Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grafton. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

B jak bezwzględność - Sue Grafton

Umiejętności Kinsey Millhone poddane zostaną ciężkiej próbie. Pani detektyw otrzymała nietypowe zlecenie: rozwikłuje tajemnicę bez morderstwa, szuka skarbów bez mapy. Bystra i pełna energii, wygadana i przemądrzała, znów wpycha nos w nie swoje sprawy. Do spółki z duetem przestępców rodem z klasycznych kryminałów wyrusza w daleką podróż, po której zostaje jej ból głowy i puste konto.

Okładka:  miękka
Ilość stron:  352
Wydawnictwo:  Buchmann
Seria:  Alfabet zbrodni

Po lekturze "A jak alibi" (moja recenzja TUTAJ), polubiłam sprytną panią detektyw, Kinsey Millhone, więc sięgnęłam teraz po kolejny tom Alfabetu Zbrodni. "B jak bezwzględność" to kolejny, klasyczny kryminał napisany przez Sue Grafton.
Naprawdę, Autorka nazywa się Grafton Sue Taylor i jest współczesną, amerykańską pisarką kryminałów. Serię Alfabet Zbrodni łączy postać detektyw w spódnicy, Kinsey Millhone. Cechą charakterystyczną kryminałów Grafton, która od razu uderza czytelnika, są metody pracy pani detektyw - dedukcja, śledztwo i zbieranie informacji odbywa się na starych zasadach, nie ma tutaj komputerów, internetu, wszechobecnych baz danych, nie ma nawet telefonów komórkowych. Są budki telefoniczne, archiwa, gazety i opinie świadków - mało nowocześnie, ale i tak ciekawie. Sprawy stanowią wyzwanie dla detektywa.

Tym razem, Kinsey otrzymuje zlecenie od swojego sąsiada i przyjaciela, Henry'ego Pittsa. Jest to bardziej prośba niż zlecenie, pieniędzy raczej z tego nie będzie... Sprawa wydaje się mało skomplikowana - zmarł znajomy Pittsa, który służył dawniej w wojsku i rodzina wysłała wniosek o zwrot kosztów pogrzebu weterana wojennego. Otrzymali odpowiedź odmowną z informacją, że nikt o podanym nazwisku nie figuruje w wojskowych wykazach. Rodzina jest rozgoryczona, ale nie chce odpuścić - w końcu chodzi o 450 dolarów. Kinsey rozgląda się po mieszkaniu zmarłego, przegląda dokumenty, ale nic nie znajduje. Poznaje przy okazji przyjaciela zmarłego Johnny'ego, który chce wynająć od rodziny jego mieszkanie. 
Podczas porządków rodzina znajduje ukryty w ścianie sejf, a w nim... klucz, nie wiadomo do czego.... Ktoś włamuje się do mieszkania Johnny'ego i robi tam niezły bałagan. Powstaje teoria spiskowa, że Johnny był tajnym agentem i rząd nie chce tego ujawniać. 
Wieczorem pani detektyw przypadkowo widzi wychodzącego z mieszkania Johnny'ego nieznajomego mężczyznę z ciężką torbą. Śledzi go - trop prowadzi na lotnisko, dokąd mężczyzna udaje się z ciężarną partnerką. Kobieta bierze torbę i leci do Palm Beach, a mężczyzna zostaje. Kinsey podąża śladem kobiety.
Sprawy się komplikują .... Kim jest kobieta i co jest w tajemniczej torbie?
Tropy prowadzą w przeszłość... do zakładu karnego....
Kim naprawdę był Johnny i w co był zamieszany? Czy i tym razem Kinsey uda się wyjaśnić sprawę?

"B jak bezwzględność' to całkiem niezły kryminał. Stanowił miłą odskocznię od rzeczywistości. Nie ma tutaj przelewu krwi i ekscytujących pościgów, ale i tak jest ciekawie i intrygująco. Stare metody pracy detektywów może i są bardziej żmudne i długotrwałe, ale prowadzą do celu - i to najważniejsze.
Akcja biegnie dwuwątkowo - z jednej strony mamy sprawę, którą stara się rozwiązać Kinsey, a z drugiej przygotowania do ślubu wiekowej pary, Rose, właścicielki baru, i brata Henry'ego, gdzie Kinsey ma być druhną. Panna młoda ( ponad 80-cioletnia) i jej druhny wystąpią w hawajskich sukniach, a przygotowania idą pełną parą. To sympatyczne połączenie dwóch zupełnie różnych historii.
Bardzo jestem ciekawa, co przyniosą kolejne litery Alfabetu zbrodni - oj, trochę ich jeszcze zostało :)



niedziela, 9 września 2012

A jak alibi - Sue Grafton

Nikki Fife wychodzi z więzienia po odbyciu kary za zamordowanie niewiernego męża. Laurence Fife, wzięty prawnik specjalizujący się w rozwodach, był znany z łóżkowych podbojów, którymi narażał się zdradzanej żonie, zmienianym jak rękawiczki kochankom i ich oszukiwanym mężom. Nikki, niewinnie osądzona, zatrudnia niezależną, młodą i skuteczną detektyw Kinsey Millhone, zlecając jej odszukanie prawdziwego mordercy męża. W trakcie śledztwa Kinsey trafia na kilka nowych, tajemniczych wątków, wplątuje się w płomienny romans ze wspólnikiem zamordowanego i uruchamia lawinę zdarzeń, która pochłania kolejne ofiary, próbując pogrzebać prawdę i dociekliwą panią detektyw. 

Okładka:  miękka
Ilość stron:  320
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Buchmann
Rok wydania:  2012

Lubię czasem sięgnąć po klasyczne kryminały i bardzo spodobała mi się seria "Alfabet zbrodni". Pierwszy tom "A jak alibi" jest klasycznym kryminałem, gdzie wyjaśniana jest sprawa sprzed lat.

Kinsey Millhone jest byłą policjantka, która pracuje jako prywatny detektyw. Nie ma dzieci, nie ma rodziny, bardzo angażuje się w swoją pracę. Jest sama sobie szefem, a liczne znajomości ułatwiają jej pracę.
Pewnego dnia zgłasza się do niej Nikki Fife, bogata kobieta, która właśnie opuściła więzienie. Została skazana za zamordowanie swojego męża, znanego adwokata od rozwodów. Powodem zbrodni miała być zazdrość i liczne zdrady męża. Nikki twierdzi jednak, że nie zabiła swojego męża i zleca Kinsley odnalezienie prawdziwego zabójcy. 
Kobieta zabiera się do pracy, przy pomocy znajomych czyta akta sprawy i rusza śladami osób zamieszanych w sprawę. Sprawdza kochanki adwokata, jego byłą żonę, dzieci, wspólnika. Wspólnik okazuje się niezwykle przystojnym, magnetycznym mężczyzną, z którym Kinsley wdaje się w romans. Jednak przerywa go, kiedy zaczyna przeszkadzać jej w pracy i w jasnym spojrzeniu na sprawę. Przy okazji wychodzi na jaw sprawa kolejnego zabójstwa, które miało miejsce kilka dni po śmierci adwokata - łączy je modus operandi
Pani detektyw podąża śladami sprzed lat, a wyjaśnienie sprawy wcale nie okazuje się proste. Po drodze zostaje zamordowany jeden ze świadków, giną dowody. Coś tutaj ewidentnie nie gra i ktoś starannie usuwa ślady. 
Kto? Na to pytanie Kinsley znajduje odpowiedź i sama znajduje się w niebezpieczeństwie....

"A jak alibi" to dobrze napisany kryminał, gdzie napięcie jest stopniowo dawkowane, a zakończenie zaskakuje. Może bardzo wnikliwy czytelnik dojdzie do rozwiązania zagadki wcześniej, jednak mimo wszystko warto ją przeczytać. Choć książka należy do klasyki gatunku i została napisana wiele lat temu, zdradza to brak telefonów komórkowych i archaiczny dla  nas system telefonistek, jednak sam sposób dedukcji i rozwiązywania sprawy jest na topie i dziś. 
Ciekawy rozwój akcji, bardzo plastyczne i barwne sylwetki bohaterów, zdrada, miłość i nienawiść - wszystko to można znaleźć w książce Susan Grafton.

Polubiłam sympatyczną i wytrwale dążącą do celu panią detektyw i z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy jej przygód. Wam również polecam :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...