało, że stał się on partnerem Eda w tej książce, a nie tylko wykonawcą zadania. Dostał swój własny rozdział, gdzie opowiada o sobie i swojej pracy - świetny gest. Widać przyjaźń i przywiązanie pomiędzy mężczyznami. To Butah projektuje okładki płyt Eda, choć Wytwórnia nie była tym zachwycona. Jego portrety są niesamowite, zdecydowanie lepsze od fotografii, bije z nich światło - są doskonałe. A Ed jest sobą, gra i pisze to, co ma w sercu, a nie to, czego chciałby producent. To bardzo cenne i trzymam kciuki, aby się nie zatracił w świecie blichtru i zawsze został sobą!

Polecam tę magiczną, seledynową księgę - stanowi świetny pomysl na prezent. jest pieęknie i bardzo starannie wydana oraz bogato ilustrowana. Mnie zachwyciła!


czwartek, 17 września 2015

Między światami. Moje życie i niewola w Iranie - Roxana Saberi

Kobieca determinacja w starciu z okrucieństwem totalitaryzmu.
Rankiem 31 stycznia 2009 roku pracująca w Iranie amerykańska dziennikarka Roxana Saberi została wyciągnięta z domu przez czterech mężczyzn i brutalnie aresztowana. Agenci irańskiego wywiadu oskarżyli ją o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych. W pokazowym, absurdalnym procesie, który trafił na pierwsze strony gazet całego świata, skazano ją na karę ośmiu lat więzienia. Miała ją odbyć w okrutnym teherańskim więzieniu Evin – miejscu, skąd każdy wychodzi zmaltretowany psychicznie, fizycznie bądź nie wychodzi wcale…Saberi rozpoczęła brawurową walkę o wolność. W jej sprawie interweniowali Hillary Clinton, Barack Obama, liczne organizacje międzynarodowe, a także tysiące poruszonych jej losem ludzi, którzy niestrudzenie protestowali u irańskich władz przeciwko uwięzieniu dziennikarki.Między światami to poruszająca i przerażająca historia uwięzienia młodej, niewinnej kobiety w samym środku totalitarnego piekła. To także opowieść o heroicznej walce o sprawiedliwość, godność i respektowanie praw człowieka oraz szczere świadectwo życia w Iranie – kraju fascynujących kontrastów.

Okładka: miękka
Ilość stron:   384
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Premiera:  23 września 2015

"Między światami" to wstrząsająca opowieść, oparta na faktach. Pokazuje jak miłość do kraju zmienia się w strach i jak determinacja i wielka siła zwyciężają walkę z okrucieństwem ustroju panującego w Iranie.

Roxana Saberi jest córką Japonki i Irańczyka, która urodziła i wychowała się w Stanach Zjednoczonych. Ta młoda kobieta jest dziennikarką, która od sześciu lat mieszka w Iranie, który kocha, podziwia i chce pokazać światu w swej książce. Jest niezwykle drobiazgowa i skrupulatna, zbiera mnóstwo materiałów, rozmawia z ludźmi i kawałek, po kawałku pisze swoją książkę. Fragmenty wysyła do matki, która jest jej pierwszym recenzentem i korektorem. Nawet nie przypuszcza, jakie jej perfekcja przyniesie kłopoty.....

Pewnego ranka jej dotychczasowe życie zostaje zmienione w gruzy, a ona sama trafia do irańskiego więzienia. Zostaje zabrana z mieszkania przez czterech mężczyzn, oskarżona o szpiegostwo i przesłuchiwana. Nikt nie może jej pomóc, bo w Iranie nie ma amerykańskiej ambasady, a kobieta ma dwa obywatelstwa, więc traktowana jest jak Iranka. Nie wolno się jej z nikim kontaktować, jest zastraszana i molestowana psychicznie. Irańczycy chcą od niej uzyskać przyznanie się do wspólpracy z CIA i nakłonić do współpracy z nimi. Książka, którą Sabieri pisze i w której chce jak najlepiej pokazać Iran, traktowana jest jako źródło informacji szpiegowskich dla CIA. To dowód na współpracę Sabieri z CIA.
Prokuratorzy, którzy ją przesłuchują mają swój cel - nie interesuje ich prawda, tylko potwierdzenie ich hipotezy. Okazuje się, że od długiego czasu śledzą dziennikarkę i zbierają o niej dokumentację. 
Mloda kobieta jest w szoku, ale otrząsa się z niego i rozpoczyna mozolną walkę o wyjście na wolność.

Książka Roxany Sabieri jest wstrząsająca i bardzo prawdziwa. Autorka opisuje nam swoje przeżycia w sposób bardzo ciekawy. Książkę trudno odłożyć, jest niesamowicie wciągająca. Poznajemy metody pracy irańskich służb, sposoby przesłuchiwania, które napawają strachem. Tam rządzi nie tyle przemoc fizyczna, ile psychiczna. Oprawcy słowami potrafią wzbudzić niesamowity strach i osiągnąć swój cel. Więzienie dopełnia reszty, ciasna, zimna, przygnębiająca cela, jęki dochodzące zza ściany, brak toalety.... Atmosfera jest przerażająca i jestem pełna podziwu dla siły i hartu ducha Sabieri, która walczyła o swoją wolność, waląc głową o mur. Widać jej bezsilność, brak wsparcia z zewnątrz i ciagłe groźby ze strony służb. 
Jej książka stanowi bardzo osobisty zapis jej przeżyć, dylematów, przemyśleń i działań. To obraz wielkiej wygranej nad totalitaryzmem i wielkiej odwagi. Triumf i wielka solidarność ludzi, którzy wspierali Saberi. 
Lektura tej książki skłania do refleksji i wzbudza w czytelniku wielki podziw dla postawy autorki. 
"Między światami" to niesamowite przeżycie. 





środa, 9 września 2015

Kalendarze - Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk zabiera nas w podróż do małego podwarszawskiego miasta i mazowieckiej wsi, ukrytych w nich wspomnień, obrazów, wrażeń i ludzi. Dorosła kobieta – której synowie opuszczają właśnie rodzinne gniazdo – opowiada historię dziewczynki i odkrywa piękno zwyczajnych rzeczy. Rozmowa przy stole, rodzinna wyprawa pociągiem do sąsiedniej miejscowości, uścisk dłoni najbliższych. Potrafiły przynieść wielką radość i były – może wciąż są – na wyciągnięcie ręki. Kalendarze to mądra opowieść, która pokazuje, że spokojne i z pozoru nudne życie potrafi być wielkim darem.

Okładka: miękka
Ilośc stron:  288
Wydawnictwo:   Wydawnictwo Literackie
Premiera:  24 września 2015

Małgorzata Gutowska- Adamczyk zabiera nas w podróż po świecie swego dzieciństwa, młodości i rozsterek matki, której dzieci wyfruwają z gniazda. Z jednej strony mamy matkę dwóch dorosłych synów, którzy wyprowadzają się z domu "na swoje". Pozostawiając po sobie pustkę. To dla każdej matki uczucie nowe, kiedy dzieci wyprowadzają się z domu. Trzeba się z tym oswoić i nauczyć żyć jakby na nowo. To wydarzenie budzi w matce falę refleksji, wracają wspomnienia z dzieciństwa i własnej młodości.

fot. Damian Klamka / EastNews
Małgorzata Gutowska - Adamczyk zabiera nas w podróż w czasie i przestrzeni. Cofamy się w latach do Polski za czasów PRL-u, do małego miasteczka pod Warszawą, do Mińska, i do mazowieckiej wsi, do domu z podkładów kolejowych. Mała Małgorzata spędzała w swoim dzieciństwie mnóstwo czasu w małym domku na wsi, u swoich dziadków. Dziadka się bała i miała z nim słaby kontakt, babcię kochała, ale po latach żałuje, że tak mało mądrości życiowych jej przekazała. Babcia była zapracowana, ale dla wnusi zawsze miała czas. Dziewczynka była chudziutka i nie lubiła jeść, nawet słodyczy. To babcia zajmowała się nią, kiedy mama urodziła jej siostrzyczkę. 

Autorka pokazuje nam kulisy życia na wsi, jego trudy, ale i piękne strony - niezapomniane wspomnienia. Dla mnie to było jak wkroczenie we własne wspomnienia. Również byłam taką dziewczynka, która większość swego czasu spędzała u dziadków na wsi - to był mój drugi dom. Doskonale pamiętam smaki i zapachy wsi - świniobicie, poranny obrządek, zapach i smak ziemniaków z parownika.... Cudowne wspomnienia, których wiele dzieci w  obecnych czasach już nie pozna. Miasto zdominowało ich życie....
We wspomnieniach Autorki znajdziecie porównanie życia w miasteczku, jakie prowadzili jej rodzice, a życie dziadków na wsi. Powracają wspomnienia czasów kolejek w sklepach, zabaw przedszkolnych i innego sposobu życia, wolniejszego, bardziej nastawionego na rodzinę. Czasy się zmieniły, niby na lepsze, ale wielu rzeczy i wspomnień z tamtych lat - żal....

"Kalendarze" to piękna i wzruszająca opowieść o życiu, przybliżająca nam postać Małgorzaty Gutowskiej -Adamczyk jako człowieka z krwi i kości. Dla mnie to wzruszający powrót do czasów mojego dzieciństwa - przy wielu fragmentach książki, w głowie odzywał mi się głos - "u mnie było tak samo", czy też " znam to!".
Jestem zaskoczona jak wiele nas łączy z panią Małgosią i ucieszona jednocześnie, bo uwielbiam jej książki, a teraz jeszcze bardziej cenię ją jako człowieka. To bardzo osobista opowieść i cieszę się, że Autorka zechciała się nią z nami podzielić.
"Kalendarze" to również moja opowieść i stawiam ją na ważnym miejscu na moich półkach, bo jest kawałkiem moich, własnych wspomnień. Dziękuję!



Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo literackie logo

sobota, 18 kwietnia 2015

Odłamki - Ismet Prcić

Ismet kocha teatr, chce się umawiać na randki i pić wino z przyjaciółmi. Ale w rozdartej okrutnym konfliktem etnicznym Bośni nie ma na to miejsca. Po dramatycznych wydarzeniach chłopak zostawia całą rodzinę. Zostaje uchodźcą. Jednak ucieczka do amerykańskiego raju tylko pozornie jest wybawieniem… Mustafa Nalić jest żołnierzem. Jego rzeczywistość to wszechobecne okrucieństwo, śmierć najbliższych i frontowe koszmary. Losy dwóch młodych mężczyzn zaczynają się ze sobą niebezpiecznie splatać. Jakby należały do jednego człowieka… Kim naprawdę są Ismet i Mustafa? 
Odłamki to imigracyjna powieść z przejmującą panoramą umęczonego wojną kraju i jednocześnie niezwykła „autobiografia” – element terapii Ismeta Prcicia. Książka zachwycająca młodzieńczą nadzieją i humorem, a także wielką dojrzałością w rozliczeniu wojennej traumy.

Okładka: miękka
Ilośc stron: 432
Wydawnictwo:  SQN

Odłamki - kawałki, swoiste puzzle, okruchy, z których składa się życie Ismeta Prcicia. Jednak te odłamki zapadają w pamięć i serce czytelnika, zabierają jego cząstkę na zawsze. 

"Odłamki" to autobiograficzna powieść Bośniaka Ismeta Prcicia, przejmująca, wstrząsająca i bardzo prawdziwa. Składa się z szeregu opowieści i zdarzeń z jego życia zebranych w całość. Nie są one poukładane chronologicznie, ale tworzą zwięzłą i przemawiającą do czytelnika całość. Całość pokazującą losy wojny, która zdziesiątkowała Bośnię i jej mieszkańców, skazanych na uchodźstwo bądź na śmierć....

Prcić przedstawia obok siebie fragmenty wspomnień i opowieści, pozornie wyrwane z kontekstu, jednak tworzące wstrząsającą całość. Mamy opowieści z bezstroskiego dzieciństwa, chorobę matki, tułaczkę, wreszcie wyjazd do Ameryki. Jednak Ameryka wcale nie okazuje się takim wybawieniem, jego przeszłość stale jest w nim i za nim podąża. W myślach, w snach, w sposobie zachowania i reakcji na sytuacje. 

Pisanie "Odłamków" było dla autora jak ponowne składanie w całość swego życia, z okruchów wspomnień sięgających aż do czasów dzieciństwa. To swoista autoterapia, ktora zachwyciła czytelników na całym świecie. Ismet Prcić pokazał inne oblicze wojny w Bośni i Hercegowinie oraz życie ze statusem uchodźcy. Sami zobaczcie jak bardzo trauma po przeżyciach w rodzinnym kraju podąża za mężczyzną w dalszym jego życiu. Jest nieodłączna jak cień i jak cień kładzie się na jego życiu. Prcić pisze bardzo szczerze, prosto i dobitnie, a przy tym lekko, i sprawia, że nie sposób odłożyć jego książki. 
W jego opowieści przewija się postać Mustafy Nalicia, żołnierza, znanego ze swego okrucieństwa i przemocy. Czemu autor wplótł go w swoją opowieść? Tego musicie dowiedzieć się sami :)

"Odłamki" to niebanalna powieść, która gwarantuje Wam mnóstwo przeżyć i emocji. Bardzo osobista, bardzo prawdziwa, przepełniona emocjami i specyficznym klimatem. Mimo, że nie należy do lektur łatwych i przyjemnych, trudno się od niej oderwać, a po przeczytaniu, w mojej głowie, przez kolejne dni trwała gonitwa myśli i refleksji. Książka pozostawia niezatarty ślad w sercu czytelnika, skłania do refleksji, przewartościowania swego życia i docenienia tego, co nas otacza. 
"Odłamki" trafiają więc i w nas - jak je spożytkujemy, zależy tylko od nas.....





poniedziałek, 3 listopada 2014

Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii - Małgorzata Szumska

Od dziecka wiedziałam, że kiedyś pojadę na Syberię. Nie musiałam planować tej wyprawy, nie uczyłam się języka, nie kupowałam map. Wszystkie miejsca, które chciałam odwiedzić, znałam z rodzinnych opowieści, widziałam je oczami wyobraźni. Trasę podróży zaplanował dla mnie Stalin, w 1951 roku. Wtedy właśnie mój dziadek, Staszek, został zesłany do gułagu w Kazachstanie, a babcię Jankę przesiedlono z rodziną w głąb Syberii. Byli krótko po ślubie, mieli maleńkiego synka. Ich miłość została wystawiona na najtrudniejszą próbę.

Okładka: miękka
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Znak Literanova 

Małgorzata Szumska jest aktorką teatru lalek i pełną pasji podróżniczką. Jej ostatnia podróż, bardzo osobista, znalazła odzwierciedlenie w książce „Zielona Sukienka”. Małgorzata Szumska ukazuje w niej podróż, nie tylko w sensie geograficznym, ale również metafizycznym. To dla niej podróż przez historię rodziny, śladami babci Janki i dziadka Staszka. Podróż na Syberię tkwiła w autorce od lat, było pewne, że tam pojedzie, pozostawała kwestia – kiedy? I w końcu nadszedł ten czas, Małgosia Szumska spakowała plecak, pożegnała babcię i udała się w podróż swego życia. Pierwszy etap to Wileńszczyzna, miejsce, gdzie babcia Janka spędziła swoje dzieciństwo. W 1939 roku miała 9 lat….

Dzieje jej rodziny były trudne i poplątane, wojna odcisnęła na nich swoje, nieodwracalne piętno. Babcia Janka została żoną swego ukochanego Staszka w młodym wieku, urodził im się synek Janek. Staszek był już poszukiwany za współpracę z partyzantami, został pojmany i skazany na karłag i zesłany do Kazachstanu. Prosił, by Janka na niego nie czekała, bo stamtąd nie ma powrotu. Janka z synkiem wróciła do rodziców, jednak i to nie było dobre rozwiązanie. Całą rodzinę Bandalewiczów uznano za kułaków i wysiedlono niedaleko Kańska, do Mokruszy, miejsca, którego nie ma na mapach Google….

Było to jedno miejsc, które odwiedziła, podczas swojej wyprawy śladami dziadków, Małgosia Szumska, a zapędziła się aż na odległą Karagandę w Kazachstanie. Autorka podążała śladami dziadków, odwiedzała rodzinę, oglądała miejsca, chłonęła swoją przeszłość. Opowieści z dzieciństwa w końcu znalazły realne przełożenie, miejsca z wyobraźni stały się prawdziwe. Dla mnie to fantastyczna rzecz, niesamowicie spajająca rodzinę, przybliżająca w sposób bezpośredni jej dzieje. Pozwala zrozumieć historię kraju i losy rodziny, poznać, dotknąć i samemu poczuć to, o czym się słuchało od dzieciństwa. Autorka ukazuje również różnice, jakie zaszły od czasów młodości babki do dziś. 

Jestem pełna podziwu dla postawy Autorki, aby samej ruszyć w tak trudną podróż. Jak wiele w niej odwagi i jak wiele miłości oraz takiej świadomości rodzinnej. Wystarczy rozejrzeć się wokół i popytać znajomych – wielu zupełnie nie zna swoich korzeni, nie wie, skąd rodzina pochodzi, nie zna jej członków. Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym, nastawionym tylko na siebie jako jednostkę. A gdzie zniknęły wartości takie jak rodzina, patriotyzm, czy ojczyzna? Zabrały nam je komputery???? Przerażające jak ludzie się zmieniają i jak przestają cenić pewne rzeczy. Dlatego książka Małgosi Szumskiej jest tak ważna i tak piękna, bo skłania do refleksji nas sobą i swoją rodziną. A niesamowita podróż poprzez Rosję stanowi inspirację, aby poznać swoje korzenie i może zaplanować swoją, własną podróż w przeszłość…..


niedziela, 14 września 2014

Dar z Bretanii - Marjorie Price

Ambitna artystka Marjorie Price (Midge) porzuca wygodne życie na przedmieściach Chicago i wyrusza do Francji. Tam zakochuje się w Yvie, fascynującym malarzu, który namawia ją na odważny, brzemienny w skutki krok. Wspólnie kupują odseparowaną od świata posiadłość La Salle w urokliwej Bretanii. Gdy pozorne szczęście na idyllicznej prowincji zaczyna się rozpadać, Midge zaprzyjaźnia się ze starszą kobietą mieszkającą nieopodal. Choć pochodzą z dwóch różnych światów, rodzi się między nimi niezwykła więź, która odmieni życie ich obu.

Okładka: miękka
Ilośc stron: 240
Wydawnictwo:   Black Publishing

"Dar z Bretanii" to opowieść autobiograficzna, wpleciona w cudne, bretońskie klimaty i krajobrazy. 

Marjorie Price, zwana Midge,  jest artystką malarką. Z pochodzenia Amerykanka, urodzona i wychowana w Chicago, od młodości wykazuje zainteresowanie Francją i pilnie uczy się języka francuskiego. W końcu porzuca Chicago i wyrusza do wymarzonej Francji. Tam poznaje i zakochuje się we malarzu, Yves'ie. Biorą ślub, rodzi im się córeczka, razem tworzą, żyją i kochają się. Mają też wspólne marzenie - mały domek na francuskiej prowincji. Szukają swego idealnego miejsca, aż w końcu trafiają na dużą posiadłość La Salle w Bretanii. Posiadłość obejmuje 7 domów, połać lasów i pola. Jest wielka i odizolowana od świata. Midge jest przerażona pomysłem męża, aby ją kupić. Jednak Yves realizuje swój plan i stają się właścicielami bretońskiej La Salle. Posiadłość jest zapuszczona i wymaga gruntownego remontu. 
Doprowadzenie posiadłości do stanu używalności to nielada wyzwanie, ale małżonkowie chętnie je podejmują. Czeka ich wiele trudów i wiele niespodzianek....

"Dar z Bretanii" to bardzo osobista opowieść Marjorie Price z jej podróży do Francji. Autorka dzieli się z nami swoimi radościami i smutkami, robi to lekko i bez patosu. Jest dowcipna, a jej opowieść wciąga i ciekawi. Jestem pełna podziwu do jej detereminacji i zaciekawiona wyzwaniem, jakie stanowiła posiadłość.  Życie w la Salle w niczym nie przypomina życia w mieścia, a już na pewno diametralnie różni się od życia w Chicago. Czy autorkę to cieszy, czy smuci? Przeczytajcie sami! Opowieść o Bretanii na pewno was zauroczy, tak jak mnie :)







Książke Dar z Bretanii możecie kupić
w księgarni Świat Książki




środa, 3 września 2014

Dom w Toskanii, porta morte i inne historie - Anita Stojałowska

„Dom w Toskanii” jest debiutem Anity Stojałowskiej. Autorka pochodzi z Inowrocławia, gdzie mieszkała przez pierwsze dwadzieścia lat życia. Kolejne sześć spędziła w Grecji, gdzie wzięła ślub i gdzie urodziła syna. Po powrocie do Polski zamieszkała w Gdańsku i rozpoczęła pracę w dużej agencji reklamowej. Pokochała Trójmiasto bezgranicznie. Po kilku latach pracy, wraz z grupą znajomych, założyła własną firmę, urodziła córkę i zaczęła studiować psychologię. Interesowała ją głównie mediacja i sposoby rozwiązywania konfliktów. Ta wiedza nie uchroniła jej jednak przed rozwodem. Kolejne lata to wspólne, z obecnym mężem, remontowanie starego domu na Żuławach, częste wyjazdy do Chin, w ramach służbowych obowiązków, i przeprowadzka do spokojnego, górnego Sopotu. Gdy wydawać się mogło, że oto nadszedł koniec wędrówek, krótkie wakacje we Włoszech zawróciły im w głowach na tyle mocno, że uznali, że czas ruszać znowu w drogę. Tym razem na południe. Przygotowania i wyjazd do Sansepolcro okazały się jednym z ważniejszych doświadczeń w jej życiu.

okładka: miękka
Ilość stron:   336
Wydawnictwo:  Zysk i spółka

"Dom w Toskanii" pożyczyła mi przyjaciółka. Liczyłam na lekką i przyjemną lekturę - Toskanię kocham całym sercem i pochłanaim wszystko, co z nią związane. Tymczasem książka wstrząsnęła mną, nie mówiąc, że paczka chusteczek okazała się za mała ..... Niesamowita historia! A panią Anitę podziwiam z całego serca za podzielenie się tak piękną i tak bardzo osobistą historią. Nie wiem, czy ja bym tak potrafiła....
Myślę, że gdyby była to fikcja literacka inaczej bym podeszła, jednak jest to opowieść prawdziwa, oparta na biografii Autorki - dlatego tak bardzo porusza!

Toskania to fantastyczne miejsce na ziemi, gdzie przeniosłabym się bez wahania - byłam tam wiosna tego roku i jestem zakochana w tym miejscu. Niestety, w Sansepolcro nie byłam i teraz żałuję, ale wszystko jeszcze przede mną :) Choć po lekturze książki Anity Stojałowskiej, nie wiem, czy byłabym tak odważna w swoich decyzjach jak ona. Anka pokazała mi Toskanię z innej strony - fantastycznych, zabytkowych, pełnych magii miejsc, ale i tych zepsutych przez człowieka.

"Dom w Toskanii" to opowieść o dążeniu do realizacji marzeń, ale i o pięknej, dojrzałej miłości dwojga ludzi. Pomysł na książkę podsunął Autorce jej mąż, najpierw był blog  http://anitastojalowska.com/, z którego  poźniej powstała książka. Związek Anki i Kuby jest czymś niesamowitym, dwójka zapatrzonych w siebie, kochających ludzi, pełnych pasji i marzeń, otwartych na życie. Ich decyzja na zmianę życia i wyprowadzkę, co wiązało się również z wywróceniem życia do góry nogami, jest wspólna i nagła. Jednak Anka i Kuba wspierają się w swoich decyzjach i zawzięcie szukają swego wymarzonego miejsca na toskańskiej ziemi.
Dla mnie to wzorcowa para - jestem pod wrażeniem, a ich relacje dały mi wiele do myślenia.

Poszukiwania domu wiązały się z wieloma petrypetami, cyklicznymi podróżami do Toskani i spotkaniami z przedziwnymi ludźmi, aż w końcu wybrali dom w Sansepolcro, małej miejscowości, urokliwej i tętniacej życiem. Nadszedł czas przeprowadzki - wielkiej radości i wielkiej tragedii.... 
Do Włoch Anka pojechała już sama, wyremontowała dom swoich marzeń i planuje otwarcie w nim hoteliku typu B&B. Toskania otoczyła ją miłością, a poznani ludzie dali siłę do życia.

Przeżyłam mocno lekturę tej książki.... Toskania jest dla mnie magicznym miejscem, ale historia Anki sprawiła, że zastanowiłam się nad sobą i swoim życiem. Doceniłam obecność męża obok, tego, że jest.....
Liczyłam na lekką opowieść, a dostałam niesamowitą historię, którą przeżywałam i która cały czas teraz kołacze mi się po głowie. To nie jest słodka i tkliwa opowieść o zachwycie i życiu w Toskanii, to opowieść o różnych obliczach miłości, o rozpaczy i o stracie.
"Dom w Toskanii" pozostawił trwały ślad w moim sercu i duszy - pani Anicie, dziękuję za szczerość i chęć podzielenia się z czytelnikami swoim szczęściem, ale i bólem. Nie każdy tak potrafi......





Książkę Dom w Toskanii możecie kupić 





środa, 30 kwietnia 2014

Pacjentka z sali nr 7 - Baptiste Beaulieu

Szpital. Oddział Ratunkowy. Młody lekarz opowiada swoje 7 dni i 1 noc. Przechadzam się, śpiewam o tym, co widzę: o tyglu, gdzie ludzie cierpią, śmieją się, zmieniają. I o innych, pochylonych nad tym wszystkim, którzy się z tym zmagają lepiej lub gorzej. Jest miłość, złość, śmiech, strach, nadzieja. Pośrodku Ludzie. Z historiami do opowiedzenia: o Życiu. Narrator spotyka pacjentów z najcięższymi chorobami, ale i z wyimaginowanymi przypadłościami. Dla każdego ma opowieść wyjętą z życia innego pacjenta. Opowieść, która ma pocieszyć, nieraz rozśmieszyć, dać nadzieję i siłę do walki o życie. Jego proste, mądre zdania zapadają w serce jak budujące aforyzmy. Niewiele w życiu mam, ale mam opowieści. Spotykam ludzi w łóżkach albo na wózkach inwalidzkich, istnienia, które stawiają pytania mojemu człowieczeństwu. Nie jestem egoistą: tymi pytaniami dzielę się z innymi pacjentami. Tymi pytaniami splatam wątki ludzkich losów...

Okładka: miękka
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: AMBER
Premiera: 29 kwietnia 2014

Powieść „Pacjentka z Sali nr 7” została napisana przez młodego francuskiego lekarza, a zainspirowana została jego blogiem „Alors voilà: dziennik pojednania leczonych i leczących”.

„Z życiem nigdy nie ma problemu. Toczy się. 
By czynić cuda z najdrobniejszej rzeczy. Toczy się.” ….

Akcja powieści dzieje się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie młody lekarz opowiada wydarzenia ze swoich 7 dni i z jednej nocy. Powieść ma kształt pamiętnika. Zawiera historie prawdziwe, zmieniona została płeć jego bohaterów i ich nazwiska – tutaj mamy przezwiska. Jest pani Zapóźno, Kobieta-Ognisty Ptak, Wódz Pokahontas, itd. Każda z osób jest niezwykle charakterystyczna i tak jest ukazana. 

Młody lekarz, narrator, przemieszcza się z sali do sali, od pacjenta do pacjenta, dla każdego ma dobre słowo i stara się pomóc. Czasem pozostaje tylko słowo, bo na inną pomoc jest już za późno. Wspiera ich i jest naprawdę oddany temu , co robi. Bo trzeba naprawdę kochać swoją pracę i wierzyć w to, co się robi, żeby przez kilka godzin masować brzuch i wydłubywać z pupy starszej osoby kał, żeby ulżyć jej cierpieniom. Przy tym lekarz stara się być delikatny i nie onieśmielać pacjenta, nie przyprawiać go o wstyd. Jestem pod wielkim wrażeniem! Obracam się na codzień w medycznym środowisku i takich lekarzy z pasją, zapaleńców, mogę na palcach policzyć – to fantastyczni ludzie i niezwykłe osobowości.

Autor i narrator, w jednej osobie, spotyka się na Oddziale z różnymi przypadkami - tymi prawdziwymi, ale i tymi wyimaginowanymi. Do każdego stara się podchodzić poważnie i nieść pomoc. 
Kilka razy dziennie odwiedza Oddział Opieki Paliatywnej. Szczególnie często odwiedza pacjentkę z Sali nr 7, dla której nie ma już ratunku, jej życie gaśnie. Czeka już tylko na syna, a lekarz umila jej ostatnie chwile opowieściami i anegdotami. Dopóki słucha, dopóty żyje. Czasem dobre słowo, zainteresowanie, zwykłe ludzkie gesty potrafią zdziałać więcej niż leki. Lekarz musi więc być przede wszystkim człowiekiem, wtedy jest wielkim lekarzem.

Baptiste Beaulieu pokazuje nam wiele stron i obliczy szpitala. Zna go od podszewki, a jego struktura przypomina wielkie drzewo. Prezentuje nam nie tylko historie swoich pacjentów, ale i sylwetki współpracowników. Czasem na wesoło, lekko sarkastycznie, czasem wręcz złośliwie.

Wobec tej książki nie można przejść obojętnie i odłożyć ją po przeczytaniu na półkę. Skłania do przemyśleń i do refleksji, a jakaś jej cząstka pozostaje w umyśle czytelnika na zawsze. „Pacjentka z Sali numer 7” sprawia, że odzyskujemy wiarę w człowieka, wiarę w lekarzy i ich pracę, a właściwie ich misję, bo to nie jest zwyczajna praca. Mimo, że czasem smutna i przejmująca, opowieść jest bardzo optymistyczna i porusza w naszych umysłach głęboko ukryte struny. Jestem pod wielkim wrażeniem jej Autora i jego opowieści. Oby więcej było tak zaangażowanych lekarzy, którzy kochają ludzi….



Wydawnictwo Amber


środa, 12 marca 2014

Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy - James Bowen

Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego rudego kota skulonego na wycieraczce. James był wtedy niemalże na dnie - nie miał pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie. Zrobił to jednak - i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana... a potem poruszył ludzi na całym świecie.

Okładka: miękka
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

„Kot Bob i ja” to niezwykle pozytywna i napędzająca energia opowieść o przyjaźni człowieka i kota. I do tego jest to opowieść prawdziwa! James Bowen spotkał na swojej drodze w 2007 roku kota i odtąd razem idą przez życie. 

Bowen sam był człowiekiem po przejściach, który dochodził do siebie i zaczynał niejako życie na nowo. Mieszkał w socjalnym mieszkaniu i zarabiał grą na gitarze na ulicy niedaleko Convent Garden. Pewnego wieczora zobaczył na jednym z pięter, na wycieraczce rudego kota. Kochał zwierzęta, więc podszedł do niego i pogłaskał. Kot był zabiedzony, miejscami wyliniały i nosił ślady ulicznych bójek. Kiedy James, kolejnego dnia, znowu spotkał go na wycieraczce, zapukał do drzwi mieszkania i okazało się, że kot tam nie mieszka. Zabrał go do siebie, nakarmił, przemył rany. Kot miał paskudna ropiejącą ranę na łapie, weterynarz przepisał mu antybiotyk. James postanowił, ze zaopiekuje się kotem na czas leczenia, a potem wypuści go na wolność. Kot jednak nie chciał go zostawić i wracał jak bumerang. 
Chodził z Jamesem do pracy i wtedy zarabiali więcej, gdyż kot wzbudzał zainteresowanie i sympatię ogółu. Ich losy przypieczętowało wszczepienie chipa, które sprawiło, że James poczuł się właścicielem kota. Zadziałało to na nich jak świadectwo ślubu na ludzi :) 
Ich losy połączyły się jedno. Są nierozłączni, mężczyzna i jego kot. Kot i pan, którego sobie wybrał. 


„Kot Bob i ja” to ciepła i wywołująca na twarzy uśmiech, historia z życia wzięta. Piękna opowieść o przyjaźni mężczyzny i kota, o poświęceniu i oddaniu. Nadzieja, którą ofiarował kotu James, była dla niego samego nadzieją na lepsze życie. Był komuś potrzebny, musiał być odpowiedzialny, miał motywację do działania i do życia. Ich losy połączyły się nierozerwalnie. Kot wspiera swego pana, a on odwdzięcza się mu miłością i opieką. I tak razem idą przez życie, rudy kot na ramieniu swego pana. 

Wzruszająca historia, opowiedziana prostym językiem napełnia czytelnika pozytywną energią i radością. Mnie się podobała :) 





Książkę "Kot Bob i ja " możecie kupić w księgarni Platon 24



środa, 19 lutego 2014

Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik w rozmowie z Jerzym Illgiem - Andrzej Szczeklik, Jerzy Illg

"Słuch absolutny" pomaga zrozumieć, skąd biorą się ludzie wyjątkowi, jak wielkiej pracy i pasji wymaga zrealizowanie marzeń. W rozmowie ze swoim wydawcą i przyjacielem, Jerzym Illgiem, profesor Szczeklik pasjonująco i dowcipnie opowiada o swoim dzieciństwie, domu, mistrzach i najważniejszych lekturach, etapach kariery i przygodach na zagranicznych stażach, zaangażowaniu w „Solidarność” i represjach w stanie wojennym, spotkaniach z papieżem, wyprawach w ukochane góry – a także o sztuce medycznej syberyjskich szamanów, egipskiej Księdze Umarłych i „prometejskim śnie medycyny”: odwiecznym marzeniu człowieka o nieśmiertelności. W książce znajdują się niepublikowane wcześniej zdjęcia z prywatnego archiwum rodziny Szczeklików.

Okładka: miękka
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Znak

"Słuch absolutny” to niesamowita książka o niezwykłym człowieku, jakim był profesor Andrzej Szczeklik. Książka jest zapisem rozmów, jakie prowadziła ze sobą dwójka przyjaciół , Andrzej Szczeklik i Jerzy Illg. Bardzo osobista, bardzo szczera i bardzo ciekawa historia człowieka renesansu, pełnego pasji i wyzwań.

Andrzej Szczeklik to niezwykła osobowość, wszechstronnie wykształcony, o licznych pasjach i talentach. Z powołania lekarz, wieloletni kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych Collegium Medicum UJ w Krakowie, autorytet w swojej dziedzinie. Lekarz oddany pracy i pacjentom, ale równocześnie człowiek kochający książki, władający kilkoma językami, doskonały muzyk, wielbiciel gór. Jego pasjami można by obdzielić kilka osób, a w każdą angażował się bez reszty.
Do jego pacjentów i przyjaciół należało wiele znanych osobowości, m.in. Czesław Miłosz, Andrzej Wajda, Vaclaw Havel, czy też artyści z Piwnicy Pod Baranami, którą Profesor chętnie odwiedzał.
Szczeklik był też autorem wielu książek, esejów i felietonów. Był osobą bardzo cenioną i poważaną w środowisku lekarskim. Medycyna była u Szczeklików profesja rodzinną, uprawiał ją ojciec Profesora i kontynuuje jego syn. 

Książka jest jakby niedokończona i nie odsłania wszystkich twarzy profesora Szczeklika, niestety, nie doczekał jej publikacji. Zmarł w 2012 roku, a od 23 września 2013 roku II Katedra Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum nosi jego imię. To hołd oddany wielkiemu człowiekowi.

Autor pokazuje nam życie i różne oblicza Andrzeja Szczeklika. Poruszają w rozmowach, tematy nie tylko związane z medycyną, czy rodziną, ale również związane z kulturą, sztuką, życiem i śmiercią. Rozmawiają o poezji, o muzyce, którą tak kochał Profesor. Tak kochał, że w swojej Katedrze miał w pokoju konferencyjnym fortepian, biały, z którego często korzystał. Ale również był on narzędziem urozmaicania życia pacjentom szpitala.


Andrzej Szczeklik był człowiekiem obdarzonym wieloma talentami i mógł wybierać, w którą stronę skierować swe życiowe kroki. Wybrał medycynę i pomógł wielu ludziom, a każdy pacjent był dla niego ważny, tak jak każdy pracownik jego Katedry.

Przeczytałam książkę z wielką ciekawością, a z każdą stroną rósł mój podziw dla tego niezwykłego człowieka. Człowieka, który na zawsze zostawił swój ślad w pamięci tak wielu osób, a wielu odmienił życie.
Polecam – taka osobowość trafia się niezwykle rzadko!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...