wtorek, 19 lutego 2019

33. Cymanowski Młyn - Stefan Darda, Magdalena Witkiewicz

Małżeństwo Moniki i Macieja przechodzi głęboki kryzys. Oboje łudzą się, że tajemniczy prezent: urlop w leśnym pensjonacie, z dala od ludzi i cywilizacji, może jeszcze wszystko uratować. Początkowo ulegają romantycznym chwilom, jednak nagły wyjazd Macieja budzi demony przeszłości. Łukasz, przystojny syn właściciela, do złudzenia przypomina Monice jej byłego narzeczonego. Czy to tylko przypadkowe podobieństwo? Wyjazd, który miał ratować związek, okazuje się początkiem trudnych do wyjaśnienia i niepokojących zdarzeń. Nic nie jest oczywiste, bohaterowie głęboko skrywają tajemnice, a na światło dzienne wypływają przerażające wspomnienia o krwawych zbrodniach sprzed lat.Kim tak naprawdę jest Łukasz? Czy małżeństwo Moniki i Maćka przetrwa próbę sił? I jaką rolę pełni dziewczynka ze starej wyblakłej fotografii? MISTRZOWSKIE POŁĄCZENIE POWIEŚCI OBYCZAJOWEJ I THRILLERA ZAPEWNIA LEKTURĘ NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE EMOCJI OD PIERWSZEJ DO OSTATNIEJ STRONY! 
 
Okładka: miękka
Ilość stron: 340
Wydawnictwo: Filia

Cymanowski Młyn to znakomicie napisana powieść z wątkami mistycyzmu i okultyzmu. Do tej pory czytywałam i Witkiewicz i Dardę osobno, ale okazało się, że są po prostu znakomici w duecie. Klimat, jaki stworzyli w Cymanowskim młynie przyprawia o gęsią skórkę, a historia problemów małżeńskich Moniki i Macieja nabiera pieprzyku w dzikiej głuszy, gdzie straszy Helenka Formella. Przeczytałam z ogromnym zaciekawieniem, chłonąć każdą stronę – książka stanowi znakomity scenariusz na film!

Powieść zaczyna się dość banalnie. Zapracowane małżeństwo, które oddaliło się od siebie i stawia pracę na pierwszym miejscu, wyrusza na urlop, który ma za cel ratowanie ich małżeństwa. Miejsce docelowe jest im nieznane, bowiem zaproszenie znaleźli w skrzynce na listy i nie wiedzą, kto im je sprezentował. Trafiają w kaszubską głuszę, gdzie znajduje się leśny pensjonat Cymanowski młyn. Miejsce jest specyficzne, niedaleko znajdują się bagna, które pochłonęły już wielu ludzi i zwierzęta, a legenda głosi, ze straszy na nich duch potomkini właścicieli młyna, Heleny.

Goście grzęzną w błocie dojeżdżając do pensjonatu, skąd wydobywa ich właściciel tego miejsca, Jerzy Zawiślak. Nie jest to dobry początek urlopu, co demonstruje wyraźnie Maciej Kaczmarek, a jego żona Monika próbuje łagodzić sytuację. Po skosztowaniu nalewki gospodarza udają się na spoczynek z postanowieniem, ze rano wracają do domu. Jednak ranek powoduje zmianę ich nastawienia, postanawiają skorzystać z okazji, odpocząć oraz spędzić czas razem. Maciej wstaje uśmiechnięty i życzliwie nastawiony do żony, z czego ta skrzętnie korzysta. Zbliżają się do siebie, a w sypialni wracają dawne czasy. Piękne chwile przerywa wezwanie Macieja do pracy… Mężczyzna pakuje się i wyjeżdża w pośpiechu zostawiając żonę pod opieką syna właściciela, Łukasza. Kobiet jest wściekła i chętnie korzysta z możliwości spędzenia czasu z młodym mężczyzną. Jeżdżą konno, razem jedzą posiłki i mocno zbliżają się do siebie. Nawet razem wywołują duchy… I po tej nocy coś się zmienia, Łukasz coraz bardziej przypomina Monice jej wielką miłość Piotra i w finale wdaje się z nim w romans. Tymczasem Jerzy Zawiślak postanawia załatwić swoje nie całkiem czyste interesy i pozostawia młodych samych w pensjonacie. Zdobywa pieniądze na rozwój pensjonatu, jednak są to pieniądze znaczone krwią.

Sielankę Moniki i Łukasza przerywa powrót męża kobiety, który stara się zrobić wszystko, aby naprawić związek i zrekompensować jej swoją nieobecność. Łukasz też łapie się wszelkich sposobów, aby zatrzymać przy sobie Monikę. Finał tej historii okaże się zaskakujący, a wydarzenia sprawią, że ciarki będą wam chodzić po plecach 😊

Cymanowski młyn to znakomicie napisana i skonstruowana powieść z iście gotyckim klimatem, która porywa czytelnika w swe szpony i nie wypuszcza aż do końca. Czytałam i nie mogłam się oderwać – powiem więcej, czuję niedosyt i liczę na więcej powieści duetu Witkiewicz&Darda!

Polecam gorąco! Mocne wrażenia gwarantowane!

niedziela, 17 lutego 2019

32. Trzy razy miłość - Jolanta Kosowska

Nie wierzysz w miłość? Przeczytaj tę książkę!
Ona – spokojna, rozważna studentka medycyny, ceniąca sobie swoje poukładane życie. On – rozpieszczony jedynak z bogatego domu, któremu w głowie tylko sport i przyjemności. Dzieli ich niemal wszystko: poglądy, charaktery, styl życia... A jednak pewnego dnia połączy ich coś, od czego nie będą w stanie się uwolnić. Coś, co wyzwoli w nich emocje, jakich wcześniej nie znali i nie podejrzewali, że są do nich zdolni... Ta historia w niczym nie przypomina bajkowego scenariusza w stylu: poznali się, pokochali, pobrali, żyli długo i szczęśliwie. To opowieść o miłości, która rani, niszczy i zostawia bolesne blizny. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafią żyć ani ze sobą, ani bez siebie. A kiedy dojdą do wniosku, że ta miłość to nie dar, tylko przekleństwo, zrobią wszystko, żeby ją zabić.


Okładka: miękka
Ilość stron:   300
Wydawnictwo: Novae Res

Miałam okazję przeczytać najnowszą powieść Jolanty Kosowskiej jeszcze przed premierą, a na okładce znajdziecie moją rekomendcję :)

Książki Jolanty Kosowskiej biorę "w ciemno" - pisze znakomicie, a każda jej powieść jest oryginalna, intrygująca i niepowtarzalna. I jeszcze jedno - znajduję w nich moją ukochaną Toskanię, która pojawia się czasem jako tło fabuły, a czasem tylko jako migawka, ale jest :)

 Trzy razy miłość to przepiękna opowieść o miłości na przekór wszystkiemu i na przekór czasowi. Dwoje ludzi, którzy spotykali się i rozchodzili, a ich miłość wciąż trwała, Zmieniał się otaczający ich świat, wiedli swoje życie, ale za każdym razem jak się spotykali, to czas zatrzymywał się, a wokół sypały się iskry. To nie była łatwa miłość, ale czy miłość jest łatwa??? Nie, miłość zawsze wymaga poświęceń, szczególnie wtedy kiedy jest prawdziwa...

Trzy razy miłość to powieść, która rozbija stopniowo umysł czytelnika na kawałki jak kamień lustro. Czytając wnikliwie sklejamy te kawałki i odpryski w nową całość, niedoskonałą, ale nadal magiczną. Tak samo jest z miłością, jeśli jest prawdziwa, to często rozrywa nasze serce na kawałki, a my kleimy je w całość, bo wierzymy w jej głębię. To pokazała w swojej najnowszej powieści Trzy razy miłość Jolanta Kosowska. To tutaj miłość odradza się jak feniks z popiołów i ginie w falach życia, by odrodzić się znowu i znowu.... aż do skutku. Jest ONA i ON, a między nimi pęknięcie w ziemi, rysa, która potrafi zmienić się w przepaść nie do przebycia, bądź w rów, który można przeskoczyć.Ta rysa rozdziela ich od siebie, ale tylko od nich zależy, czy uda im się pokonać przeciwności i połączyć....

Trzy razy miłość Jolanty Kosowskiej to opowieść o prawdziwej miłości, która nie daje się zniszczyć.




sobota, 16 lutego 2019

31. Nie jestem potworem - Carme Chaparro

Jeśli jest coś gorszego od najgorszego koszmaru, to koszmar o dziecku, które znika bez śladu. W centrum handlowym pod Madrytem znika czteroletni chłopiec, Kike. Media natychmiast wiążą ten przypadek z zaginięciem w tym samym miejscu czteroletniego Nicolasa dwa lata wcześniej. Chłopca ani porywacza nigdy nie znaleziono. W madryckiej policji śledztwo prowadziła nadinspektor Ana Arén. Sprawa Kike trafia również do niej. W mediach liderem informacyjnym zostaje telewizyjny Kanał Jedenaście z jego czołową reporterką Inés Grau, prywatnie koleżanką Any. Sytuacja komplikuje się, gdy po kilku dniach w tym samym centrum handlowym dochodzi do zniknięcia trzeciego czterolatka, tym razem syna Inés... Nie jestem potworem doprowadza na skraj wytrzymałości nerwowej zarówno swoich bohaterów, jak i czytelników. Ani oni, ani ty nie wyjdziecie z tego cało. 
Okładka: miękka
Ilośc stron:  384
Wydawnictwo: MUZA SA 
 
Nie jestem potworem to thriller, który sprawia, że każdej matce krew w żyłach zamarza. Najtrudniej czyta się, kiedy krzywda dzieje się dzieciom, szczególnie tym małym. Jak trudno zrozumieć postępowanie ludzi, którzy dla własnej kariery są zdolni do najgorszych przestępstw, nie patrząc na ich skutki... Książka Carme Chaparro jest naprawdę mocna i warto ją docenić, bo to debiut pisarki - moim zdaniem znakomity.

Każda matka przynajmniej raz w swoim życiu, czasem w koszmarnych snach, a czasem na jawie z przerażeniem stwierdza brak swego dziecka obok i zaczyna szukać... Małe dzieci są niezwykle ciekawskie i szybkie i świetnie, jeśli kończy się to tylko na strachu matki, a dziecko znajduje się po chwili. Co kiedy nagle znika bez śladu? To największy koszmar i tragedia każdej matki.

 W dużym centrum handlowym w Madrycie znika bez śladu czteroletni chłopiec Kike. Matka jest w szoku, policja przystępuje do czynności, a po chłopiec rozpływa się jak we mgle. Sprawą zajmuje się nadinspektor Ana Aren, która z miejsca mocno angażuje się w sprawę, tym bardziej, że powraca do niej sprawa sprzed dwóch lat, kiedy w tym samym miejscu zniknął mały Nicolas... Czyżby Slenderman, którego nigdy nie odnaleziono zaatakował ponownie? Ana jest przerażona, bo ciągle ma kontakt z rodzicami chłopca, ale również zmotywowana do działania. Działań policji nie ułatwia fakt zmiany naczelnika komisariatu policji, którego Aren nie znosi, z wzajemnością zresztą i który wytyka jej wszystkie potknięcia.... Kiedy jednak znika synek jej przyjaciółki dziennikarki, która napisała książkę o zaginięciu Nicolasa, Ana porusza niebo i ziemię, aby go odnaleźć i wyjaśnić sprawę zaginięć. Wynik jej dochodzenia okaże się szokujący

Całe popołudnie spędziłam z książką Carme Chaparro, która zszokował i zaskoczyła mnie swoim finałem. Nie mieści mi się w głowie postępowanie niektórych ludzi, którzy po trupach dążą do celu nie bacząc na konsekwencje i ludzkie życie. Straszne.... Odłożyłam książkę na półkę, ale nadal mam ją w swojej głowie. Carme Chaparro zaserwowała nam naprawdę świetny thriller, ale  również emocjonalny rollercoaster. Jej książka jest świetnie napisana i stopniowo pochłania czytelnika jak woda topielca. Nie sposób się od niej uwolnić i odłożyć przed finałem - polecam gorąco!


piątek, 15 lutego 2019

30. Pisarka - Katarzyna Michalak

KAŻDY MA SWOJĄ OPOWIEŚĆ. SPRAW, BY TWOJA BYŁA WYJĄTKOWA.
Słowa mogą niszczyć, ale mogą też ocalić. Oto historia Pisarki, która spośród tysięcy słów wybiera te najpiękniejsze, by je splatać w niezapomniane historie. To również opowieść o dwojgu młodych ludziach, Weronice i Wiktorze, którzy mają tylko siebie, pragną jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Czy mogą zwyciężyć w nierównej walce z losem?
OD AUTORKI
Książka, którą oddaję do Waszych rąk, jest wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że to czterdziesta powieść w moim dorobku, jest też najbardziej osobista ze wszystkich dotychczasowych. Nie muszę dodawać, że włożyłam w nią mnóstwo emocji i serca? 
Okładka: miękka
Ilość stron:  320
Wydawnictwo: WM

Już pisałam w moich postach, że do książek Katarzyny Michalak podchodzę z dystansem, ale sięgam po nie. Ostatnio trafiłam na niezłe, a Pisarką poczułam się zaintrygowana. Po pierwsze Autorka sama podkreśla, że jest to bardzo bliska jej powieść i bardzo osobista, a po drugie czytałam już bardzo ciekawe opinie na jej temat i postanowiłam sama się przekonać, co w trawie piszczy.

Pisarka to opowieść o Ewie, pisarce mieszkającej w Australii, która postanowiła napisać autobiografię- nieautobiografię, czyli nadać swemu życiu formę powieści obyczajowej, gdzie granica pomiędzy prawdziwymi wydarzeniami z jej życia a fikcją bardzo mocno się zaciera. Bohaterką jej powieści, której oddała swe wspomnienia i przeszłość jest Weronika. Poznajemy ją od momentu jej niełatwego dzieciństwa aż po wejście w dorosłość, bowiem Pisarka to pierwszy tom trylogii. Weronika mieszkała z rodzicami w kamienicy, matka prokurator i ojciec policjant wychowywali ją bezstresowo i bez bicia, jednak kary, które otrzymywała dziewczynka były dużo bardziej okrutne niż bicie pasem, którego doświadczał jej sąsiad zza ściany, Wiktor. Nika za karę stała w kącie z rękami w górze lub klęczała w kącie na kaszy aż jej kolana były czarne od siniaków. 
Jej dzieciństwo było bardzo trudne, aż babci udało się wyrwać ją z domu i zabrać na wieś. Tam była kochana i mogła żyć bez strachu, cieniem na tej sielance kładła się rozłąka z Wiktorem. Wiktor stał się bowiem najbliższym przyjacielem i także pierwszym chłopakiem Niki, a z czasem okazał się jej największą miłością. Nie dane im jednak było spędzać czas razem, bo Wiktor znalazł się w zakładzie poprawczym, a Weronika po śmierci babci i perypetiach z matką, zamieszkała w maleńkiej chatce na Bielanach w towarzystwie 2 koni i psów. Była szesnastolatką zdaną tylko na siebie, jej życie było ciężkie, jednak rozświetlała je praca w pobliskiej przychodni weterynaryjnej. Marzeniem Niki były studia weterynaryjne i praca ze zwierzętami. Czy uda się jej zrealizować te plany? Przekonamy się po lekturze kolejnych tomów trylogii.

Najnowsza powieść Katarzyny Michalak opowiada o przyjaźni, niespełnionej miłości, trudnych relacjach rodzinnych i życiu na przekór wszystkiemu. Jest wzruszającą, bardzo osobista i…smutna. Życie Niki będącej alter ego autorki nie było usłane różami, a jednak determinacja i wielka siła wewnętrzna umożliwiają tej drobnej, rudej dziewczynie na osiąganie celów i wielką samodzielność, którą osiąga dużym nakładem sił i wielką samotnością. Powieść skłania do myślenia i pokazuje, jak długa i trudna okazała się droga młodej dziewczyny do pozycji, którą udało jej się zdobyć.

Polecam!




możecie kupić w księgarni TaniaKsiążka



środa, 13 lutego 2019

29. Małe wielkie rzeczy - Jodi Picoult

Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo afroamerykańską pielęgniarkę. Ani ona, ani jej prawniczka, ani ojciec zmarłego chłopczyka nie mają pojęcia, że ta śmierć odmieni ich życie w sposób, którego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć. W „Małych wielkich rzeczach” Picoult opowiada o władzy i uprzedzeniach, o tym, co nas dzieli i łączy. To powieść o objawieniach, które przychodzą z niespodziewanej strony. Jodi Picoult bierze na warsztat uprzedzenia rasowe, przywileje, sprawiedliwość oraz współczucie – i swoim zwyczajem nie podsuwa łatwych odpowiedzi. Z wnikliwością, szczerością i empatią maluje obraz rzeczywistości, z którą mamy do czynienia na co dzień i której często nie przyjmujemy do wiadomości. „Małe wielkie rzeczy” to kawał dobrej literatury spod pióra autorki, która zna się na swoim fachu. 
 
Okładka: miękka
Ilość stron:  608
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 

Jodi Picoult należy do ścisłego grona moich ulubionych pisarek, a każda jej kolejna powieść to odkrywanie pokładów ludzkiej natury, emocji i zachowań. Picoult zachwyca, wstrząsa i porusza. Nigdy nie pozostawia czytelników w stanie obojętności i zawsze skłania dla refleksji. Tym razem na pisarskim warsztacie znalazł się bardzo ważny i wciąż kontrowersyjny, mimo upływu lat i zmian społecznych, temat uprzedzeń rasowych i nienawiści skierowanej w stosunku do Afroamerykanów. Nadal w wielu społeczeństwa pokutuje fakt, że czarny jest gorszy, jest na pewno przestępcą i trzeba się go bać. Hmmm.. strasznie krzywdzące. Ta sytuacja sprawia, że Afroamerykanie muszą udowadniać swoją wartość, wiedzę i ciężko pracować na ogólny szacunek. Ameryka jest kolebką niewolnictwa i tam wciąż bardzo mocno jest widoczna nienawiść na tle rasowym – i o tym opowiada nam w swej powieści Małe wielkie rzeczy Jodi Picoult.

Ruth jest oddaną położną, z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, która pracuje w szpitalu i jest mocno zaangażowana w swoją pracę. Ruth skończyła doskonałą uczelnię, jednak ciągle musi udowadniać swą wiedzę i wartość – bo jest czarna i wrażliwa na tym punkcie. Ruth jest wdową po weteranie wojennym, mieszka w białej dzielnicy i sama wychowuje nastoletniego syna, który bardzo dobrze się uczy. Matka wspiera go w jego działaniach, aby miał jeszcze lepsze życie niż ona. Ona sama urodziła się w Harlemie, a jej matka do dziś pracuje u białej bogatej rodziny jako gospodyni. Niby są dobrze traktowane , a Ruth przyjaźni się z ich córką, jednak zawsze czuła się gorsza, bo czarna.

Ruth jest jedyną czarną położną na oddziale i pech chce, ze to właśnie ona trafia na małżeństwo białych rasistów, którym właśnie urodził się synek Davis. Ojciec chłopca nie zgadza się, aby do jego dziecka zbliżała się czarna pielęgniarka i Ruth zostaje odsunięta od tego pacjenta, co wzbudza jej złość i frustrację. Podczas ciężkiego dyżuru koleżanka prosi ją, by zerknęła na małego Davisa i wówczas dochodzi do tragicznych wydarzeń, które kończą się śmiercią chłopca. Rodzice chłopca pozywają Ruth jako sprawczynię śmierci ich syna, a szpital zawiesza ją w pracy i zostawia jak kozła ofiarnego. Kobieta walczy, przy pomocy rodziny i młodej prawniczki Kennedy, o swoje dobre imię i o prawdę. Czy uda się jej wygrać i pokazać prawdę, w świecie rządzonym przez białych?

Jodi Picoult napisała powieść, która chwyta za serce, wzrusza i porusza struny w duszy czytelnika. Złościło mnie zachowanie białej pary, oceniającej świat po kolorze skóry, pełnej nienawiści, a również jak się okazuje pełnej rodzinnych tajemnic, które zostały głęboko ukryte. Piękna, mądra i wykształcona czarna kobieta musi walczyć o swe dobre imię, o prawo wykonywani zawodu, który jest dla niej pasją na przekór wszystkim wokół. Jedno nieszczęśliwe zdarzenie i kolor skóry sprawiły, że wszystko co do tej pory zdobyła zostało skreślone jedną grubą krechą. To przerażające, a jednak mocno odzwierciedlające zachowania amerykańskiego społeczeństwa. Przeczytałam z ogromną przyjemnością, a książka na długo pozostanie w mojej pamięci – jest po prostu znakomita!


Książkę (tutaj)  Małe wielkie rzeczy
możecie zamówić w Księgarni Internetowej Gandalf

poniedziałek, 11 lutego 2019

28. Mów szeptem - Agnieszka Olejnik

Młodzi. Samotni. Rozdarci. Witek to miłośnik Szekspira i geniusz matematyczny, który rozumie liczby lepiej niż ludzi. Chłopak ma też rzadki dar i widzi słowa jako kolory. Pomimo tego, że świat Witka jest bogaty, to samotny, bo nie ma w nim przyjaciół. Kiedy w szkole pojawia się nowa uczennica, Witek od razu zwraca na nią uwagę. Nie zniechęca go to, że Magda jest skryta i małomówna. Dziewczyna go bardzo intryguje i chociaż Witek nie szuka miłości, to postanawia, że musi poznać ją bliżej. Oboje są zupełnie różni, a jednak do siebie podobni. Oboje są samotni, bo uważają, że lepiej być samemu niż kochać i cierpieć. Kiedy spotka ich tragedia, zrozumieją, że tylko miłość pozwoli im przetrwać.

Okładka: miękka
Ilość stron:  328
Wydawnictwo: Kobiece


Najnowsza powieść Agnieszki Olejnik mnie zaskoczyła, wzruszyła i skłoniła do refleksji. Jest niezwykle mądra i głęboka i pokazuje problemy, z którymi muszą zmierzyć się ludzie „inni”, nietypowi, odstający poza standard powszechnie akceptowany. Ludzie myślą i oceniają innych na podstawie stereotypów i to jest przykre, bo nawet nie starają się zrozumieć i poznać tych „innych”

Agnieszka Olejnik pokazuje nam bardzo wyraźnie z czym zmagają się ludzie wrażliwi, postrzegani w społeczeństwie jako „inni”. Jak jest im trudno i jak szybko zostają usunięci poza grupę i napiętnowani….

Mów szeptem to opowieść o dwójce młodych ludzi, poranionych przez życie, którzy mają przypiętą łatkę „innych”, gorszych i muszą zmagać się z brakiem akceptacji i własnym postrzeganiem świata. Witek zwany przez rówieśników Przypałem, jest bardzo inteligentnym i wrażliwym młodym człowiekiem, którego wyróżnia bardzo intensywna wrażliwość na bodźce zewnętrzne ( dźwięki, dotyk, itp.), czym przypomina autystyka, a przy tym ma bardzo syntetyczny umysł, fotograficzną pamięć, widzi kolory i je interpretuje na ludzkie zachowania, ale przy tym nie potrafi kłamać i jest nieprzystosowany społecznie. Po śmierci rodziców zajmuje się nim babcia-alkoholiczka. Ma jednak wsparcie i życzliwość w postaci pani psycholog, która mu pomaga zrozumieć świat i w nim uczestniczyć. Na swej drodze Wit spotyka Magdę, która dołącza do ich szkoły jako nowa uczennica. Dziewczyna trzyma się z boku, nie nawiązuje przyjaźni, jest typem obserwatora i stroni od ludzi, a przy tym przypomina barwnego ptaka swoim oryginalnym i kolorowym strojem. Wit zaczyna śledzić dziewczynę, w ten sposób poznaje jej życie i odkrywa, że mieszka sama i nie ma za dużo pieniędzy. Kiedy Magda wywiesza ogłoszenia dotyczące korepetycji z angielskiego, Wit odrywa numer telefonu i dzwoni do dziewczyny. I tak dwójka samotników rozpoczyna swoje rozmowy, coś ich do siebie ciągnie, a anonimowość, jaką zapewnia im telefon powoduje, ze się otwierają przed sobą.

Kiedy w miasteczku dochodzi do zabójstwa mężczyzny, którego uczyła Magda – oboje staja się podejrzani. Wspierają się wzajemnie, a popiera ich pani psycholog, która wbrew woli męża policjanta ułatwia im kontakt. Jak zakończy się ta trudna dla nich sprawa? Przeczytajcie koniecznie!

Mów szeptem to powieść, która mocno otwiera oczy na innych ludzi wokół i pokazuje jak pomóc im funkcjonować. Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie i nadal po zamknięciu i odłożeniu na półkę w mojej głowie pozostaje chaos myśli, wrażeń i refleksji. Agnieszka Olejnik wplotła w pozornie lekką i młodzieżową fabułę bardzo trudny i często niezrozumiały temat „inności”. Uważam, ze tą powieść powinni przeczytać młodzi ludzie – ja podsuwam ją mojej córce i liczę, że wykorzysta informacje, jakie tutaj zdobędzie w życiu.

Mów szeptem to przepiękna, mądra i wzruszająca powieść – zachęcam do lektury!
 
 
 

niedziela, 10 lutego 2019

27. Wendyjska Winnica. Cierpkie grona - Zofia Mąkosa

Epicka opowieść z czasów wojny - rodzinne więzy, siła miłości, determinacja kobiet. Rok 1938. W Chwalimiu, wsi położonej na niemiecko-polskim pograniczu, żyją ostatni potomkowie Wendów — Słowian, którzy osiedli tu przed dwoma wiekami. W tym urokliwym i spokojnym miejscu mieszkają Marta Neumann, gorliwa luteranka, która desperacko próbuje utrzymać gospodarstwo odziedziczone po przodkach, jej córka Matylda i kuzynka Janka Kaczmarek. Życie na prowincji wydaje się toczyć niezmiennym rytmem wyznaczanym przez pory roku, jednak wielka polityka wkracza w dylematy dnia powszedniego. Ideologia faszystowska i zbliżająca się wojna nie pozostają bez wpływu na relacje międzyludzkie i budzą poczucie zagrożenia. Mieszkająca w Berlinie szwagierka Marty usiłuje przeżyć i uchronić swoje dzieci przed prześladowaniami nazistów, a Janka Kaczmarek zostaje aresztowana i oskarżona o szpiegostwo. Wreszcie pewnego dnia wojna puka do drzwi samych Neumannów i nie oszczędza im niczego.Autorka plastycznie i wiarygodnie odtwarza rzeczywistość prowincji i stolicy III Rzeszy w przededniu i w trakcie drugiej wojny światowej, ukazując przy tym ludzki los w uniwersalnym ujęciu. 
 
Format: ebook
Ilość stron: 763
Wydawnictwo: Książnica

Na Wendyjską Winnicę i jej autorkę trafiłam zupełnie przypadkiem. A jakież było moje zdumienie, kiedy okazało się, że pani Zofia Mąkosa mieszka kilka kilometrów ode mnie i pisze o naszych okolicach. Szybciutko pobrałam na czytnik (dzięki Legimi) e-book pierwszego tomu Wendyjskiej winnicy i zaczęłam czytać - przepadłam po kilku stronach :)

Rzecz dzieje się bowiem w miejscowości Chwalim (niem.Alreben), przez którą codziennie dojeżdżam do prac. Znajdziecie tutaj również Kargowę (Unruhstadt), Sulechów (Zullichau), Zieloną Górę (Greenberg). Te ziemie podczas drugiej wojny światowej były podzielone pomiędzy Niemcy i Polskę, ludność była mieszana, jednak w Chwalimiu mieszkała ludność wendyjska, czyli słowiańska.

W powieści pani Zofii Mąkosy poznajemy losy rodziny Neumannów, mieszkańców Chwalimia, uprawiających ziemię i mających własną winnicę. Marta Neumann jest rdzenną Wendyjką, która wyszła za mąż za Niemca z Berlina, Waltera, z którym ma córkę Matyldę zwaną Tilą. Marta pracuje w rodzinnym gospodarstwie, które odziedziczyła po zmarłych rodzicach, a jej mąż pracuje w urzędzie. W domowych obowiązkach pomaga Marcie jej kuzynka Janka, Polka, której rodzina mieszka w okolicach Kopanicy i Kargowej, po polskiej stronie. Tila jest wychowywana w duchu niemieckości i w kulcie Furera, a sama Marta czuje się Niemką. Kiedy nadchodzi czas wojennej zawieruchy, ludzie na wsiach i w małych miejscowościach nie odczuwają jej tak mocno jak w dużych miastach. Na wsi życie kręci się wokół obrządku zwierząt i ziemi, jedzenia nie brakuje. Wieści, które dochodzą do Chwalimia są przerażające, ale jakby nie do końca realne dla jego mieszkańców. Tu nie ma nalotów, jest żywność i życie nadal się kręci. Walter ma matkę w Berlinie i szwagierkę wdowę, która jest Żydówką i tutaj wyraźnie widać represje, którym rodzina zostaje poddana. Również Janka, na skutek denuncjacji zostaje zabrana przez Gestapo i trafia do obozu. Cała rodzina stara się jej pomóc i robią wszystko,a by ją uwolnić. Janka powraca, ale jako wrak człowieka. Życie Marty Neumann również nie jest usłane różami - jej mąż zostaje zmordowany przez męża kochanki, a kobieta musi się z tym zmierzyć, choć ich małżeństwo już przed tymi wydarzeniami przeżywało kryzys.... Tila dorasta i udziela się niemieckich organizacja młodzieżowych, aż w końcu zostaje pielęgniarką w szpitalu w Kargowej. Jej ukochany trafia na wojnę skąd wraca jako inwalida i zostaje wcielony do policji niemieckiej, jest mu ciężko i nie umie pogodzić się z tym, co musi robić. Kiedy wojna się kończy i wojska rosyjskie wkraczają na tereny Wielkopolski zaczynają się trudne czasy dla Chwalimiaków, którzy traktowani są jak Niemcy. Marta nie może się z tym pogodzić, nie chce opuścić swego domu i znajduje swoje własne wyjście awaryjne....

Wendyjska winnica. Cierpkie grona to fascynująca i przejmująca saga rodzinna, która pokazuje nam drugą stronę wojny. Oglądamy ją oczami Niemców z Chwalimia, a właściwie Wendów, którzy czują się Słowianami, a jednak są też Niemcami. Czytałam z dużą ciekawością i przejęciem o historii ziem, na których mieszkam, a której kompletnie nie znałam. Powieść Zofii Mąkosy zrobiła na mnie ogromne wrażenie i pozwoliła mi inaczej spojrzeć na mijane codziennie miejsca i okolice. Jestem zachwycona, a historia Neumannów zdobyła moje serce. Bardzo ciekawa jestem kontynuacji tej opowieści. Polecam gorąco!!!!







Książka dostępna jest w formacie e-book na Legimi.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...